Szukanie drogi na oślep, czyli fotograficzne podsumowanie CES 2014

Artykuł/Foto 10.01.2014
Szukanie drogi na oślep, czyli fotograficzne podsumowanie CES 2014

Targi CES 2014 dobiegają końca, czas zatem na podsumowanie ich części fotograficznej. Producenci pokazali mnóstwo nowych aparatów, kilka ciekawych obiektywów oraz garść akcesoriów. Zarysowały się także trendy na nadchodzące lata. Całość przypomina jednak błądzenie we mgle.

Targi Consumer Electronics Show nie są imprezą typowo fotograficzną, ale są dobrym miejscem, aby pokazać nowe sprzęty fotograficzne i niejako zapowiedzieć strategie na nadchodzący rok. Na tegorocznych targach obecni byli wszyscy duzi producenci foto, a większość z nich pokazała nowości. Czy ciekawe? To bardzo dyskusyjne kwestia.

Ogromna większość premier dotyczyła sprzętów całkowicie amatorskich. Z drugiej strony, rynek amatorski jest rynkiem największym, który generuje największe zyski. Przede wszystkim byliśmy świadkami wysypu ogromu aparatów kompaktowych. Bez wnikania w szczegółową specyfikację naprawdę trudno odróżnić je od ubiegłorocznych modeli. Premiery były nudne i nijakie.

Zacznijmy jednak od ciekawszej części, czyli urządzeń z wymienną optyką.

Premiery bardziej ambitnych sprzętów można policzyć na palcach jednej dłoni.

Fujifilm zaprezentował długo oczekiwany obiektyw portretowy Fujinon XF 56 mm f/1.2R, przeznaczony do bezlusterkowego systemu X. Obiektyw w przeliczeniu na pełną klatkę ma kąt widzenia szkła 84 mm, co wraz z fantastyczną światłosiłą czyni go idealnym narzędziem do portretu.

fujifilm-56mm

Fuji należy się także ogromny plus za to, że gra w otwarte karty. Od początku systemu X pojawiają się regularnie nowe „road mapy” pokazujące kierunek rozwoju systemowej optyki. Co ważne, Fuji konsekwentnie je realizuje. Nie inaczej było na CES 2014 – poznaliśmy nową mapę, według której w 2014 roku ma pojawić się aż 5 nowych obiektywów: jasna, szerokokątna stałka, dwa nowe kity (16-55 mm f/2.8 i 18-135 mm f/3.5-5.6), oraz dwa teleobiektywy zmiennogniskowe.

Fujifilm pokazał także czarną wersję aparatu X100S. Wygląda rewelacyjnie.

Czarny Fujifilm X100s
Czarny Fujifilm X100s

Nikon z kolei rozbudzał wyobraźnię zapowiedziami nowej flagowej lustrzanki D4s. Choć lustrzanka powinna pojawić się lada moment (Nikon chce zdążyć przed otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Soczi), to na razie nie znamy pełnej specyfikacji. Nikon na targach pokazał za to wygląd aparatu – można było oglądać atrapę D4s.

nikon-d4s

Nikon zaprezentował także nowy amatorski korpus ze swojej najniższej linii, model D3300. Kierunek rozwoju jest ciekawy: aparat otrzymał nową matrycę o rozdzielczości 24 megapikseli, bez filtra dolnoprzepustowego. D3300 jest także drugą lustrzanką Nikona, która ma wbudowaną obsługę Wi-Fi.

Nikon-D3300

Wraz z nowym korpusem zadebiutowały też dwa nowe obiektywy. Pierwszy z nich to jasna stałka przeznaczona pod pełną klatkę: AF-S Nikkor 35 mm f/1.8G. Jest to wyczekiwane uaktualnienie leciwego obiektywu 35mm f/2.0. Drugą premierą jest nowa wersja podstawowego kita: 18-55 mm f/3.5-5.6G VR II. Obiektyw jest składany, dzięki czemu jest sporo krótszy od poprzednika. Taka premiera najlepiej świadczy o tym, że producenci lustrzanek coraz mocniej czują na plecach oddech rynku bezlusterkowców, w którym większość obiektywów kusi małymi rozmiarami.

Sony zaprezentowało także nowy model Nexa… który Nexem już nie jest. Sony A5000 oficjalnie zrywa z nazwą Nex, mimo że aparat to w prostej linii następca modelu Nex 3N. Czy ta premiera jest potrzebna? Nie wydaje mi się. Zamiast pokazywać co pół roku odświeżony korpus, wolałbym żeby Sony poszło drogą Fujifilm i pokazywało także obiektywy.

Sony-A5000-camera-black

Warto odnotować także bardzo ciekawe premiery korpusu Samsung NX30, oraz dwóch nowych obiektywów serii NX. Pisałem o nich w osobnym artykule. 

Rynek kompaktów można podsumować krótko: Zoom, głupcze!

Targi CES 2014 dobitnie pokazały jak zmienił się amatorski rynek fotograficzny w ostatnich latach. Rynek aparatów kompaktowych kurczy się z roku na rok za sprawą coraz lepszych aparatów w smartfonach. Wiele osób nie potrzebuje kompaktu, bo aparat w telefonie im w zupełności wystarcza. Do tego stopnia, że nawet na wakacyjne wyjazdy zabierają wyłącznie smartfona.

Skąd popularność smartfonów? Przede wszystkim bierze się ona z faktu, że zdjęciem od razu można się podzielić ze znajomymi, głównie poprzez serwisy społecznościowe. CES 2014 pokazał, że producenci kompaktów starają się nadążyć za tym trendem, poprzez dodanie do aparatów obsługi Wi-Fi, często do pary z NFC. W aparacie A.D. 2014 obsługa Wi-Fi jest po prostu obligatoryjna. Wi-Fi w aparacie stało się takim samym standardem, jak slot kart SD. Trend ten przenosi się także na lustrzanki, co pokazał Nikon D3300. NFC na razie nie jest tak oczywiste, ale coraz więcej producentów je wprowadza.

Fujifilm FinePix S1
Fujifilm FinePix S1

Sama obsługa sieci bezprzewodowych to jednak zbyt mało, by zachęcić do kompaktu. Prawdziwa przewaga aparatów kompaktowych to zoom optyczny, którego smartfony nie mają. Patrząc na targi CES 2014 można dojść do wniosku, że większość producentów wzięła to do serca trochę za mocno. Na tyle, że część sprzętów prezentuje się karykaturalnie.

Zoom x60, pionowy grip i wymiary sporej lustrzanki - Samsung WB2200F
Zoom x60, pionowy grip i wymiary sporej lustrzanki – Samsung WB2200F

Nowe premiery przebijały się o krotność zoomu. Megazoomy (czy jak to się dawniej nazywało, „aparaty hybrydowe”) zdominowały targi. Zoom x50, x60 nikogo już nie dziwi. Ten sam trend widać też w aparatach kieszonkowych. Jeszcze niedawno krotność zoomu była jednocyfrowa, obecnie standard to x18, czy nawet x21. Przy tych dużych liczbach nikt nie zwraca uwagi na dwie podstawowe rzeczy: jakość obrazka na długich ogniskowych oraz światło obiektywu. Widocznie krotność x50 lepiej wygląda w sklepie i gazetce promocyjnej.

Nowości z pogranicza kompaktów i świata mobile

Mimo coraz nowszych technologii w kompaktach, ich sprzedaż ciągle maleje. Nic dziwnego, że producenci chwytają się rozwiązań, które sprawdziły się w smartfonach.

Polaroid pokazał kilka nowości wartych uwagi. Są nimi miniaturowe kamerki sportowe oraz aparat Socialmatic, czyli Polaroid na miarę naszych czasów. Aparat wyposażony jest w drukarkę (można mieć odbitkę tuż po wykonaniu zdjęcia), a także dobrodziejstwa wynikające z systemu Android i dedykowanych mu aplikacji. Więcej o nowych Polaroidach przeczytasz tutaj.

Polaroid-Socialmatic

Kodak z kolei pozazdrościł sukcesu obiektywom-modułom Sony QX10 i QX100 i zaprezentował własne „bezkorpusowce”: Pixpro Smart Lens SL10 i SL25. Aparaty mają identyczną zasadę działania, jak sprzęt Sony. Z wyglądu także trudno je odróżnić… Czy Kodaka czeka kolejny proces sądowy?

104191_KODAK-PIXPRO-Digital-Camera
Kodak Pixpro Smart Lens SL10

Canon natomiast idzie w zaparte i rozwija swój pomysł na społecznościowy aparat. Canon N okazał się niewypałem, zatem powstał nowy model N100, który kształtem bardziej przypomina kompakt. Aparat wykonuje jednocześnie dwa zdjęcia: klasyczne i „selfie” fotografa. Tuż nad ekranem aparatu jest mała kamerka, która fotografuje reakcje fotografa. Czy ten pomysł się sprawdzi? Obstawiam, że N100 sprzeda się jeszcze słabiej, niż pierwszy N.

PowerShot_N100
Canon N100

Kierunek rozwoju? We wszystkie strony naraz!

Pod względem fotograficznym na targach CES 2014 trudno doszukać się jakiejś spójności i ciągłości pomysłów. Producenci eksperymentują i tworzą coraz nowsze hybrydy. Przypomina to trochę szukanie drogi na oślep.

Rynek kompaktów rozmywa się. Jest atakowany z dwóch stron. Podgryzają go „od dołu” coraz lepsze smartfony, a „od góry” coraz tańsze, mniejsze i prostsze w obsłudze aparaty z wymienną optyką.

Jedynym rozsądnym kierunkiem rozwoju kompaktów jest tworzenie zaawansowanych korpusów z dużymi matrycami. Rynek świetnie przyjął kompakty Fuji X100s, Sony RX1, Rocoh GR i im podobne. Za kilka lat tylko takie konstrukcje będą miały sens na umierającym rynku kompaktów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement