Mój wymarzony prezent na Święta, którego nie dostałem

Felieton/Technologie 27.12.2013
Mój wymarzony prezent na Święta, którego nie dostałem

Większość z nas chciałaby otrzymać w prezencie jakiś gadżet związany z elektroniką użytkową. Smartfon, komputer, grę wideo. Mam nadzieję, że znaleźliście go pod choinką. Ja na swój prezent czekam co roku. I dalej nikt mi go nie może wręczyć.

Większość z nas zapewne chciałaby nową, elektroniczną zabaweczkę na Święta. Piszę odważnie „większość”, bowiem zakładam, że Czytelnicy Spider’s Web są w większości mocno zakręceni na punkcie elektroniki użytkowej. I mam nadzieję, że wasze zachcianki zostały spełnione. Czy to Macbook, czy gra komputerowa, czy nawet zwykły fajny pendrive, bo przecież nie zawsze finanse pozwalają na szaleństwa: wierzę, że ktoś wam sprawił e-przyjemność 🙂

Ja, o dziwo, nie mam tego typu potrzeb, bo zdążyłem większość z nich już zaspokoić. Jestem zadowolony ze sprzętu i oprogramowania, którego używam. I oczywiście, że zawsze mogłoby być lepiej, ale nigdy nie byłem pazerny. Mimo tego, cały czas wzdycham do jednej rzeczy, której mieć nie mogę. Bo mieszkam w Polsce.

Na Święta człowiek zdaje sobie z tego szczególnie sprawę

Wtedy bowiem czasu wolnego jest nadmiar. Jemy, odwiedzamy rodzinę i bliskich, jeszcze raz jemy, przytulamy się do ukochanej osoby, znowu jemy, bawimy się z dzieckiem, jeszcze raz jemy, a potem siadamy i mamy czas dla siebie. Dużo czasu. Co z nim zrobić?

Gdybym mieszkał w cywilizowanym kraju, uruchomiłbym moją konsolę do gier i poszukałbym czegoś fajnego do odprężenia się. W Polsce, niestety, moje możliwości są mocno ograniczone. Nasz kraj bowiem dalej uznawany jest za zbyt biedny, by warto było do niego wprowadzać ciekawe usługi multimedialne.

Jedyne, co się zmienia na korzyść, to usługi muzyczne. Zarówno polscy dostawcy chętnie rozwijają swoje usługi, jak i międzynarodowi giganci, tacy jak Deezer czy Spotify. Muzyka to jednak tylko malutka część całości. Mi marzą się usługi wideo-na-żądanie z prawdziwego zdarzenia.

Ktoś mi może zwrócić uwagę, że przecież są, nie są jakoś wybitnie drogie, i ów ktoś będzie miał rację

Niestety, polska ekonomia i polskie prawo czynią z nich co najwyżej suplementy tego, co jest dostępne na Zachodzie. Nie chcę więc urazić jakiegokolwiek członka zespołu pracującego w ipli czy Onet VoD czy jeszcze innego, podobnego serwisu. Widzę wasze starania, doceniam je a nawet chętnie zostawiam tam od czasu do czasu pieniądze. Sami jednak przyznacie, że to sympatyczne, ale zaledwie namiastki tego, co oferują Xbox Wideo, Hulu, Netflix i tym podobne.

Marzy mi się usługa tego typu, gdzie znajdę wszystkie najnowsze filmy i seriale. Oczywiście, muszą być dostępne w rozdzielczości HD, musi ich być bardzo wiele, bym mógł wybrzydzać i wybierać pozycje z mojego dość specyficznego gustu. Na dodatek powinny być względnie niedrogie. Na przykład 150-200 złotych miesięcznie (maksimum!) za dostęp do wszystkich możliwych treści. To Polska, tu się dużo nie zarabia, a resztę zżerają wysokie podatki.

Niemożliwe, wyssane z palca życzenia?

Ale przecież za granicą tak właśnie jest. Siadasz przed telewizorem, odpalasz aplikację VoD i masz to wszystko. U nas mogę obejrzeć „Świat według Kiepskich” i hity kinowe z lat dziewięćdziesiątych.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wejście na kolejny rynek to spora inwestycja finansowa. Trzeba przygotować polską wersję interfejsu, otworzyć biuro, stworzyć lokalną komórkę wsparcia technicznego czy pozyskać tłumaczenia filmów (polskie napisy). Kto wie, może to się faktycznie u nas, najzwyczajniej w świecie, nie opłaca.

Mam więc tylko jedno życzenie na Święta: likwidacja geofencingu. Język angielski w tym momencie to podstawa i jeżeli jeszcze nie potrafisz się nim względnie sprawnie posługiwać, to wytłumaczeniem może być tylko trudna sytuacja finansowa uniemożliwiająca naukę. Znam język angielski, tak jak większość z Was. Ja już nawet nie chcę polskich napisów. Chcę wklepać numer mojej karty płatniczej, założyć konto, zapłacić za dostęp i oglądać filmy i seriale. To moje coroczne, niespełnione, świąteczne marzenie. Móc w końcu korzystać ze świeżej, cyfrowej rozrywki w wygodny i legalny sposób. Trzymam portfel w ręku i chcę wykupić usługę.

Nie chcę już korzystać z torrentów.

Zdjęcie Red gift box with silver bow and tag pochodzi z serwisu Shutterstock. 

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement