Pięć lekcji sukcesu od twórców Angry Birds

Artykuł/Technologie 26.12.2013
Pięć lekcji sukcesu od twórców Angry Birds

Gdy pierwsza gra z serii Angry Birds trafiła na iPhone’a niemal błyskawicznie stała się aplikacją numer jeden. Ponad miliard pobrań sprawił, że Wściekłe Ptaki zaczęły mnożyć się coraz szybciej. Powstawały nie tylko nowe odsłony gry, ale również kreskówki, zabawki, a w 2016 roku na ekrany kinowe ma trafić film. Sukces Rovio Entertainment stał się niedoścignioną inspiracją dla wielu deweloperów gier, a i samemu Apple firma spadła z nieba.

Prosty pomysł, kreskówkowa grafika i intuicyjna fizyka gry sprawiły, że App Store zaczęły zalewać fale nowych gier, a sam sektor „casual playing” do dziś przeżywa erę renesansu. Mało kto chce się wgłębiać w zawiłą metodologię gry na smartfonie bądź tablecie albo zanurzać na długie godziny w zagmatwaną fabułę. W większości gracze szukają nieskomplikowanej rozrywki, którą mogą zapełnić oczekiwanie na autobus, nudny fragment wykładu czy kilka przystanków jazdy tramwajem.

Wytrwałość przede wszystkim

Choć wielu może się wydawać, że Rovio pojawiło się znikąd i w jedną noc podbiło świat mobilnych gier, to historia jest znacznie dłuższa. Firma powstała w Espoo, czyli drugim największym mieście Finlandii o populacji porównywalnej do Gdyni. Nim pojawiły się Angry Birds Rovio stworzyło 51 tytułów, niektóre z nich zostały napisane na zlecenie innych firm (jak np. Namco lub EA), a część po prostu się nie powiodła, stąd świat nigdy o nich nie usłyszał. Mikael i Niklas Hed, kuzyni, którzy stworzyli tę firmę, założyli sobie, że będą musieli wydać około 15 tytułów nim uda im się odnieść sukces. Nim jednak skupili się nad pracą nad idealną grą, musieli zmierzyć się z problemami finansowymi, które przywiodły firmę w 2009 roku na skraj bankructwa. Powstawały coraz to nowe projekty, aż ich game developer pokazał zespołowi screenshot z małymi okrągłymi ptakami, lecącymi w trybie kamikaze w stronę drewnianych fortyfikacji. Mikael i Niklas Hed od razu uznali ten projekt za priorytetowy i w osiem miesięcy gotowa była grywalna beta.

LG Swift 2X AngryBirds Rio

Przykład ten to jeden z wielu popierających tezę, że sukces jest przede wszystkim owocem wytrwałej pracy, doskonalenia się i rozwoju, a nie ślepym trafem czy łutem szczęścia, jak mogłoby się to wydawać z zewnątrz.

Docelowym użytkownikiem iPhone’a jest każdy

Twórcy Angry Birds próbowali stworzyć profil użytkownika iPhone’a tak, aby ich gra przypadła do gustu maksymalnej liczbie ich posiadaczy. W efekcie doszli do wniosku, że taką osobą jest w zasadzie każdy, a zarówno sam sprzęt, jak i software, który nim steruje powstał tak, aby był jednocześnie banalny w obsłudze i gwarantujący niedostępne dotąd możliwości. Stąd i pomysł na fizykę gry, która byłaby zrozumiała dla każdego bez konieczności tworzenia instrukcji, jak najszybszy czas wczytywania oraz fabułę, która obędzie się bez dialogów. Kolejnym kryterium Rovio była możliwość rozszerzenia gry na inne urządzenia, co zresztą w obecnej sytuacji, gdy Apple traci pozycję rynkową, okazało się strategicznym posunięciem.

Sama gra przeszła wiele zmian zanim została oddana do App Store. W pierwotnym założeniu kolory ptaków miały korespondować z kolorami klocków, które rozbić mogła tylko postać o odpowiedniej barwie. Ponadto żaden z ptaków nie miał specjalnych zdolności, ale za to miał rosnąć w siłę w miarę upływu rozgrywki. Betatesterzy przyczynili się jednak do wypracowania zupełnie innego modelu. To kolejna cecha, której warto nauczyć się od teamu z Findlandii – pierwotna wersja genialnego pomysłu niekoniecznie musi być jego ostateczną formą. Przełomową lekcję przeszli jednak dopiero w zakresie sprzedaży, gdy zorientowali się że:

Żeby sprzedawać więcej, trzeba dać spróbować za darmo

Angry Birds po publikacji w App Store nie odniosły od razu znacznego sukcesu. Owszem, wspięły się na pierwsze miejsca w krajach, gdzie rynek jest płytki, czyli m.in. w rodzimej Finlandii. Grze dużo pomogło zamieszczenie ich przez Apple w sekcji „gra tygodnia”. Prawdziwy przełom przyniosła jednak darmowa wersja demonstracyjna, która napędziła sprzedaż gry do tego stopnia, że z sześćsetnego miejsca Angry Birds trafiły na pierwsze.

angry birds 2

Warte uwagi jest również podejście do klienta jakie reprezentuje firma. Rovio oferuje regularne aktualizacje, dostarczając nowe poziomy za darmo, tak aby utrzymać graczy przy danym tytule. Zespół jest bardzo aktywny w social media, gdzie wdają się w dyskusję z fanami i przyjmują ich sugestie.

Na iPhonie się sprzedaje – a na Androidzie niekoniecznie

Szalenie interesujące są statystki Rovio, które wskazują na to, że o ile model darmowego dema oraz płatnej pełnej wersji z darmowymi aktualizacjami doskonale się sprawdzają wśród użytkowników iPhone’ów, tak na Androidzie ten model nie działa. Stąd firma zdecydowała się na zastosowanie wariantu z reklamami, które z jednej strony przypominają o opcji zakupu, a z drugiej stanowią istotne źródło przychodu dla spółki, przekraczające nawet wpływy z płatnych wersji. Na początku 2012 roku były to nawet 3 miliony złotych miesięcznie.

Rovio okazało się liderem w sektorze, który po części samo stworzyło. Znając doskonale swój rynek w grudniu 2011 roku wypuszczono aktualizację zawierającą „Mighty Eagle”, czyli postać kosztującą w okolicy dolara, dzięki której można było ukończyć dowolny poziom. Firmę nic to nie kosztowało, a liczba pobrań dała dodatkowy przychód rzędu 6 milionów złotych. Doskonałym posunięciem było również wyprodukowanie maskotek, o które jak się okazuje klienci bili się nie tylko w polskim Tesco. W pierwszym rzucie na rynek trafiło 12 tysięcy sztuk, a Rovio ostatecznie sprzedało 3 razy więcej.

Go big or go home

Ambicje Rovio Entertainment są duże – jak sami przyznają chcieliby uczynić Angry Birds równie popularnymi jak Myszka Miki. Dziś już wiele osób kojarzy postacie z gier Rovio, pytanie czy tak samo będzie za np. 50 lat? Najważniejsze w strategii firmy to przede wszystkim stałe utrzymywanie się w czołówce pobrań, co jest osiągane za pomocą coraz to nowszych produkcji. Ciekawym eksperymentem okazała się niedawna kooperacja z uniwersum Star Wars, która odniosła niewątpliwy sukces i zdobyła sympatie graczy. Z kolei ostatnia produkcja Finów, Angry Birds Go!, również zdążyła już odnieść sukces, napędzany głównie przez darmową rozgrywkę. Firma postawiła na mikropłatności, które jednak zgodnie z rynkowym trendem są coraz mniej mikro – trudno nazwać wydatek rzędu blisko 200 zł na nowy pojazd drobnym.

wp_ss_20131211_0029

Fińska firma jak dotąd zbudowała infrastrukturę, która pozwala im docierać do klientów różnymi kanałami. W Polsce kolorowanki z Angry Birds można spotkać nawet w dyskontach typu Lidl. Same gry są dostępne na każdą platformę, od iOS-a po BlackBerry. Dzięki sukcesowi Rovio Finlandia staje się coraz ważniejszym punktem na biznesowej mapie mobilnej rozrywki. W kraju, w którym liczba mieszkańców to niewiele więcej niż w pięciu największych miastach Polski, działa już 180 firm tworzących gry video, zatrudniające ponad 3 tysiące pracowników. Zastanawia mnie kiedy Rovio zostanie przejęte przez większego gracza – firma stanowiłaby łakomy kąsek choćby dla takiego giganta jak Electronic Arts. Jeśli jednak Rovio nadal będzie się rozwijać w takim tempie może się okazać, że potencjalny kupiec będzie musiał sięgnąć znacznie głębiej do kieszeni, by nabyć twórców Wściekłych Ptaków.

Przemysław Gerschmann – Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement