Frustracja internetowa

Felieton/Technologie 30.01.2014
Frustracja internetowa

Nie wiem, czy to internet potęguje ludzką głupotę, multiplikuje ją i podaje w postaci krótkich, ale treściwych dowodów na fejsbukach i innych tłiterach, czy to może po prostu pierwszy raz w dziejach zerwano wieczko i pokazano cały jej ogrom. Za każdym razem gdy czytam wpisy obrażonych na świat internautów, gdy widzę kolejne durne wydarzenie, którego jedynym pozytywnym skutkiem jest odciągnięcie na chwilę od rzeczywistości kolejnego mało rozgarniętego barana, mam ochotę krzyczeć.

Łatwość komunikacji przez internet spowodowała wysyp głupot, które wcześniej byłyby nie do pomyślenia. Kiedyś żeby zgłosić gazecie, że Kubuś nie zamarzł w samochodzie oburzona, nie umiejąca korzystać z google’a matka musiałaby co najmniej podnieść słuchawkę i spróbować dodzwonić się do jakiejś redakcji, następnie zainteresować tym któregoś z redaktorów. Dziś piszą maila, jakiś stażysta przebiera je i wybiera najbardziej klikalne, potem redaktor tworzy na ich podstawie materiały i wrzuca do sieci.

Im bardziej kontrowersyjny i dziwny, tym lepiej się sprzedaje.

Pal już licho media, ludzie sami zadziwiają swoim nieogarnięciem. Jedna matka pozwała Ferrero, producenta Nutelli, za to, że dała się nabrać głupiej reklamie, w której Nutella przedstawiona została jako zdrowy posiłek. Matka karmiła tym czterolatka i gdy zorientowała się, że Nutella to cukier i tłuszcz roślinny z małą  domieszką kakao i mleka w proszku złość wyładowała na producencie bomby kaloryczno-cholesterolowej.

A było czytać etykietę i nie wierzyć reklamom.

Kolejna, tym razem polska matka zrobiła w sieci burzę, bo napój Kubuś Play nie zamarzł w pozostawionym na noc na mrozie samochodzie. Artykuły trafiły na Wykop, zaczęto bojkoty na fejsie a napojowi dorobiono etykietę chemicznego i porównano go do płynu do chłodnicy.

A ten nie zamarza dlatego, że napakowany jest cukrem i syropem glukozowo-fruktozowym i nie ma w tym żadnych tajemnic. Niby chemii nie ma, ale rodzice którzy poili dzieciarnię tym napojem i tak czują się głupio, bo ze zdrowym odżywianiem Kubuś Play ma wspólnego tyle, co i powyższa Nutella. A że ludziom głupio, że nie czytali etykiet to teraz wyżywają się bojkotami na fejsie.

Z produktami spożywczymi to w ogóle ciekawa sprawa. Co chwilę słychać o jakimś bojkocie, oburzeniu na chemię, a wszystko rozbija się o ludzką naiwność. I o to, że w sumie chcielibyśmy się sprzeciwić napychaniu nas chemią, ale nie wiemy jak i w zasadzie nie mamy ochoty żyć niewygodnie – sprawdzać etykiety, dokształcać się czy zamiast kupować soczek w sklepie robić go samemu czy przyzwyczajać dziecko do picia zwykłej wody.

Największy problem w tym, że internet potęguje te bzdury i często pozwala im rozprzestrzenić się szeroko bez weryfikacji stanu faktycznego.

Najfajniejsze ostatnio stały się bojkoty sieci sklepów. Bo właściciel marki Reserved nie łamiąc prawa unika płacenia podatków w Polsce czy – tu mój ulubiony – bojkot Tesco, bo premier Wielkiej Brytanii wypowiedział się gorzko o Polakach.

Gdzie, mój drogi gimnazjalisto, pójdziesz kupić ciuszki gdy obecne staną się za małe? Do innej sieci sklepów, która robi to samo, co Reserved? Przyszło ci na myśl, że skoro LPP robi to zgodnie z prawem, to nie z LPP jest coś nie tak, ale z prawem? I że sam pewnie popełniasz wykroczenia kilka razy dziennie choćby przechodząc na czerwonym świetle?

I tak nic nie przebije wiecznego utyskiwania na to, jak internet/telewizja/treści o charakterze erotycznym/gry/filmy/wpisać cokolwiek źle wpływa na dzieci. Telewizje lubują się w robieniu tego typu materiałów, bo są łatwe – wystarczy wziąć jakiegoś nastolatka, któremu odbiło i popełnił jakieś przestępstwo i zestawić to z grami, w które grał. Że prawie każdy gra w gry to inna sprawa, czy powinnam być sfiksowana bo na smartfonie mam Airport Tycoona? Trzeba doprawić to jakąś gadającą głową najlepiej z pokolenia, które wychowywało się bez gier i voila. Te wszystkie nowości są złe i niedobre i nie wiadomo, jak wychowywać w tych czasach pociechy.

Może rozmawiać? Może spędzać czas? Może nie dawać sześciolatkowi ajfona?

Internet to w ogóle genialne miejsce do wylewania frustracji. Pod artykułem o nowym programie można popsioczyć na rząd a pod wpisem o bohaterskim zachowaniu jakiegoś przechodnia pokurwować, że tylko jeden i że pewnie to wyjątek bo wszyscy inni są do dupy i w ogóle stado debili głosuje i potem ma. No.

To w ogóle ciekawe zjawisko, którego sama jestem częścią i które skutkuje wysypem negatywnych, narzekających treści.  Chcesz mieć pod wpisem dużo lajków, szerów i innych szmerów? Napisz lekko dowcipnie o ludziach, którzy nie potrafią poruszać się po schodach ruchomych, o cholernych automatach biletowych i innych problemach pierwszego świata. Efekt gwarantowany!

Potem lajknij na fejsie stronę „STOP Zawalidrogom Chodnikowym”.

A potem idź na Onet i napisz w komentarzu, że masz dosyć życia w tym kraju pełnym idiotów.

Tak, czasem każdy ma dosyć. See what I did here?

 Zdjęcie Portrait of an exhausted businessman covering his head with his laptop pochodzi z serwisu Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement