Przeczytałem „E-Marketing” – niezbędnik każdego marketingowca, startupowca i… blogera

Przeczytałem „E-Marketing” – niezbędnik każdego marketingowca, startupowca i… blogera

Znienawidziłem wiele książek o Internecie, e-zjawiskach i cyfrowych usługach, gdyż miały jedną wspólną wadę – w momencie premiery potrafiły być już nieaktualne. Zwykle im bardziej się w nie zagłębiałem tym więcej wyłapywałem przeróżnych kwiatków i przeterminowanych treści. Cyfrowy świat pędzi, nie nadążają za nim tradycyjne media, więc można by pomyśleć, że tworzenie książki e-marketingu nie ma sensu. Nic bardziej mylnego.

Zapoznałem się z książką “E-Marketing – Współczesne trendy. Pakiet startowy” i musiałem przewartościować swoje podejście do książek tematycznie związanych z internetem, marketingiem w Sieci, serwisami społecznościowymi i branżą mobilną. Zanim udowodnię, że to całkiem wartościowa lektura muszę najpierw przeprowadzić wśród Czytelników małą selekcję. Nie będę przecież dowodził, że książka niesie wysokiej jakości treści osobom, które nie są w tzw. targecie czy też “na celowniku”.

Dla kogo “E-Marketing”?

Czytając książkę notowałem sobie różne profesje i typy zajęć z myślą o osobach, które się trudnią daną pracą i mogłyby być zainteresowane lekturą. Część z tych osób nawet nie wie, że mogłaby być zainteresowana. No bo niby skąd mają to wiedzieć? Od tego więc jestem ja i moje notatki.

Pierwsza grupa osób, o której pomyślałem to… blogerzy. Niezbyt oryginalne? A jednak. Mówię to z czystym sumieniem i na podstawie własnych doświadczeń. Dwa lata temu nie było mnie jeszcze na Spider’s Web. Prowadziłem kolejnego małego bloga i przeskakiwałem z tematyki muzycznej na okołotechnologiczną. Popełniałem wiele błędów nie tylko w tym jak pisałem i w jaki sposób podchodziłem do tematów. Dawałem ciała na płaszczyźnie (e)marketingu i ogólnie pojętej promocji swojego bloga w sieci. Przez ostatnie półtora roku na Spider’s Web wiele się nauczyłem. Dzięki doskonałym nauczycielom udało mi się okiełznać publicystykę w Sieci i zrozumiałem na czym polega promocja siebie i własnej marki w Internecie.

Teraz, gdy przeczytałem książkę “E-Marketing – Współczesne trendy. Pakiet startowy” nie dość, że nauczyłem się wielu nowych rzeczy to jeszcze przypomniałem sobie wszystko to, co Przemek Pająk przez ostatnie miesiące wbijał mi do głowy. Usystematyzowałem wiedzę, przypomniałem sobie wiele błędów i ich konsekwencje, co sprawiło, że upewniłem się w tym, że to co dobrzy ludzie wbijali mi do głowy było słuszne.

Prowadzisz serwis internetowy, bloga, vloga? Chciałbyś pisać lepiej i umieć to dobrze sprzedać? Masz dosyć statystyk odwiedzin na poziomie kilkunastu tysięcy UU miesięcznie? Czytaj dalej.

blog

Drugą osobą, o której pomyślałem podczas czytania książki był człowiek, który zna się na marketingu. Przepracował wiele lat w tej branży, ale życie ułożyło się tak, że jest specjalistą od telewizji, prasy, outdooru itp. Z Internetów ogarnia tylko mejle i Facebooka. Choć tego drugiego tak naprawdę też nie umie okiełznać. Ma głowę pełną dobrych pomysłów, ale przespał cyfrową rewolucję. Może życie brutalnie usunęło go na jakiś czas z branży i teraz chce wrócić do marketingu, ale wszyscy potrzebują speców od e-usług, e-reklam i e-promocji. Wiesz o kim mówię? Każ mu czytać dalej.

Kolejną osobą, o której pomyślałem to programista. Może to być mityczny informatyk, który siedzi w ciemnym pokoju, obok niego leżą pudełka po pizzy i puste puszki po energetykach. Nieopodal stoi ekspres do kawy. Informatyk ten oprócz pomagania rodzinie w przenoszeniu kontaktów ze starego telefonu na nowy umie też wymienić tusz w drukarce oraz ma jedną cudowną umiejętność. Zamienia kawę w kod. Kod oprogramowania, które tworzy. Powstaje ono nocami i jest dobre.

Jednak człowiek ten ma problem. Robi dobrą robotę, ale nie umie jej sprzedać. Nie umie przekonać innych do tego, że to co robi ma sens i warto sprawdzić owoce jego pracy. Ten gość koniecznie powinien przeczytać tę książkę.

Wiedziałby wtedy jak dobrze zaprojektować interfejs. Wiedziałby, że rozwiązania z iOS-a nie koniecznie sprawdzą się na Androidzie. Wiedziałby, że nie zawsze potrzebujemy aplikacji natywnej i w końcu poznałby zalety Mobile Web Applications. Doskonale wiesz co mam na myśli? Czytaj dalej.

Ostatnią grupą osób, o której intensywnie myślałem podczas lektury są przedsiębiorcy. Mam tu na myśli tych, którzy są liderami w swojej branży i od wielu lat z powodzeniem stawiają czoła przeciwnościom losu, kolejnym kryzysom i kłodom rzucanym pod nogi przez polskich urzędników i nieśmiertelne panie z okienek. Przedsiębiorcy i startupowcy to bardzo pracowite osoby, które wiedzą co robią, ale żeby utrzymać się na powierzchni muszą nauczyć się żyć w nowym środowisku. W środowisku internetowym, gdyż zarówno przez klientów jak i konkurencję są siłą wpychani do Internetu. Tam próbują się odnaleźć w sprzedaży, reklamie, aplikacjach mobilnych.

Kiedyś właściciel małej firmy kupował hosting, płacił studentowi za postawienie strony i skrzynek mejlowych. Co kilka(naście) lat studenci odświeżali witrynę i jakoś biznes się kręcił. Teraz to za mało. Potrzebne są e-sklepy, działania w sieciach społecznościowych, aplikacje mobilne i konsultanci online. Przed wyruszeniem na wędrówkę po internetowych szlakach trzeba wytyczyć drogę. Jeżeli jesteś mądrym człowiekiem, który idzie na szczyt, to wiesz, że przed wyruszeniem w taką podróż warto zabrać mapę. Planujesz przenieść swój biznes do sieci? Weź tę książkę i… czytaj dalej.

O czym jest książka?

Książka została podzielona na cztery części. Pierwsza z nich to podstawy – solidny background, a pozostałe zostały zatytułowane: składowe sukcesu, jak to policzyć i niezbędnik nowoczesnego marketera. Brzmi nieciekawie i wieje nudą? Wiem co czujesz. Gdy czytałem spis treści to też się przestraszyłem.

Na szczęście wszystkie części składają się z mniejszych rozdziałów, a te nie tylko brzmią ciekawe, ale też takie właśnie są. Teraz na szybko wymienię działy znajdujące się w książce, żebyś wiedział czego się spodziewać, a już za chwilę przejdę do najlepszych fragmentów – to będzie takie crème de la crème, czyli po polsku śmietana. Prawda, że po francusku wszystko brzmi lepiej?

książka emarketing

Rozdziały:

Część I – Podstawy – solidny background

1. Marketing 3.0
2. Rynek internetowy w Polsce i na świecie
3. Wpływ Internetu na gospodarkę
4. Social media – społeczny wymiar Internetu

Część II – Składowe sukcesu

5. Usability i User Experience
6. Marketing mobilny
7. E-mail marketing
8. Automatyzacja marketingu
9. Gry w Internecie
10. Wideo i audio w sieci
11. E-commerce
12. Kim jest dobry copywriter?
13. Content marketing
14. Kampanie społeczne w Internecie

Część III – Jak to policzyć?

15. Badania mediów internetowych
16. Monitoring mediów społecznościowych

Część IV – Niezbędnik nowoczesnego marketera

17. Z technologią za pan brat
18. Jak współpracować z zespołem IT
19. Zarządzanie projektami (hipsterzy budują ziemiankę)
20. Obsługa klienta w sieci
21. Wybrane prawne aspekty marketingu w sieci
22. Marketing w start-upach

Crème de la crème

W części pierwszej autorzy – o nich opowiem na końcu – opowiadają o totalnych podstawach marketingu. Dowiadujemy się o realiach polskiego rynku, o zmianach, które na nim zachodziły i zachodzą nadal. Bardzo ciekawe są fragmenty i wykresy, które prezentują rozwój media mix na świecie w ostatnich latach. A gdy przeczytamy o tym, jakiej formie reklamy ludzie ufają najbardziej, to będziemy już mieli jasność, skąd wzięła się tak wielka popularność marketingu szeptanego.

W pierwszej części książki, oprócz miliarda definicji, które są konieczne dla dobrego odnalezienia się w temacie, jest też wiele praktycznych porad i wskazówek. Z pewnością przydadzą się one wywołanemu przeze mnie do tablicy martetingowcowi, który jest specem w branży offline. Zebrano tutaj siedem sekretów marketingu online dla marketerów offline oraz siedem sekretów offline dla ludzi z doświadczeniem w branży online. Szkoda, że tabelka nie zmieściła się na jednej stronie, bo warto byłoby ją zeskanować, wydrukować i powiesić na ścianie.

“To klienci szukają ciebie, a nie ty klientów”

Dla marketera offline hasła takie jak pozycjonowanie, SEO, SEM, AdWords niewiele mówią. A są to tematy, które trzeba mieć w małym palcu.

pozycjonowanie seo sem

Jest też złota rada dla przedsiębiorców, o których pisałem na początku.

“Zacznij zarabiać w kanale e-commerce zanim zrobi to ktoś inny. Jeżeli nie wpadniesz na to w jaki sposób sprzedawać online choć część twojej oferty (produkty, usługi, wiedza, pomysły), to zrobi to ktoś inny, kto zgarnie największe zyski z tej działalności.”

I na koniec wrzucę jeszcze tzw. protip dla wszystkich osób, które powinny przeczytać ten rozdział.

“Zaprzyjaźnij się z firmami komplementarnymi i stwórz sieć. (…) nie prowadź polityki “zamkniętej twierdzy”, lecz aktywnie szukaj firm, którym z wzajemnością możesz podsyłać klientów”

To święte słowa. I trzeba przyznać, że wiele osób z offliajna zapomina o tym, że w internetach wszystkie sklepy znajdują się na jednej uliczce, równie dobrze oświetlonej, z dużą liczbą miejsc parkingowych. Tutaj wszyscy jesteśmy blisko siebie i jesteśmy równie dobrze zlokalizowani.

Choć czasem Google i Facebook uważają inaczej, to w Sieci zacierają się granice znane ze świata realnego, a ich brak należy wykorzystać na swoją korzyść.

Totalnym niezbędnikiem są fragmenty poświęcone strategii w social mediach. Zakładasz firmowe konto na Facebooku? Odpowiedz sobie na pytanie po co to robisz. Zastanów się nad odpowiednią strategią, zacznij od analizy, wyznacz cele, wykorzystaj odpowiednie narzędzia i funkcje jakie mogą pełnić media społecznościowe. Przejdź do realizacji i odcinaj kupony. Tak pokrótce można przedstawić ten proces. Łatwiej napisać niż wdrożyć samemu w życie? Dlatego ja o tym piszę 😉

Wszystkim programistom dedykuję dział o interfejsach. To oczywiście wersja zawarta w pigułce, bo o interfejsach można pisać, czytać i rozmawiać godzinami. Poza programistami, dział ten muszą przeczytać wszystkie osoby, które w swojej pracy wypowiadają słowa “brzydkie, nie podoba mi się”, a po tym dodają “to trzeba zmienić”. I potem ktoś to zmienia. Niestety takie osoby często nie mają pojęcia o tym, jak powinien wyglądać porządnie rozplanowany interfejs i są fanami starej jego wersji, tylko dlatego, że… się przyzwyczaiły do niej. Zatem bierzcie i czytajcie z tego wszyscy, bo internauci mają już dosyć słabych interfejsów. Bardzo fajne są też fragmenty o tworzeniu aplikacji wykorzystujących sensowy inercyjne, optyczne, dotykowe, środowiskowe i bezprzewodowe.

Programiści i marketingowcy powinni też wiedzieć, że nie należy wszędzie wpychać aplikacji mobilnych. One są przydatne, rozbudowane, funkcjonalne, ale… często też niepotrzebne.

W wielu sytuacjach lepiej sprawdzają się porządne strony i webowe aplikacje mobilne. Mobile Web App przewyższają aplikacje natywne i hybrydowe np. pod względem możliwości implementacji dedykowanych form i systemów sprzedaży. Zasięg jest praktycznie nieograniczony i możemy takie webowe appy skutecznie pozycjonować, a cykl życia produktu jest wysoki.

Marketingowcy, którzy nie odnajdują się w branży internetowej i mobilnej nie wiedzą też zapewne, że marketing mobilny otwiera przed nimi wiele nowych możliwości. Gdy widzimy reklamę na ulicy możemy jedynie powiedzieć “o, fajna”. Gdy taka sama sytuacja zdarza się w Internecie to możemy ją jeszcze kliknąć i wylądować w e-sklepie. A na telefonie? Tu jest sporo opcji. Możemy kliknąć i zadzwonić, kliknąć i wysłać SMS-a, kliknąć i przejść do sklepu z aplikacjami, obejrzeć reklamę wideo, przejść do strony mobilnej lub zlokalizować się na mapie i odszukać drogę do najbliższego sklepu stacjonarnego. To potencjał, który trzeba umieć sprytnie wykorzystać.

Czytając tę książkę dowiedziałem się dlaczego nie lubię newsletterów. Nie dlatego, że jest ich za dużo, że wszystkie przychodzą na raz, że są wysyłane o złych godzinach, ale dlatego, że są słabe.

Nudne. Mają złe tytuły, kiepskie kreacje, nie są dostosowane do oglądania na urządzeniach mobilnych i mają źle przygotowany preheader. Nie wiesz co to preheader? Też nie wiedziałem. Dzięki preheaderowi podgląd mejla nie zaczyna się od słów: „jeżeli masz problem z wyświetleniem newslettera, użyj tego linka”, a niesie ciekawe treści i jest pełen słów, które sprawiają, że myślisz “muszę to kliknąć”.

Nie zabrakło również porad przydatnych przy zatrudnianiu dobrego copywritera i tego jak tworzyć dobre treści. Jest specjalny dział o tym, jak pisać mocne tytuły. To bez wątpienia niezbędne rady dla blogerów, którzy mają problemy z tym, żeby dobrze nazwać i sprzedać własne teksty. Muszę zeskanować te strony i podzielić się z kolegami i koleżankami z redakcji 🙂

Przez niektóre z ostatnich działów książki przebrnąłem z trudem. A to dlatego, gdyż tematy związane np. z kampaniami społecznymi w Internecie nie są mi bliskie. Ja umiem ocenić, czy kampania działa, czy jest dobra. Głosuję wtedy wysyłając pomocnego SMS-a lub robiąc przelew. Tematyka tworzenia takich kampanii nie zaciekawiła mnie, ale wierzę, że opisane tam problemy są ważne i pomogą osobom, które zajmują się podobnymi zagadnieniami.

social media serwisy społecznościowe

Wciągnęły mnie działy o badaniu mediów internetowych i monitoringu mediów społecznościowych. Są to bliskie mi tematy, więc jak gąbka chłonąłem podaną na tacy wiedzę. Zaczęto omówienie zagadnień od podstaw takich jak pojęcia zasięgu, odsłon, wizyt i ciasteczek. Następnie krok po kroku przedstawiono i opisano badania site-centric, panelowe, hybrydowe oraz web analytics. Nie można też zapominać o analizie konkurencji, tutaj przydają się też podobne narzędzia jak te stosowane do monitoringu sieci społecznościowych.

Niezbędne staje się słuchanie tego o czym mówią internauci, monitorowanie słów kluczowych i reagowanie na to, jak ktoś w internecie opisuje naszą firmę, produkty lub usługi.

Warto mieć rękę stale na pulsie, są do tego specjalne narzędzia, które możemy wykorzystać w kreatywny sposób.

Przybliżono również technologie pozwalające e-marketerom na rozwijanie możliwości i nadążanie za nowymi trendami. Nie zabrakło grywalizacji, remarketingu, wszechobecnej personalizacji, przedstawienia technologii głosowych oraz pojęcia The Multi-Screen World. Szczegółowo przeanalizowano również Parallax Design, mobilne płatności oraz cloud computing. Nie zabrakło wyjaśnienia pojęć noszonej technologii, Internetu (wszech)rzeczy, geolokalizacji i ogólnie pojętego Web 3.0.

Dwa rozdziały dotyczą praktycznych porad odnośnie tego jak dział marketingu powinien współpracować z zespołem IT, aby wszystkie wspomniane nowe techniki wprowadzić w życie i żeby operacja ta zakończyła się sukcesem. Opisano tam również tajniki zarządzania własnym zespołem. Dział ten nazwano “hipsterzy budują ziemiankę”. Nawiązanie do prymitywnej formy budownictwa nie jest przypadkowe. Autorzy porównują budowanie marki do tworzenia projektów w branży budowlanej.

Kto to napisał?

Prace nad książką rozpoczęły się w 2012 roku. Za treści odpowiadają Jarosław Królewski (AGH w Krakowie, Humanoit Group, HG Inteligence S.A.) i Paweł Sala (Freshmail.pl) – to oni stoją za redakcją naukową książki. Ale wiele działów zostało napisanych przez osoby trzecie lub tworzono je przy ich asyście. Dlatego też lista wszystkich autorów jest bardzo długa. Możemy czytać Krzysztofa Bełecha ze Satus VENTURE, Magdalenę Drabik oraz Jacka Jankowskiego z NK.pl, Andrzeja Garapicha z Polskich Badań Internetu, Annę Jadwigę Orzech z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Jarosława Roszkowskiego z Brand24 i Przemysława Tarczyńskiego z TVN S.A.. To oczywiście nie pełne grono autorów. Wymieniam kilku, którzy wskazują na przekrój przedstawicieli, branż i projektów, jakie zostały zaangażowane do napisania tej książki.

* powyższa recenzja ma charakter komercyjny. Zleceniodawca nie miał wpływu na jej treść, ani nie widział jej przed publikacją.

Zdjęcia My blog printed on the typewriterBusinessman looking through key hole with SEO doodle on blackboard oraz Social Media button on a keyboard with speech bubbles pochodzą z serwisu Shutterstock. 

Tagi:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement