Sport narodowy – smartfony. Czy odnajdziemy w Europie nową Nokię?

Artykuł/Technologie 08.01.2014
Sport narodowy – smartfony. Czy odnajdziemy w Europie nową Nokię?

Gdy spojrzymy na obecny podział rynku mobilnego, wnioski są dość proste. Czołówkę zdominowały dwie firmy – Samsung oraz Apple, z głównymi siedzibami odpowiednio w Korei Południowej i w Stanach Zjednoczonych. Kolejne trzy miejsca okupują trzy firmy z Azji – Huawei (Chiny), Lenovo (Chiny) oraz LG (Korea Południowa). Czy jednak oznacza to, że w pozostałych częściach świata nie da się stworzyć smartfona, który będzie mógł odnieść sukces?

Przeglądając listę pozostałych liczących się lub po prostu znanych producentów, również nie możemy liczyć na zbyt wielką różnorodność. Raport ABI Research, wymieniający czternastu największych producentów zdaje się być pod względem geograficznym wręcz nudny. Motorola? USA. BlackBerry? Kanada. Sony? Japonia. HTC? Tajwan. ZTE? Chiny. Xiaomi? Chiny. TCL (Alcatel)? Chiny. CoolPad? Indie. Poza tym jedynym istotnym graczem wyłamującym się z północnoamerykańsko-azjatyckiego zestawu jest Nokia, która jednak, jak dobrze wiemy, już wkrótce przestanie produkować smartfony i jej miejsce zastąpi kolejny amerykański gracz – Microsoft.

Smartfonowa mapa świata w teorii jest interesująca jedynie na stosunkowo niewielkich obszarach, choć i to nie jest do końca prawdą.

Jeśli wziąć pod uwagę liczbę producentów w USA, to warto wymienić właściwie tylko dwóch – Apple i Motorolę. Jeśli natomiast chodzi o Chiny, to trzeba by dla nich stworzyć oddzielną, szczegółową mapę, a i prawdopodobnie dotarcie do kompletnej listy wszystkich chińskich producentów byłoby niemożliwe.

jolla sailfish ui

W praktyce jest jednak jeszcze inaczej. Choć o większości lokalnych twórców smartfonów mogliśmy nawet nigdy w życiu nie słyszeć, nie oznacza to, że nie starają się oni walczyć o sukces przynajmniej na swoim podwórku, niemal zawsze wykorzystując przy tym do promocji argument „narodowości”. Niektórym z nich wychodzi to przy tym całkiem udanie – chociażby niewielki producent, o którym zrobiło się w ostatnich miesiącach głośno – Jolla, pochwalił się niedawno nie lada osiągnięciem – u operatora komórkowego DNA jego smartfony sprzedają się… lepiej niż Apple iPhone.

I choć nie jest to żaden dowód na to, że Sailfish OS jest lepszy od iOS czy że mała fińska firma wypłynie ze swoim produktem na szersze wody, to z całą pewnością jest to osiągnięcie, którym mało kto może się pochwalić.

Takich producentów jest jednak na całym świecie o wiele więcej, nie tylko w krajach azjatyckich, ale także w Europie, w której do niedawna mogło się wydawać, że istnieje tylko Nokia. Owszem, nie mają aż takiego znaczenia i często nie wychylają się ze sprzedażą nawet poza granice swojego kraju, ale są, istnieją, sprzedają telefony, a niektóre z nich rozwijają się całkiem stabilnie. Czy jednak jest jakakolwiek firma, na której działania warto zwrócić specjalną uwagę?

smartfon verzo

Nie trzeba nawet wyjeżdżać daleko z Polski (o której później), aby trafić do krajów, w których powstają inteligentne telefony. I choć po niezbyt udanym debiucie modelu Kinzo prosto od Verzo (które wcale nie tworzyło pudełek telefonów niemal identycznych z… Vertu) czeska firma najwyraźniej zwinęła manatki (choć paradoksalnie strona i sklep nadal działają), wystarczy nam skok na Łotwę, aby odnaleźć pierwszego europejskiego producenta.

I choć nazwa Just5 może niektórym z nas kojarzyć się raczej z boysbandem niż z linią telefonów, to jednak firma z siedzibą w Rydze ma do zaoferowania niedrogi smartfon z Androidem – Spacer. Urządzenie wyposażono w 5-calowy ekran (qHD), czterordzeniowy procesor, kamerę 8 MPX, wejście na dwie karty SIM i system Google w wersji 4.2.

Żeby nie było tak pięknie, Spacer jest oczywiście produkowany w Chinach, wykorzystując przy tym m.in. podzespoły MediaTeka, co jednak przyczynia się do możliwości obniżenia ceny do poziomu niecałych 500 zł.

just5 telefon

Kierując się bardziej na zachód również nie powinno nas spotkać rozczarowanie. W samej Holandii odnajdziemy przede wszystkich Philipsa, z jego linią Xenium, która niestety nie dotarła nigdy do Polski oraz o wiele mniej znanego producenta, któremu przyświeca jednak szczytny cel. Fairphone zamierza bowiem wprowadzić na rynek prawdopodobnie pierwszy telefon stworzony zgodnie z zasadami „Sprawiedliwego Handlu” i z myślą o ochronie naszej planety.

xenium philips

 

Poza tym parametrami nie różni się jednak specjalnie od telefonu z Łotwy i oferuje czterordzeniowy procesor MediaTeka, ekran 4,3” qHD, kamerę 8 MPX i Androida 4.2.

Do tej pory udało się zebrać dokładnie 25 tys. zamówień (czyli wszystkie możliwe) i pierwsze telefony wysłano podobno do zamawiających.

telefon fairphone

Przeskakując do sąsiadującej Danii również będziemy mogli bez większych problemów kupić lokalny smartfon. Nazywa się dość interesująco, bo Lumingon T2, ale po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że jest to po prostu kolejny (choć całkiem atrakcyjnie wyglądający) telefon z Androidem i niezbyt imponującymi parametrami. Pod maską czeka na nas dwurdzeniowy Snapdragon S2, kompaktowy wyświetlacz 3,8” (800×480), 1GB RAM i nieco stary Android 4.0.

Fakt przestarzałej specyfikacji wynika z tego, że urządzenie zadebiutowało w 2012 roku, ale mimo to sklep i strona nadal żyją i nadal są aktualizowane.

telefon t2

Producentami smartfonów nie mogą się natomiast pochwalić Niemcy. Choć przed laty chociażby telefonów z Linuxem próbował Grundig, obecnie swoich sił próbuje praktycznie jedynie AEG, z mocno budżetowymi komórkami sprzedawanymi m.in. na terenie Portugalii.

aeg telefony

Nieco lepiej radzą sobie natomiast Francuzi z Archosa, choć tych w Polsce znamy raczej z tanich tabletów, niż ze smartfonów. Obecnie w ofercie posiadają jednak aż cztery modele z różnych półek cenowych – Platinum, Titanium, Oxygen oraz Helium. Najmocniejsze z nich (Archos 50 Oxygen) oferują nam praktycznie to samo, co bardziej prestiżowa konkurencja – ekran 5” FullHD, czterordzeniowy procesor, solidną baterię, ale niestety tylko 1GB RAM. Całość ratuje natomiast cena w okolicach 299 euro za najdroższy model.

smartfon archos

Nie można przy tym oczywiście zapomnieć o znanym przed laty Sagemie, który od pewnego czasu działa pod nową nazwą i na nowych zasadach – MobiWire, oferując produkty z różnych kategorii, od mobilnych punktów sprzedaży aż po interesujące nas smartfony. Niestety nie warto raczej zatrzymywać się przy nich zbyt długo – w większości jest to nic innego niż najbardziej przeciętne z przeciętnych telefony z Androidem ze… średniej półki. Co ciekawe, dostępny chociażby na rynku angielskim Gemini doczekał się całkiem pozytywnych recenzji.

Na uwagę zasługuje również fakt, że MobiWire nie jest jedynie producentem urządzeń firmowanych własnym logo, ale także produkuje urządzenia, na które inni po prostu naklejają swoje logo.

mobiwire gemini

Szwecja ma dla nas natomiast smartfony oferowane na kilkunastu rynkach na praktycznie wszystkich kontynentach pod nazwą Doro. Niestety tutaj również miłośnicy specyfikacji będą rozczarowani – szwedzka firma specjalizuje się w tworzeniu niedrogich telefonów dla osób starszych, co w dzisiejszych czasach oznacza niezbyt wydajny telefon z nakładką z wielkimi przyciskami. Firmie udało się jednak od 2007 roku sprzedać ponad 4 miliony urządzeń, co jak na produkt, o którym mało kto kiedykolwiek w ogóle słyszał, jest całkiem dobrym wynikiem.

telefony dla starszych osób

Więcej osób z całą pewnością słyszało za to o niewielkiej hiszpańskiej firmie Geeksphone. To właśnie ona odpowiada za pierwsze deweloperskie urządzenia z Firefox OS – Peak, Peak+ oraz Keon, a także za zapowiadaną „rewolucję” w postaci kolejnego smartfonu, pracującego tym razem jednak nie tylko pod kontrolą FFOS, ale także Androida – wybór będzie należał do użytkownika.

telefon z firefoxos

Jeszcze bardziej znany jest rosyjski telefon Yota z dwoma wyświetlaczami – standardowym LCD z przodu i umożliwiającym wygodne czytanie ekranem EPD z tyłu urządzenia.

YotaPhone (30)

Kontynuując naszą podróż trafiamy do Włoch i zgadnijcie co nas tam czeka? Brondi, czyli kolejny producent niskobudżetowych smartfonów z Androidem, choć tym razem udało mu się wyposażyć je w wersję 4.2, więc nie tak bardzo przeterminowaną. Uwagę zwracają przy tym przede wszystkim nie możliwości, ale nazwy telefonów – Caesar, Gladiator, Luxury, Victory, Glory, Iron, Sensuelle czy Centurion. Niestety pod tymi chwytliwymi nazwami kryją się produkty w stylu typowych „chińczyków” – ani pięknych, ani nie powalających funkcjonalnością.

włoski telefon

Podobną propozycję ma dla nas Olivetti z serią Oliphone i właściwie nikt chyba nie byłby specjalnie zdziwiony, gdyby okazało się, że telefony jednego i drugiego producenta pochodzą z dokładnie tych samych linii montażowych, gdzie na samym końcu przykleja się po prostu inne logo.

Nieco ciekawiej jest natomiast w Wielkiej Brytanii, gdzie ostatnio rozpędu nabiera firma założona przez byłych pracowników HTC.

Pod nazwą Kazam starają się oni (a jakże by inaczej) wprowadzić na rynek całą serię smartfonów z Androidem z niskiej i średniej półki. I choć zbyt wielu produktów z tym logo nie odnajdziemy w Polsce w oficjalnej sprzedaży, to właśnie brytyjskie Androidy są obecnie Plusfonami nowej generacji, oferowanymi po bardzo atrakcyjnych cenach. Nie brak ich także na portalach aukcyjnych i wygląda także na to, że nie brak na nie kupców.

kazam thunder

Po powrocie do Polski również nie możemy narzekać na brak wyboru, chociaż – podobnie jak w zdecydowanej większości poprzednich przypadków – przez wzgląd na miejsce ich produkcji trudno jest tutaj mówić o prawdziwie polskich smartfonach. Goclever jest projektowany zarówno przez Polaków, jak i Chińczyków i oczywiście w całości montowany w Chinach. Produkty myPhone są natomiast nieco bardziej polskie – za projekt wyglądu, dobór podzespołów i najważniejsze elementy odpowiadają Polacy, którzy nadzorują również często proces montażu.

Najbardziej na łatwiznę idzie natomiast Manta, zamawiając po prostu w Chinach smartfon o określonych parametrach z doklejonym własnym logo.

GOCLEVER_INSIGNIA_5_front

Podobnie jak i w innych krajach Europy, także i w Polsce głównym pomysłem na dotarcie do klienta jest maksymalne obniżenie ceny i zajmowanie coraz niższych przedziałów cenowych tak, aby zachęcić do siebie również i tych, którzy do tej pory nie mogli sobie pozwolić na prawdziwy „inteligentny telefon”.

Niestety pobieżna podróż po europejskim rynku smartfonów nie nastraja zbyt optymistycznie w kwestii tego, czy znajdziemy kiedykolwiek godnego następcę Nokii, nawet w dużo mniejszym wymiarze.

Trudno jest nawet znaleźć producenta, na którego stronie można by się zatrzymać na dłużej, a następnie przesłać jej adres do znajomych z komentarzem „Hej, zobacz, oni robią coś naprawdę fajnego!”.

Zdecydowana większość producentów ogranicza się jedynie albo do samodzielnego albo (najczęściej) przyklejania swoich firmowych znaków do zamawianych w Chinach – często nawet bez prawie żadnego własnego udziału – tandetnych i powolnych telefonów. Często smartfony stanowią też jedynie jeden z wielu dodatków do głównego biznesu, szczególnie jeśli mówimy o firmach zajmujących się w mniej lub bardziej bezpośredni sposób telekomunikacją lub też „elektroniką ogólną”.

Z całej tej listy wyróżnić można właściwie jedynie dwie pozycje. Jollę, choć szans na ogromny globalny sukces raczej nie ma oraz Yotę, za realizację wizji, o której użytkownicy wspominają już od lat.

Poza tym? Taki czy inny „chińczyk”, których setki, jeśli nie tysiące są już na rynku, bez żadnych poważnych innowacji i bez niczego, co może go wyróżnić, oprócz metki produktu lokalnego i niskiej ceny. Niektórzy próbują trochę modyfikować Androida, inni nieco popracować nad wyglądem telefony, ale efekty są przeważnie bardzo zbliżone. I kiedy nie zadziała ani niska cena, ani lokalizacja produktu, firma dość szybko znika, albo wycofuje się z rynku mobilnego. Liczenie na to, że kolejna mobilna rewolucja nie będzie do nas musiała docierać zza Oceanu albo przemierzać całej Azji jest raczej bardzo mizerna.

Zdjęcie A nokia symbian E61 Cell Phone pochodzi serwisu Shuttersock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement