Wpis nie zawierający lokowania produktu

Blog Forum 23.10.2013
Wpis nie zawierający lokowania produktu

Ostatnio zrobiło się i głośno i modnie o lokowaniu produktów w wpisach i gdzie się tylko da. Same reklamy zaczęły pojawiać się tam, gdzie jeszcze nie pojawiały się nigdy. Z lekkim przerażeniem boję się otworzyć lodówkę, żeby nie natrafić na jakąś reklamę. A gdy otwieram słoik z dżemem, to panicznie boję się zajrzeć do łóżka.

Ostatnio miałem okazję skorzystać z laptopa od znajomego i jak to zwykle bywa w modzie, odpaliłem przeglądarkę i zalogowałem się do Facebooka. Chciało mi się płakać, nie tylko z powodu treści jakie mnie zalewały od mniej ogarniętych znajomych, którzy liczą na darmowe doładowania czy iPhone’y ale reklam właśnie. Były dosłownie wszędzie: na wallu, w komentarzach i pod obrazkiem. Brakowało tylko, żeby któraś z nich chciała dodać mnie do znajomych. Chociaż niektóre z nich lekko sugerują, że je znam i się lubimy, więc polubić ich profil warto. Następną rzeczą jaką udało mi się otworzyć w przeglądarce była strona Spider’s Web. Tutaj było już lepiej ale jeżeli porównamy główną stronę z tą od mobilnego internetu – to du*y nie urywa. No nic, przeczytałem co miałem przeczytać, zobaczyłem jak to wygląda z tej drugiej strony i pośpiesznie poszedłem dalej, tym razem na Twittera. Tam muszę przyznać, nie było reklam (poza proponowanymi postami) ale ponownie musiałem z żalem stwierdzić, że aplikacja mobilna bije na głowę przeglądarkową wersję tego serwisu. Tak jak to jest w przypadku Facebooka czy SW – mobilne reklamy są mniej nachalne, mniej widoczne i w ogóle jest ich mało. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z faktu, że nie korzystam z tych stron na codzień poprzez przeglądarkę – porównując jak wygląda to na smartfonie, a komputerze, idzie odnieść wrażenie, że na smartfonie jest wszystko takie bardziej „lekkie” i dostosowane do małego wyświetlacza.

m.?

Czy oznacza to, że najlepiej wszystko przeglądać za pomocą naszych telefonów? Nie, i jeżeli nie jesteście wędkarzami, lepiej tego nie róbcie. Ilość stron poprawnie przygotowanych do wyświetlenia na urządzenia mobilne jest mniejsza niż ilość moich wpisów na SW. Czasami można dostać szewskiej pasji, starając się w spokoju przeczytać jakiś artykuł na stronie mobilnej danego serwisu. Nie mówiąc już o komentowaniu, które zazwyczaj potrzebuje wgrać jakąś magiczną wtyczkę i oczywiście jej nie wczyta, a jak już to zrobi to czytanie komentarzy i odpowiedzi na nie, stanie się formą zabawy – takie mini scrabble: sklej literki i w odpowiednim miejscu wstaw spacje, a może dowiesz się o czym piszą inni. Ja rozumiem, że ten mój świat jest mocno ograniczony i wręcz ciężki do użytkowania na codzień. Jednak ma on jedną zaj*biście dużą zaletę – brak reklam, a raczej minimalny ich ślad. Nie jest to świat bez reklam, ale z pewnością jest ich mniej, a już na pewno nie są one tak nachalne jak te z pełnych wersji. Zdaje sobie sprawę, że z roku na rok będzie ich przybywać i może staną się równie uciążliwe co te z przeglądarek ale liczę na to, że nie nastąpi to szybko oraz że zrobią to z głową – dostosowując wygląd i treści do małych (już nie tak bardzo) urządzeń.

Żeby było jasne, nie mam nic przeciwko reklamie samej w sobie. Rozumiem jej cel i założenia. Jednak cenię sobie reklamy, które bronią się same i takie które przyciągają mnie jakością wykonania, oryginalnym pomysłem, a nie głośnym i dużym filmikiem. Jestem również zwolennikiem lokowania produktów i odpowiedniego oznaczania tych produktów, chociaż ostatnio gdy żona oglądała jeden ze swoich ulubionych seriali (kto by to zliczył ile ich jest) i zobaczyłem wymyśloną scenkę, reklamującą usługę jednego z polskich telekomów, aż się zniechęciłem. Po pierwsze: scenka w ogóle nie pasowała do ciągłości wydarzeń. Po drugie: nie chcę oceniać tamtych „aktorów” ale tą scenkę bardziej naturalnie zagrałyby roboty. Chociaż jak już jesteśmy przy naszych serialach, to są też takie które dają radę i mimo że widać od razu lokowanie produktu – to nie psuje nam to ciągłości sceny i nie rozprasza w oglądaniu. Na pochwałę zasługuję również ostatni wpis Przemka, który zawiera lokowanie produktu (swoją drogą, fajna nazwa). Jest z góry oznaczony i podkreślony, że jest on reklamą samą w sobie. Jednak i tak czyta się go z ciekawością, w końcu kto nie chciałby poznać więcej szczegółów z życia Przemka? A zwłaszcza jego słynnych przelewów? 🙂

Słowem końca – cieszę się, że reklamy nie pojawiły się jeszcze (słowo klucz) wszędzie tam, gdzie czegoś używamy. Warto też docenić pracę agencji i firm PR, którzy robią takie reklamy, które pamiętamy przez lata. Gerrappaaaa!!!

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement