Świetne wyniki Microsoftu nie przykryją jednego – Windows staje się niepotrzebny

Świetne wyniki Microsoftu nie przykryją jednego – Windows staje się niepotrzebny

To miał być bardzo ważny raport, ponieważ po raz pierwszy prezentowano wyniki według nowego ładu organizacyjnego. I jest, chociaż ze względu na nowe wewnętrzne procedury księgowe Microsoftu trudno jest jednoznacznie ocenić to, co nowe wyniki naprawdę oznaczają. Jedno jest pewne – na papierze Microsoft pokazuje bardzo dobre wzrosty, ale widać też, że przeobrażenie w kierunku firmy działającej głównie na rynku konsumenckim będzie długie i żmudne.

Microsoft zaprezentował najnowsze wyniki kwartalne trzymiesięcznego okresu na koniec września 2013 r. To zarazem pierwszy kwartał rozliczeniowy 2014 r. i pierwszy, w którym wyniki prezentowane są według nowego podziału podstawowych segmentów przychodowych firmy z Redmond. Nowy podział stawia na bardziej czytelne rozgraniczenie pomiędzy przychodami ze sprzedaży produktów i usług do biznesu oraz klientów indywidualnych. Dzięki temu jak na dłoni widać jak bardzo Microsoft zakorzeniony jest w produktach dla biznesu i jak słabo idzie mu w sprzedaży do konsumentów indywidualnych.

2/3 przychodów – taki procent stanowią przychody Microsoftu ze sprzedaży oprogramowania oraz innych usług do firmy. W ostatnim kwartale przychody te wzrosły o 10%.

1/3 przychodów – tyle stanowią z kolei przychody ze sprzedaży produktów, oprogramowania oraz usług do klientów indywidualnych. W ostatnim kwartale przychody te wzrosły o 4%.

Różnicę widać jak na dłoni.

Spójrzmy jeszcze głębiej. Pomimo 4% wzrostu sprzedaży do końcowego użytkownika, przychody ze sprzedaży Windowsa klientom indywidualnym spadły o 7%, a przychody z Office’a aż o 23%! Skąd te spadki? Wskazanie na winnych jest proste – sprzedaż komputerów PC spadła o 7,6% w ostatnim kwartale (wg IDC), co idealnie odpowiada spadkowi sprzedaży Windowsa. Z kolei 23% spadek sprzedaży Office’a do klientów indywidualnych związane jest z tym, że ci coraz częściej wybierają dziś Google Docs, bądź też pakiet iWork na tabletach od Apple.

Jeśli jednak spojrzymy na najważniejsze dwa odczyty w najnowszych wynikach Microsoftu, to trudno nie być pod wrażeniem – kwartalne przychody wzrosły aż o 15,7% (do 18,5 mld dol.), a zysk netto o prawie 10% z 4,5 do 5,2 mld dol. W dobie nie najlepszych wyników innych gigantów technologii, którzy sprzedają usługi i produkty głównie do biznesu (IBM, Oracle), wyniki Microsoftu muszą robić wrażenie.

W świecie biznesu Windows, Office oraz serwery Microsoftu wciąż nie mają realnej konkurencji i Microsoft świetnie potrafi wykorzystać ten fakt. Jednak zmiany strukturalne wewnątrz firmy dowodzą, że Microsoft chce (bo musi) walczyć o rynek konsumencki, zdając sobie sprawę, że odpuszczenie tego segmentu będzie w dłuższej perspektywie prowadziło do zagłady. Zmiany trendów zawsze bowiem dokonują się w tym samym kierunku: od klientów indywidualnych do klientów korpo.

W najnowszych wynikach Microsoft chwali się, że przychody ze sprzedaży tabletów Surface wzrosły ponad dwukrotnie do 400 mln dol. O liczbach sprzedanych egzemplarzy jednak nie mówi. Nie wspomina także o ponad 900 mln stracie rozliczonej w poprzednim kwartale, która wynikała z niesprzedanych Surface’ów, zalegających na półkach sklepowych. O gigantycznej stracie z inwestycji na rynku internetowym, która przekracza już 12 mld dol. również Microsoft milczy. Liczby sprzedanych licencji na Windows Phone również trudno się doszukiwać w najnowszych wynikach kwartalnych.

To symptomatyczne.

Ostatnio coraz więcej spekulacji na temat tego, jak Microsoft potraktuje Nokię po finalizacji jej przejęcia w pierwszym kwartale 2014 r. Mówi się, że Microsoft rozważa nie tylko porzucenie marki Nokia, ale również Lumia po to, by sprzedawać smartfony jako Surface bądź też nawet Windows Phone!

To tylko spekulacje, ale jakże blisko skorelowane są z tym, co wiemy od dawna i co mnie osobiście szokuje najbardziej – Microsoft jest przekonany o wielkiej, potężnej marketingowej sile marki Windows. A mnie się wydaje, że wszędzie tam, gdzie konsument indywidualny ma wybór, w większości wybierze wszystko inne byle nie markę Windows. To nie przypadek, że wg Gartnera system operacyjny Microsoftu napędza dziś zaledwie 15% urządzeń komputerowych w użyciu na świecie, podczas gdy w biznesie ponad 90%.

To dlatego Ballmer musiał odejść. Nie ze względu na to, że nie dowoził wyników finansowych; wręcz przeciwnie – patrząc chociażby po wynikach ostatniego kwartału, Microsoft jest zyskowny jak nigdy wcześniej. Ballmer musiał odejść, bo nie był w stanie zatrzymać bardzo groźnego procesu, w którym marka Windows staje się coraz bardziej irrelewantna.

W nowym stylu raportowania wyników Microsoftu jest to jeszcze bardziej widoczne niż kiedykolwiek wcześniej.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement