iPhone 5c – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 05.11.2013
iPhone 5c – recenzja Spider’s Web

iPhone 5c to dużo bardziej intrygujący produkt w nowym portfolio smartfonów produkcji Apple niż iPhone 5s. Niby nie nowy, bo przecież w ujęciu technologicznym to ten sam produkt co wycofany z oferty zaledwie po roku iPhone 5, ale jednak nowy, bo w nowej obudowie, w niższej cenie, a przede wszystkim z zupełnie innym marketingowym celem rynkowym niż 5s. Czy jednak ta intryga to udany pomysł Apple? Jaki naprawdę jest iPhone 5c? Oto recenzja Spider’s Web.

Do recenzowania iPhone’a 5c podszedłem dokładnie tak samo jak w przypadku modelu 5s – po niesamowicie szybkich pierwszych wrażeniach spisanych i opublikowanych w zaledwie 3 godziny po kupnie, dałem sobie miesięczną perspektywę, by ograniczyć pomyłki w ocenie związane z ekscytacją nowością przy publikacji pełnej recenzji. Tak to już ze mną bywa, że na początku często nie dostrzegam wad nowych produktów, które dopiero z czasem stają się dla mnie oczywiste. W przypadku iPhone’a 5c podwójnie się cieszę z tego, że dałem sobie ponad miesiąc na gruntowne zapoznanie się z nim, a także na przemyślenie kilku marketingowych kwestii z nim związanych. To dlatego, że…

iPhone 5c_1

iPhone 5c_2

iPhone 5c_3

iPhone 5c_4

… zmieniłem zdanie. Dziś iPhone 5c wydaje mi się na wskroś dziwnym produktem.

W momencie, gdy Apple ogłaszał debiut plastikowego iPhone’a byłem przekonany, że to świetna decyzja bo:

a) po pierwsze – miał być tańszy, przez co dostępny dla dużo szerszego spektrum potencjalnych klientów
b) po drugie – miał być tym, czym iPod nano był dla klasycznego iPoda: odmłodzić markę iPhone; nadać jej nieco bardziej młodzieżowego sznytu oraz dodać – ogólnie mówiąc – kolorytu (w dosłownym znaczeniu)
c) po trzecie – stanowić odpowiedź na zalew smartfonów z Androidem ze średniej półki cenowej.

Dzisiaj odnoszę wrażenie, że w żadnym z trzech wyżej wymienionych punktów iPhone 5c nie sprawdził, bądź też nie sprawdzi się w przyszłości.

Nie jest tańszy. Wciąż jest horrendalnie drogi, szczególnie w porównaniu do konkurencyjnych androidowych odpowiedników. Wyobrażałem sobie, że iPhone 5c będzie tym dla iPhone’a 5s, czym HTC One mini jest dla HTC One, bądź też Samsung Galaxy S4 mini do Galaxy S4. A nie jest – różnica cenowa pomiędzy nim a iPhone’em 5s jest nieznaczna, szczególnie w ofertach abonamentowych. Poza tym sam szef Apple’a Tim Cook wyznał, że iPhone 5c wcale nie miał być „tanim iPhone’em”, że Apple nie celuje w niskie rejestry cenowe rynku smartfonów.

Jeśli więc nie jest tańszy, to nie wiem do kogo skierowany jest ten produkt. Fani marki Apple oraz iPhone’a wybiorą model 5s, czego zresztą świadkiem byłem podczas mojej burzliwej wizyty w Dreźnie po zakup nowych iPhone’ów. Cena iPhone’a 5c raczej nie przyniesie zbyt wielu nowych konsumentów, którzy wcześniej odrzucali markę smartfonu Apple właśnie ze względu na to, ile na niego musieliby wydać. Wciąż prędzej zainteresują się wersjami „mini” topowych Androidów aniżeli iPhone’em 5c.

iPhone 5c nie jest też iPodem nano. Nie odmładza marki iPhone, bo po początkowej ofensywie Apple przestał komunikować akurat ten aspekt modelu 5c. Nie przynosi też wielkiego nacisku na istotę kolorowego iPhone’a, bo poza tym, że 5c ma kolorowe obudowy nic tu się dodatkowego nie dzieje. W rezultacie mamy produkt, który wydaje się być marketingowo niedopowiedziany. Tak dzisiaj, po miesiącu, jawi mi się iPhone 5c.

iPhone 5c_5

iPhone 5c_6

iPhone 5c_7

iPhone 5c_8

Mimo tego, to… wciąż kapitalny smartfon

Powtórzę to, co pisałem w tekście z pierwszymi wrażeniami:

plastik w iPhonie 5c to zupełnie inny rodzaj plastiku niż w konkurencyjnych smartfonach.

Nie da się tego do końca werbalnie wytłumaczyć. Tych, którzy w to nie wierzą, odsyłam do sklepów, by choćby na chwilę wziąć do ręki iPhone’a 5c i przyjrzeć się jego obudowie.

Jeśli mogę ten rodzaj plastiku do czegoś przyrównać, to z pewnością bliżej mu do plastiki z Lumii z modeli 920, 925, czy 1020, aniżeli do Samsungów. Sprawia on bowiem wrażenie znacznie bardziej solidnego, grubszego i nieco cięższego. Plastikowa bryła jest masywna i twarda. Nie wygina się, nie trzeszczy na łączeniach z innymi elementami konstrukcji urządzenia, nie daje poczucia „taniości” związanej z charakterem użytego materiału.

Duże znaczenie ma tu też fakt, że plastikowa obudowa iPhone’a 5c jest typu „unibody”, czyli jest jednym elementem, a nie kilkoma, które musiałyby się ze sobą jakoś łączyć. W ten sposób tu też możemy mówić o podobieństwach do pomysłu wzornictwa zastosowanego w Nokiach Lumia.

Jedyne do czego można się tu przyczepić to fakt, że plastikowa obudowa iPhone’a 5c jest bardzo śliska, przez co naprawdę trzeba uważać na to, by urządzenie nie wyślizgnęło się z dłoni. Wszystkim, którzy zdecydują się na kupno akurat tego modelu iPhone’a radziłbym zainteresować się przy okazji oprawkami, które będą chronić urządzenie przed przypadkowym wyślizgnięciem się z dłoni. Apple przygotował autorskie oprawki na iPhone’a 5c, które całkiem przyjemnie wyglądają, choć – jak zauważył i z czego śmieje się cały świat – ich wygląd przypomina nieco popularne klapki Kroksy.

Nieco większy i cięższy

Obudowa iPhone’a 5c niesie ze sobą konsekwencje – urządzenie jest nieco grubsze, wyższe i szersze zarówno od iPhone’a 5s, jak i iPhone’a 5. Szczególnie ciężar (prawie 10% więcej) jest w przypadku 5c odczuwalny, choć odnoszę wrażenie, że uczucie jest potęgowane wiedzą o masywnej plastikowej obudowie. Niemniej jednak nie wiem, czy nie jest to krok wstecz Apple’a, który przecież z modelu na model ogranicza zarówno wagę, jak i nieefektywne rozmiary swoich urządzeń. Jak pokazuje przykład iPada 3, który był grubszy i cięższy od iPada 2, może to skutkować szybkim wycofaniem z oferty takiego modelu.

iPhone 5c_9

iPhone 5c_10

iPhone 5c_11

iPhone 5c_12

W środku to samo co w iPhonie 5

Porzucając iPhone’a 5 Apple zastosował ciekawy marketingowy trick – zostawił jego technologiczną konstrukcję w nowej obudowie iPhone’a 5c. W rezultacie dostajemy urządzenie, które jest identyczne pod kątem wydajnościowym co iPhone 5: dwurdzeniowy procesor A6 o taktowaniu 1,3 GHz, 1 GB pamięci RAM, ten sam aparat fotograficzny. To wszystko skutkuje odwróceniem nacisku na to, jak ten telefon ma wyglądać, jakie odczucia z użytkowania dawać.

Rozumiem doskonale, że w ujęciu marketingowym, co wygląda na nowe jest w rzeczywistości nowe (nawet jeśli w środku jest dokładnie to samo). Powtórzmy więc – w iPhonie 5c Apple postawił na modę oraz siłę marki iPhone. Tyle, że… to chyba nie wystarcza w przypadku iPhone’a 5c, szczególnie, gdy skonfrontuje się go z iPhone’em 5s. Ja mogłem to czynić na bieżąco i niestety rzeczywistość nie wygląda dobrze dla 5c.

Niby nie jest to wolne urządzenie, niby nie sprawia żadnych problemów podczas codziennego użytkowania, niby wystarczająco dobrze radzi sobie ze wszystkimi podstawowymi czynnościami, do których smartfon jest predysponowany, ale jednak, gdy porówna się go z iPhone’em 5s to wygląda niezwykle blado. Niestety ma się tu wrażenie, że obcuje się z modelem starszej generacji. Mnie bardzo to przeszkadza, choć pewnie znajdą się tacy, dla których nie będzie to miało większego znaczenia.

Ekran

Sporo radości w iPhonie 5c sprawi ekran Retina. To bowiem dokładnie ten sam rodzaj wyświetlacza, który został użyty w iPhonie 5s. Mamy tu więc do czynienia z rozdzielczością 1136 x 640 (326 pikseli), która daje dokładnie takie same wrażenia jak w droższym modelu. Powtórzę więc i tutaj to, co napisałem opisując ekran w iPhonie 5s, bo ma to tu dokładnie to samo zastosowanie:

prawdę mówiąc wolę apple’owską Retinę aniżeli androidowe Full HD. Po pierwsze moje oko i tak nie jest w stanie docenić różnic w ostrości ekranu o większej rozdzielczości, po drugie wydaje mi się, że ekran w iPhonie lepiej odwzorowuje naturalne kolory niż ekrany w Androidach i to nie tylko tych od Samsunga, nawet mając na uwadze kolorystycznie krzykliwy iOS 7.

A jak już jesteśmy przy kolorach, to warto zauważyć, że iOS 7 doskonale współgra z kolorowym charakterem iPhone’a 5c. Apple przygotował nawet specjalne odcienie systemowych taper, które idealnie współgrają z kolorem obudowy iPhone’a 5. Mój niebieski model świetnie współgra z jasnoniebieską tapetą iOS7.

Wbrew pozorom to ważne – to kolejny przykład na to, jak istotną kwestią jest dla Apple’a odpowiednio bliskie połączenie hardware’u z software’em. Dzięki takiemu prostemu zabiegowi, system operacyjny w smartfonie wygląda na znacznie bardziej dopracowany i dostosowany do samego sprzętu. Jakże inaczej wygląda to w przypadku smartfonów z Androidem, w których „autorskie” nakładki na system najczęściej psują efekt pięknej konstrukcji samych urządzeń.

iPhone 5c_13

iPhone 5c_14

Bateria

Kluczową kwestią w przypadku współczesnych smartfonów jest wytrzymałość baterii na jednym ładowaniu urządzenia. W końcu dla coraz większej grupy osób smartfon to najważniejsze urządzenie komputerowe, które powinno dawać pewność, że nie padnie w trakcie intensywnej pracy.

Jak wyczytałem w testach Anandtech, iPhone 5c ma nieco większą baterię aniżeli iPhone 5. To bowiem 1507 mAh w porównaniu do 1440 mAh w iPhonie 5. Szczerze mówiąc nie widzę większej różnicy w wytrzymałości baterii na jednym ładowaniu, co ma zapewne związek z tym, że iOS 7 wydaje się być nieco bardziej prądożerny od swojego software’owego poprzednika.

Nie mam problemu z tym, aby bateria w iPhonie 5c wytrzymała pełny dzień pracy. W trakcie moich testów odłączałem go od ładowania o godzinie 5:30 rano i odkładałem do ponownego ładowania o godz. 22:30 – 23:00. W zdecydowanej większości przypadków poziom wyczerpania baterii pokazywał wtedy stan poniżej 20%. Nigdy nie zdarzyło się jednak tak, by iPhone 5c się rozładował.

Raz miałem tylko dziwną sytuację, w której 5c bardzo mocno się nagrzał i w ciągu niecałej godziny stracił ponad 20% baterii. Uratowałem go stosując mu twardy reset. Po ponownym włączeniu zejście baterii wykazywało normalne oznaki.

Najczęściej korzystam ze smartfona w taki sposób, że w większości używam go do surfowania po Sieci, pełnej synchronizacji wielu kont, słuchania muzyki (via Spotify) oraz okazjonalnego streamingu wideo. W przypadku iPhone’a 5c w niczym się nie ograniczałem.

Oczywiście, podobnie jak w przypadku iPhone’a 5s, nie mam złudzeń, że po kilku miesiącach intensywnego korzystania ze smartfonu, bateria zacznie okazywać oznaki zmęczenia. Po roku mój iPhone 5 miał niestety problemy, by wytrzymać 8 – 9 godzin na jednym ładowaniu nawet przy umiarkowanym użytkowaniu. Zapewne podobnie będzie w przypadku iPhone’a 5c.

Aparat fotograficzny

Jak wspomniałem powyżej, w iPhonie 5c Apple zastosował dokładnie tę samą optykę co rok wcześniej w iPhonie 5. Mamy tu więc 8-megapikselową (f/2.4, hybrydowy filter IR) matrycę z pojedynczą LED-ową lampą flash.

Nie ma tu nowości z kamery w iPhonie 5s: ani możliwości nagrywania wideo typu slow-motion, ani automatycznej ekspozycji przy zdjęciach panoramicnzych, ani flasha True Tone. Mimo to aparat zyskuje na świeżości dzięki zastosowaniu nowości w oprogramowaniu iOS 7 (dostępnym oczywiście także dla iPhone’a 5), które znacznie upraszczają sposób wykonywania zdjęć.

iOS7

Najnowszą wersję systemu iOS recenzowałem w pełni na bazie iPhone’a 5, jednak wydaje mi się, że pełnię możliwości nowa wersja mobilnego systemu operacyjnego Apple’a pokazuje dopiero w przypadku najnowszych iPhone’ów, szczególnie właśnie iPhone’a 5c, który jest silnie spowinowacony z systemem w kwestii designu hardware’owego. Powtórzę więc to, co napisałem przy okazji recenzji iPhone’a 5s:

Design nowego systemu – tak krytykowany przez wiele osób – idealnie pasuje do nowoczesnego wyglądu iPhone’a 5. Jest to takie nienamacalne połączenie, które widać wyraźnie dopiero wtedy, gdy odpalimy aplikacje pisane jeszcze na stary system iOS6. Obłe przyciski, imitujące realne przedmioty obiekty na ekranie – to wszystko dziś wręcz razi i zmusza do zastanowienia się jak brzydki musiał być wcześniej system Apple’a. Nie zmieniłem swojej bardzo optymistycznej oceny iOS7 – to perfekcyjne, bardzo postępowe dzieło, które nabiera mocy wraz z nowym hardware’em.

iPhone 5c_15iPhone 5c_16

Czyli jak jest

Gdyby przyszło mi oceniać iPhone’a 5c w oderwaniu od iPhone’a 5s, to pewnie moja ocena by się różniła. Gdybym nawet czuł odpowiednie walory marketingowe iPhone’a 5c w ujęciu rynkowym (o czym było we wstępie), to pewnie zachwycałbym się nim. A tak, skoro zarówno korzystam z iPhone’a 5s, jak i znam dobrze bezpośrednią konkurencję iPhone’a 5c, to muszę mu wystawić ogólną negatywną notę.

Niby wszystko tu jest w porządku, niby piękne to urządzenie, niby nawet tak krytykowany plastik wcale nie ujmuje temu urządzeniowi splendoru, ale jednak nie do końca mnie przekonuje. Jeśli bowiem chcesz nowego iPhone’a, to z pewnością skusisz się na model 5s, który jest znacznie szybszy, jest bardziej postępowy, ma dużo lepszy aparat fotograficzny, który nawet z laików zrobi niezłych fotografów. Jeśli jednak chciałbyś iPhone’a, bo cię wcześniej nie było na niego stać, to… chyba wybierzesz coś innego aniżeli iPhone’a 5c. Głównie ze względu na cenę, choć jeśli dobrze poszperać, to zapewne także dla wielu innych opcji, których nowy smartfon Apple’a nie ma.

Dla kogo więc ten iPhone 5c? Po ponad miesiącu korzystania z niego szczerze nie wiem.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement