Unia zabrała nam już żarówki. Teraz bierze się za odkurzacze, a niebawem sięgnie po… komputery

Artykuł/Sprzęt 29.10.2013
Unia zabrała nam już żarówki. Teraz bierze się za odkurzacze, a niebawem sięgnie po… komputery

Unia Europejska po raz kolejny mówi nam, czego powinniśmy używać. Po zakazie sprzedawania tradycyjnych żarówek i zrezygnowaniu ze stopów ołowiowych w elektronice przyszedł czas na odkurzacze. W dodatku to nie koniec, ponieważ Unia zamierza zredukować pobór energii takich urządzeń jak lodówki, zamrażarki, telewizory oraz komputery. Ekologia ekologią, ale Unia posuwa się zdecydowanie za daleko w swoich działaniach, które niewiele wspólnego z logiką.

Najnowsze europejskie prawo mówi, że już w przyszłym roku nie będzie można kupić na terenie Unii Europejskiej odkurzaczy o mocy większej niż 1700 W. Trzy lata później moc ich zostanie ograniczona do 900 W. Powodem tego jest oczywiście oszczędność energii oraz dyrektywa Komisji Europejskiej o numerze 666/2013. Oto jej  bardzo ciekawy fragment:

Oszacowano, że roczne zużycie energii elektrycznej przez produkty, których dotyczy niniejsze rozporządzenie, wynosiło w Unii 18 TWh w 2005 r. Przewiduje się, że jeżeli nie zostaną podjęte żadne konkretne środki, roczne zużycie energii elektrycznej wzrośnie do 34 TWh w 2020 r. Z przeprowadzonego badania przygotowawczego wynika, że zużycie energii elektrycznej przez produkty, których dotyczy niniejsze rozporządzenie, można znacznie zmniejszyć.

Jednak kolejny fragment dyrektywy mówi nam, że:

Odkurzacze do czyszczenia na mokro, do czyszczenia na mokro i sucho, automatyczne, przemysłowe, centralne i akumulatorowe oraz froterki do podłóg i odkurzacze do pracy na zewnątrz posiadają szczególne cechy i w związku z tym należy je wyłączyć z zakresu stosowania niniejszego rozporządzenia

Krótko mówiąc, oznacza to, że zakaz dotyczy tradycyjnych odkurzaczy stosowanych w domu. Możliwe zatem będzie kupno odkurzacza o większej mocy, ale będzie musiało to być specjalne urządzenie, zazwyczaj kilka razy droższe od jej domowego odpowiednika. Z tego powodu warto zastanowić się, czy wprowadzenia nowego prawa nie lobbują firmy tworzące określone rodzaje odkurzaczy? Jest to całkiem możliwe, gdyż nie jestem sobie wyobrazić, że ktokolwiek wprowadzałby tak bezsensowne ograniczenia bez nacisków firm zainteresowanych takimi regulacjami.

odkurzacz

Oczywiście wiele osób może powiedzieć, że nie liczy się moc pobierana przed odkurzacz, a jego moc ssąca. Owszem, są to odrębne parametry, ale w większości przypadków są od siebie uzależnione. Jest możliwe stworzenie odkurzacza o dużej mocy ssącej i bardzo niskiej mocy pobieranej z gniazdka, ale jestem pewien, że urządzenia takie będą wyjątkowo drogie, a nasze sklepy zaleją odkurzacze o mocy 900 W, które po prostu będą dysponować zbyt małą mocą ssącą.

W efekcie będą wsysać mniej zanieczyszczeń, odkurzanie będzie trwać dłużej, a pobór energii się zwiększy przez dłuższy czas wykonywania danej czynności. Zresztą kto nam zagwarantuje, że podczas tworzenia wydajniejszych turbin i wdrażania nowych technologii środowisko nie ucierpi bardziej niż przy pozostawieniu w sklepach tradycyjnych odkurzaczy? Historia pokazuje nam, że powinniśmy się martwić o takie rzeczy, gdyż Komisja Europejska w swojej karierze stworzyła takich bubli prawnych.

Żarówka Bulb światło 2

Przykładem tego może być chociażby wspomniane już wycofanie ze sklepów tradycyjnych żarówek. Wówczas Unia Europejska postawiła przede wszystkim na świetlówki, które co prawda pobierają mniej prądu, ale zużywa się go znacznie więcej podczas procesu produkcji. Wyjątkowo uciążliwa jest też utylizacja takich świetlówek. Po ich zużyciu powinno się je odnieść do specjalnego punktu i tam oddać do utylizacji np. przy zakupie nowych. Jeśli uważacie, że ludzie, którzy są przyzwyczajeni do wyrzucania żarówki do kosza, nagle zmienią swoje przyzwyczajenia, jesteście w błędzie. Z tego powodu świetlówki i zawarte w nich bardziej szkodliwe mieszanki gazów znacznie gorzej wpływają na środowisko niż żarówki jeszcze do niedawna sprzedawane w sklepach.

Kolejny przykład to dyrektywa RoHS, która zakazała stosowania w elektronice stopów ołowiowych. Poruszałem już ten temat, ale wracam do niego tak często, jak tylko się da. Jest to dyrektywa europejska wprowadzona 1 lipca 2006 roku na terenie Unii Europejskiej i EFTA (w Polsce działa od 27 marca 2007).  Mówi ona, że sprzęt elektroniczny ma zawierać ograniczenia w zawartości materiałów szkodliwych: ołowiu, rtęci, kadmu, sześciowartościowego chromu, polibromowanych bifenyli (PBB) i polibromowanych eterów fenylowych (PBDE). Krótko mówiąc, Unia Europejska wymusiła stosowanie w elektronice styków bezołowiowych. W teorii wygląda to całkiem dobrze – ołów jest niedobry i możemy uratować planetę. A w praktyce?

ARM Chip

Styki bezołowiowe są twardsze, mniej elastyczne oraz bardziej podatne na utlenianie niż ich tradycyjne odpowiedniki. Po kilku latach użytkowania spoiwo może się odklejać i powodować awarię podzespołu. Spoiwa bezołowiowe mają też ogromną wadę – bardzo niską odporność na niską temperaturę. Stosowanie ich w tabletach i  smartfonach, gdy w Polsce temperatury spadają do -20 stopni Celsjusza obniża trwałość sprzętów. Gniazda ładowania czy słuchawkowe odpadają z takich urządzeń nagminnie. Sprzęt mobilny jest ciągle w ruchu, więc efekt stosowania gorszych styków jest spotęgowany.

Komisja Europejska coraz bardziej mnie zaskakuje swoją lekkomyślnością, gdyż jej działania są w teorii bardzo ekologiczne, a w praktyce mają tyle wspólnego z ekologią co ja z anoreksją. Jestem ciekaw, jak KE poradzi sobie z komputerami dla graczy, telewizorami i pralkami. Jak tak dalej pójdzie, to grać będziemy na gameboy’ach, telewizję oglądać na tabletach, a prać ręcznie. Bo ekologia.

Zdjęcie idea concept with light bulbs on a blue background pochodzi z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement