Poranek z „Trójką”, czyli co w radiu piszczy

Felieton/Longform 28.11.2013
Poranek z „Trójką”, czyli co w radiu piszczy

Kiedy ostatnio słuchaliście radia? Ja już nawet nie pamiętam, ale dziś w środku nocy, o godzinie 7:30, nasz redaktor prowadzący Mateusz Nowak miał się wypowiadać na antenie radiowej trójki na temat wprowadzenia tabletów dla pracowników Empiku. Chcąc posłuchać co redakcyjny kolega ma do powiedzenia o mobilnych kasjerach postanowiłem odpalić audycję w przeglądarce i przypomnieć sobie, jak wygląda – a dokładniej brzmi – prawdziwe radio. Najpierw, podczas odpalania strony z internetową transmisją (no bo po klasyczny radioodbiornik do piwnicy biec nie będę), przywitała mnie 30 sekundowa reklama wideo (podkreślam, w radiu). Chwilę później rozpoczęła się transmisja i oczywiście trafiłem na “w pół zdania”. Zanim zdążyłem się zorientować o czym mowa w pierwszej audycji trafił mnie blok reklamowy. W przeciwieństwie do tych okropnych reklam w Internecie, od których mogę uciec wzrokiem lub w najgorszym razie zamknąć “iksem”, siedząc w słuchawkach ciężko uciec od bombardowania moich biednych uszu głośnymi informacjami o superduperokazajach i promocjach i bardzoniskichcenach. Ariete radio toaster No ale dobra, pierwszy blok reklamowy minął, później poleciał jakiś żywy kawałek, który mnie trochę rozbudził (szkoda tylko że nie wiem co grało i nie dało się podejrzeć treści piosenki, podesłać dziewczynie w wiadomości i zaznaczyć gwiazdką); zaczęły się wiadomości. Po chwili mnie znudziły, bo tak na dobrą sprawę wszystko, o czym się dowiedziałem rano z radia i miało dla mnie jakąś wartość… już wiedziałem. Nie to, żebym był jakimś jasnowidzem, tylko po prostu trafiłem na te informacje poprzedniego dnia i utkwiły mi w pamięci. Problem w tym, że informacje podawane przez prezenterów radia na interesujące mnie tematy przewinęły mi się gdzieś wczoraj – albo w feedly, albo którymś serwisów z social media. Nie pamiętam źródła, ale fakty gdzieś tam sobie w głowie odnotowałem. Jest to też o tyle ciekawe, że nie obserwuję znowu mnóstwa portali i serwisów stricte informacyjnych, ale to moi znajomi i mądre głowy, które subskrybuję, przekazują mi w postaci linka albo zwięzłego tweeta to, co akurat jutro będzie newsem w tzw. tradycyjnych mediach. Media Signpost Shows Internet Television Newspapers Przez chwilę pomyślałem, że może warto jednak radia słuchać, bo komentują tam jakieś autorytety i tak dalej, a do tego dobry prowadzący jest w stanie zapewnić nieco rozrywki… ale przecież w moich social media obserwuję też w większości osoby, z których zdaniem się liczę i których komentarz do sprawy chcę znać. A ten zwykle dostaję w formie opisu, linka lub celnej uwagi zmieszczonej w 140 znakach. Półgodzinna przygoda z klasycznym radiem przypomniała mi więc, dlaczego wiedzę o świecie czerpię z Sieci i czemu nie kupuję już papierowej prasy, a w pokoju nie mam ani telewizora, ani klasycznego radioodbiornika. Wiem, że Ameryki nie odkrywam, ale tak chwila z radiem nakłoniła mnie do krótkich i spisanych na gorąco porannych refleksji… ale wracając do meritum, trafiłem przecież do radia, bo chciałem posłuchać kolegi Mateusza. Skończyło się na tym, że Trójka biła mi w uszy przez pół godziny, żebym mógł posłuchać minuty wypowiedzi – nie dało się nigdzie sprawdzić o której będzie interesujący mnie fragment; nie da się przewinąć, przejrzeć programu, zatrzymać jak mnie ktoś z domowników zagada – nie zrobię nic z rzeczy, do których przyzwyczaiły mnie internetowe audycje audio-wideo. radio A wisienka na torcie i gwóźdź do trumny radia? Gdy już usłyszałem coś w miarę ciekawego, co było dla mnie nowością, to chcąc przekazać info znajomym musiałbym ręcznie z pamięci przeklepać całe zdania. Niby nietrudne, ale już mi się odechciało. Dlatego z chęcią powrócę z łaknieniem informacji do feedly, na Facebooka, Google Plus oraz Twittera. A radiem już pewnie na zawsze zostanie dla mnie li tylko wersja premium w Spotify. Może jest takie “radio” uboższe o autorski komentarz prowadzącego, ale za to z pewnością trafię wyłącznie na muzyką, którą naprawdę lubię i będzie pozbawione wczorajszych newsów… …i nie trafię na reklamy co trzy minuty. PS A tak już bardziej na serio, to rozumiem potrzebę istnienia radia i uważam to za świetny zamiennik Facebooka, Twittera, YouTube’a i feedly dla np. kierowców codziennie podróżujących do pracy. Jako sposób zdobywania informacji o otaczającym świecie, ze względu na formę i obecność nieprzewijalnych bloków reklamowych, jest ono jednak po prostu… nieefektywne czasowo.

Przeczytaj również: Drodzy Czytelnicy Spider’s Web, nie zgadzam się z Wami – czyli o radiu raz jeszcze

Zdjęcia Vintage room with wallpaper, old fashioned armchair, retro tv, phone, clocks, radio player and standart lampMedia Signpost Shows Internet Television Newspapers oraz Rear view of female dj working in front of a microphone on the radio pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement