Jestem zachwycony. Papers, Please to niesamowicie ciekawa, oryginalna i brutalnie rzeczywista produkcja

Recenzja/Gry 14.11.2013
Jestem zachwycony. Papers, Please to niesamowicie ciekawa, oryginalna i brutalnie rzeczywista produkcja

Prosta gra polegająca na spostrzegawczości? Nic z tych rzeczy. Papers, Please to gra mroczna, smutna, przygnębiająca i stworzona z niesamowitym pomysłem. Pod płaszczem ogromnych pikseli skrywa się rzeczywistość, z którą jeszcze nieco ponad 20 lat temu musieliśmy się mierzyć, żyjąc w podzielonej Murem Berlińskim Europie. Papers, Please to nie tylko powrót do tamtych czasów, ale również wspaniała produkcja, grająca w kotka i myszkę z moralnością gracza.

Nadajesz się na celnika?

Omawiana gra błyskawicznie to sprawdzi, testując Twój refleks, koncentrację, spostrzegawczość, szybkość i dociekliwość. W Papers, Please przyjdzie Ci wcielić się w celnika stacjonującego na granicy fikcyjnego kraju, do złudzenia przypominającego jedną ze wschodnich republik radzieckich. Szara oraz brutalna rzeczywistość tamtego okresu daje się poczuć od samego początku, za sprawą prostej grafiki, dialogów, urzędowych pism przepełnionych propagandowym żargonem oraz ludzi, których motywacją do przekroczenia granicy jest znacznie więcej, niż zwyczajna wycieczka.

papers please 2

Papers, Please niemal od pierwszych sekund rzuca nas na głęboką wodę, zaskakując poziomem trudności. Gracz przyjmuje kolejnych petentów, wołając ich do okienka. Tam otrzymuje po czym sprawdza ich dokumenty, zwracając uwagę na dosłownie każdy szczegół. Data urodzenia, imię, nazwisko, ważność dokumentu, płeć, zdjęcie czy postawa interesanta – wszystko jest tutaj ważne, na wszystko trzeba zwrócić uwagę i ze wszystkiego jesteśmy rozliczani. Każda osoba, którą obsługujemy, to pieniądze. Każda pomyłka to z kolei kary pieniężne.

Rodzina na utrzymaniu, polityczna zawierucha w tle

Zarobione środki nie trwonimy jednak na „specjalne umiejętności” bądź kosmetyczne poprawki, lecz utrzymanie rodziny, żyjącej w strachu przed reżimem, lecz jednocześnie całkowicie od niego uzależnionej. Czynsz, gaz, prąd, opieka medyczna – wszystko jest na naszej głowie i jeśli nie będziemy pracować odpowiednio szybko, wirtualni członkowie rodziny mogą zginąć za sprawą głodu oraz chorób. Naprawdę nie jest łatwo, już po pierwszych kilku dniach rozpocząłem dramatyczną walkę o życie mojego syna. Niestety, wraz z kolejnymi dobami służby dla autokratycznego państwa jest coraz ciężej, ze względu na losowe wydarzenia, które uprzykrzają nam pracę.

papers please a

Wystarczy, że jednego dnia nie zwróciłem uwagi na wagę petenta, aby ten zdetonował ładunek noszony pod ubraniem. Konsekwencje takiego stanu rzeczy, poza brakiem pieniędzy, obfitowały w zaostrzenie przepisów. Zwyczajne paszporty przestały wystarczać. Specjalne pozwolenia, dokumenty tożsamości, państwowe pieczęcie, do tego jeszcze konieczne zwracanie uwagi na narodowość innych postaci, rozpoznawanie podróbek dokumentów, badanie odcisków palców, wykonywanie przeszukań, a nawet przesłuchiwania – z każdym dniem jest coraz ciężej, natomiast Papers, Please zamienia się w prawdziwe wyzwanie, nawet dla najlepszych graczy. Poziom trudności jest zarówno irytujący, jak i satysfakcjonujący, zmuszając do niesamowitego skupienia i walki z czasem. To i tak jednak jeszcze nie koniec piętrzących się problemów.

Nie tylko praca i rodzina są tutaj ważne. W rękach gracza znajdują się losy wirtualnych imigrantów oraz waży się powodzenie spisku

Wraz z kolejnymi dniami służby celnej, pojawiają się kolejne komplikacje. Ochrona przed potencjalnymi zamachowcami wymaga dokładnych rewizji osobistych. Te z kolei budzą oburzenie przedstawicieli ościennych republik. Dodatkowo bardzo duża ilość petentów to osobne, małe historie. Gracz jest dla nich niczym Bóg, z dwoma pieczątkami – zieloną i czerwoną, decydując nie raz o ich życiu i śmierci.

papers please y

Nie zabrakło decyzji moralnych. Czy pozostawilibyście żonę bez pozwolenia na przekroczenie granicy, jednocześnie wpuszczając męża z odpowiednimi dokumentami? Co z prostytutką, która błaga o przepuszczenie jej, przy widmie śmierci z rąk alfonsa? Jak zareagujecie na propozycję przekupstwa, kiedy nie wystarcza Wam środków, aby zapewnić rodzinie wyżywienie? Tego typu dylematów jest tutaj całe mnóstwo i stanowią one ogromny plus Papers, Please, podobnie jak oryginalny klimat, a także kapitalny pomysł na rozgrywkę. Dodajmy do tego jeszcze możliwość uczestniczenia w spisku, mającym na celu obalenie władzy oraz nielegalną współpracę z innymi celnikami i strażnikami, a wychodzi nam produkcja znacznie bardziej skomplikowana, niż można było pierwotnie zakładać.

Jestem oczarowany

Papers, Please wciągnął mnie jak bagno. Gracz wskakuje tutaj w buty wyjątkowego, bezimiennego protagonisty. Z jednej strony jesteśmy panami życia i śmierci dla osób, których dokumenty przeglądamy. Z petentami możemy robić niemal wszystko – kazać im się rozbierać, dopytywać o szczegóły bądź odrzucać ich dokumenty, nawet, jeśli są poprawne. Z drugiej strony, olbrzymia, ideologiczna machina jest panem życia i śmierci dla nas, nieustannie spoglądając na ręce, uzależniając od siebie oraz zmuszając do ciężkiej i szybkiej pracy. Kapitalny pomysł na zabawę, który stanowi idealne oderwanie od takich tytułów jak świetny Battlefield 4 czy nowe Assassin’s Creed.

papers please 8

Nie przeszkadza nawet grafika. Ba, ona jedynie dodaje tej produkcji uroku, w połączeniu z bardzo prostym udźwiękowieniem. Wszystko jest tutaj zimne, szare, smutne i nijakie, dokładnie tak, jak bardzo wielu z nas pamięta bądź wyobraża sobie czasy PRL-u. Chociaż Papers, Please jest tytułem drobnym i małym, może sponiewierać swoim przesłaniem oraz ukazaniem tematu, który dotychczas dla gier był całkowicie obcy. Ta produkcja to jedna z pereł niezależnej sceny, z którą naprawdę warto się zapoznać, o ile poszukujecie czegoś niecodziennego, innego od typowych wysokobudżetowych hitów. Wracam do swojej budki celnika. Może tym razem uda mi się zarobić na ogrzewanie.

Papers, Please w sklepie Good Old Games

Dołącz do dyskusji

Advertisement