Jak to Premier Tusk na Twitterze na pytania (nie) odpowiadał

Artykuł/Social media 30.12.2013
Jak to Premier Tusk na Twitterze na pytania (nie) odpowiadał

Nie powiem – gdy Premier Donald Tusk ogłosił, że będzie dziś do dyspozycji użytkowników Twittera przez godzinę, by odpowiedzieć na pytania dotyczące podsumowania 2013 r., to się ucieszyłem. Wyszło – niestety – jak zwykle, czyli słabo.


Twitter to mój ulubiony serwis społecznościowy, który na dodatek swoją konstrukcją sprzyja szybkim, konkretnym konwersacjom. Myślałem więc – będzie szansa na mnóstwo ciekawych odpowiedzi premiera, na dodatek na pytania od normalnych ludzi, a nie politycznych dziennikarzy, czy konkurentów politycznych, na które Donald Tusk odpowiada przecież codziennie.

Myślałem też – może padną jakieś konkretne odpowiedzi, dowiemy się czegoś nowego, a przede wszystkim premier będzie otwarty na szczery dialog.

Niestety nic z tych rzeczy.

Przez półtorej godziny premier Tusk tweetnął zaledwie 32 razy (!), w tym w niektórych przypadkach odpowiadając jednym słowem (!!), dyskutując przy okazji z Januszem Palikotem oraz SLD (!!!), z którymi może przecież sobie pogadać na sejmowych schodach.

Format AMA (z ang. ask me anything, czyli po polsku pytaj mnie o cokolwiek) staje się coraz popularniejszy w internecie. Coś, co wymyślił (chyba) Reddit, podchwycił polski Wykop, a następnie użytkownicy innych serwisów społecznościowych. Dla celebrytów, w tym polityków, gwiazd show-biznesu, sportowców stał się ważnym sposobem na komunikację z obywatelami i fanami. Pod warunkiem jednak, że obie strony konwersacji AMA znają i rozumieją jej zasady.

Premier Tusk chyba ich nie rozumiał.

Po pierwsze – premier powinien poprosić kogoś o pomoc przy obsłudze AMA. Kancelaria Premiera opublikowała na Twitterze zdjęcie, które pokazuje premiera pochylonego nad iPadem, który sam wklepuje odpowiedzi na pytania Twitterowiczów. Znacznie sprawniej byłoby jednak, gdyby ktoś inny – zapewne szybszy w obsłudze dotykowego ekranu – wpisywałby odpowiedzi, które ustnie dyktowałby premier. Wtedy odpowiedzi mogłoby być znacznie więcej. Premier odpowiedział zaledwie 30 razy (!), a pytań było co najmniej kilkaset, o ile nie kilka tysięcy (można to sprawdzić przeczesując tag #podsumowanie2013 oraz wpisując @premierTusk w wyszukiwarkę Twittera).

Po drugie – mógł się premier pokusić o nieco lepsze odpowiedzi. Wśród 30 tweetów napisanych przez premiera Tuska w ciągu godziny i 26 minut znalazła się na przykład taka odpowiedź:


Po trzecie – zabrakło jakichkolwiek konkretów. Przejrzałem wszystkie odpowiedzi premiera. Zdecydowana większość była sztampowa, bezpieczna. Oznacza to, że premier wybierał tylko te pytania, na które łatwo było mu odpowiedzieć. Były to pytania, które zadają mu dziennikarze każdego dnia. Wystarczy pobieżnie przejrzeć tag #podsumowanie2013, by przekonać się, że świetnych, niesztampowych pytań było naprawdę wiele.

O ile więc należy docenić fakt, że premier zdecydował się na swoiste AMA na Twitterze, to należałoby jednak zakrzyknąć:

nie tak się to robi, panie premierze!

* zdjęcie główne: Kancelaria Premiera (via Twitter)

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement