Sztuczna inteligencja i militarne roboty produkowane tylko dla Stanów Zjednoczonych – tak rysuje się przyszłość Google

Felieton/Nauka 21.12.2013
Sztuczna inteligencja i militarne roboty produkowane tylko dla Stanów Zjednoczonych – tak rysuje się przyszłość Google

Gdy okazało się, że Google kupił Boston Robotics, pomyślałam “pasują do siebie idealnie”, ale po chwili zaniepokoiłam się trochę. Oto firma, która ma ogromne środki i pracuje nad połączeniem świata wirtualnego z rzeczywistym, nabyła firmę, która tworzy fizyczne, przerażające, innowacyjne roboty. Nie może wyjść z tego nic przeciętnego.

O Boston Robotics i wytworach labolatorium tej firmy, powstałej jako odłam najsłynniejszego chyba uniwersytetu technicznego MIT, można napisać wiele. Mi zdarzało się to głównie w kontekście wzbudzonego przez roboty BR niepokoju – Cheetah potrafi biegać z prędkością prawie 60 km/h, a jeśli zobaczyłabym BigDoga w lesie, pewnie dostałabym zawału serca.

Roboty Boston Dynamics

Każdy z robotów Boston Dynamics został stworzony w konkretnym celu. Każdy ma uniwersalną możliwość dostarczania obrazu oraz danych z czujników z terenów, do których nie ma dostępu lub nie chce wejść człowiek, ale oprócz tego roboty mają unikalne cechy.

Wielki LS3 potrafi przenosić 180 kilogramów i za jednym razem przebyć 20 mil lub działać 24 godziny. Potrafi śledzić lidera, rozpoznaje i mapuje teren a na dodatek potrafi poruszać się w różnych warunkach.

Stupięćdziesięciokilogramowy, wysoki na 1,9 metra Atlas to robot człekopodobny. Stworzony z myślą o zastosowaniach w czasie katastrof i klęsk wciąż jest rozwijany, ale potrafi już podnosić, przenosić i wchodzić w interakcje z otoczeniem, a jego dłonie tworzone są tak, by mogły używać ludzkich narzędzi. Sensory i kamera stereo stworzona przez Carnegie Robotics oraz zaawansowana elektronika wytwarzają podczas działania 1 gigabajt danych na sekundę.

PETMAN testuje stroje przeciwchemiczne. Przypomina człowieka i wykonuje ruchy, które naciągają, zginają i nadwyrężają kombinezony tak jak robiłby to człowiek w nie ubrany.

Cheetah i jego kolejna generacja, WildCat, to najszybszy robot z kończynami na świecie. Więcej pisałam o nim tutaj.

BigDog to ważący ponad 100 kilogramów, wysoki na niecałe 80 centymetrów prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalny robot BD. Cztery nogi, poruszanie się podobne do ruchów zwierząt, absorbcja energii z ruchów, możliwość przenoszenia ładunków do 150 kilogramów, zaawansowany system hydrauliczny, umiejętność podnoszenia się i poruszana po różnych terenach – to zestaw wyjątkowych cech BigDoga.

SandFlea, malutki, zdalnie sterowany robot na kółkach, na jednym ładowaniu potrafi wykonać 25 skoków na wysokość prawie 10 metrów, utrzymywać równowagę podczas lotu i wylądować bezpiecznie.

RHex dzięki dosyć unikalnemu sposobowi poruszania potrafi przebrnąć po ciężkich terenach, a wodoodporny tułów zapewnia odporność na różne warunki, dlatego robot ten jest bardzo przydatny przy rozpoznawaniu terenu i sytuacji.

RiSE potrafi wspinać się po powierzchniach posiadających tekstury. Niewielki, lekki (2 kilogramy) może poruszać się z prędkością 0,3 metra na sekundę.

LittleDog ma nogi, które potrafią poruszać się w różny sposób i nie byłoby w nim nic specjalnego, gdyby nie to, że wypakowany jest sensorami badającymi ruch. Dzięki temu dostarcza Boston Dynamics, ale też uniwersytetom i innym firmom danych wykorzystywanych do analiz i rozwoju.

Roboty militarne od Google tylko dla Stanów Zjednoczonych

Boston Dynamics to jedna z firm, które często wykonują projekty, produkty i współpracują z DARPA – Defense Advanced Research Projects Agency (Agencja Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych), agencją Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. DARPA odpowiada za rozwój technologii wykorzystywanych militarnie, ale to właśnie ona współfinansowała powstanie Internetu. DARPA nie prowadzi własnych projektów, ale finansuje, wspiera i pomaga uniwersytetom czy zewnętrznym firmom. Teraz na przykład urządza… Walki robotów. No, może nie tyle walki, co konkurs, w którym roboty będą miały do wykonania konkretne zadania.

Choć rozwój robotów określany jest na porównywalny z jednorocznym człowiekiem i jego zdolnością koordynacji, DARPA Robotics Challanges , w którym udział weźmie 17 robotycznych drużyn, ma pomóc w określeniu, w jakiej fazie rozwoju są obecne roboty i pomóc w odpowiednim ukierunkowaniu ich rozwoju.

DARPACourse

Ponieważ DARPA finansowana jest ze środków państwowych, a jej roczny budżet wynosi niemal 3 miliardy dolarów, opłaca się z nią współpracować. Boston Dynamics jest po części finansowany właśnie przez DARPA, współracuje bezpośrednio z wojskiem i Google zapowiedział, że utrzyma wszystkie obecne, rządowe kontrakty. Nic dziwnego – doniesienia o tym, że Google współpracuje z komórkami rządowymi Stanów Zjednoczonych nie pojawiają się od dziś. Wraz z nabyciem Boston Dynamics z kontraktami rządowymi Google zobowiązuje się, że nie będzie robić robotów militarnych dla nikogo, prócz Stanów Zjednoczonych.

Ale po co?

Boston Dynamics jest ósmą firmą zajmującą się robotyką kupioną przez Google w ciągu ostatniego pół roku.

Widać, że Google zaczyna bardzo mocno stawiać na robotykę. Oprócz oczywistych powodów, czyli tego, że roboty w różnych formach i do różnych zadań za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat staną się codziennością (choćby do wykonywania zadań ryzykownych dla ludzi), podpowiedzi można szukać w kilku miejscach.

Boston Dynamics oprócz finansowania przez rząd było także finansowane przez Di-Guy – firmę stworzoną przez twórców Boston Dynamics, zajmującą się oprogramowaniem do tworzenia modeli ludzi, ludzkich zachować i tworzenia realistycznych scenariuszy. Boston Dynamics był dla Di-Guy świetnym partnerem – nie dość, że załaożona przez te same co BD osoby, firma mogła testować swoje modele i oprogramowanie na realnych robotach.

Jednak tuż przed ogłoszeniem nabycia Boston Dynamics przez Google, Di-Guy ogłosił, że stał się częścią VT MÄK, jednego ze swoich partnerów. Nie znamy szczegółów, nie wiemy, czy Di-Guy wciąż będzie mocno współpracował z Boston Dynamics, czyli z Google’em. Jednak astanawiający to ruch – albo BD nie chciał wiązać się z Google’em, albo Google nie chciał Di-Guy’ya, albo współpraca zostanie zachowana, jednak ograniczona… Stawiam jednak na to, że Google nie potrzebuje oprogramowania od Di-Guy’a. Nie dość, że jest konkurencyjne, to na dodatek nie jest własnością Wielkiego G.

Bo Google będzie przecież sam badał, już pewnie bada, model zachowań ludzi, przewidywanie scenariuszy, ruchów i wszystkiego, co związane z człowiekiem.

Na czele dywizji robotyki w Google stoi Andy Rubin. Jednak to Ray Kurzweil rządzi działem inżynierii. Ten Kurzweil, który pragnie stworzyć niezależną sztuczną inteligencję dorównującą i przewyższającą ludzką, dać jej ciało fizyczne, a najlepiej przenieść umysł człowieka w lepsze, niezniszczalne ciało. W robota, na przykład. To wszystko już za kilkadziesiąt lat.

Kurzweil, Atlas, robotyka, wszystko tu gra.

Dodatkowo warto przypomnieć sobie słowa Larry’ego Page’a, który niemal rok temu w odniesieniu do projektów, nad którymi pracuje Google i szczególnie tajemnicze labolatorium X, mówił :

Jeśli nie robisz rzeczy, które są szalone, robisz niewłaściwe rzeczy.

I że większość firm skupia się na ulepszaniu produktów o 10%, robiąc w zasadzie to samo, co konkurencja. Google chce ulepszać swoje serwisy i produkty 10x, a nie o 10% i patrzeć na świat i obecne projekty w perspektywie kilkudziesięcioletniej. Tak, by odstawić konkurencję na kilka długości i kształtować przyszłość.

Dla Google’a przyszłością są roboty

Ciężko jednak pozbyć się wrażenia, że jest to przyszłość nieco przerażająca. Google, który ewoluował z wyszukiwarki w sieć powiązanych, masowych usług, który konsumencko wprowadza algorytmy uczące się świata, który wie o nas niewyobrażalnie dużo i wchodzi w każdą dziedzinę życia, zabiera się na poważnie za roboty.

I strach myśleć, co z tego wyniknie.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement