Szósty, cyfrowy zmysł? Urządzenia będą myśleć za nas

Felieton/Sprzęt 08.10.2013
Szósty, cyfrowy zmysł? Urządzenia będą myśleć za nas

Wzrok, słuch, smak, dotyk, węch – to pięć podstawowych zmysłów człowieka, które rozpoznajemy bez problemu. W rzeczywistości nauka wyróżnia więcej zmysłów, jak na przykład zmysł bólu, ułożenia ciała czy temperatury, jednak wiążą się one niejako z głównymi pięcioma zmysłami. Szóstym zmysłem zwyczajowo nazywamy intuicję czy bliżej niezdefiniowane umiejętności. Jednak giganci technologiczni postanowili, że wyposażą nas w szósty zmysł, bez którego za dwadzieścia lat nie będziemy wyobrażali sobie życia.

Określenie „szósty zmysł” używane przez Qualcomma do opisywania tego, co czeka nas w przyszłości technologii i jak wpłynie na życie człowieka jest piękne. Technologia stanie się dla nas czymś nieodłącznym i naturalnym, i to nie tylko za sprawą Qualcomma.

„Internet of things” czy „connected everything”są określeniami ogólnymi, opisującymi trend podłączania do sieci kolejnych i kolejnych urządzeń, które w internecie lub intranecie będą komunikować się ze sobą w celu ułatwienia życia, produkcji i tak dalej.

„Szósty zmysł” natomiast odnosi się rozwinięcia możliwości samego człowieka. Do dodania mu nowych możliwości, niekoniecznie dzięki „internet of things”. Do umożliwienia człowiekowi niedostępnej dotychczas interakcji ze światem.

Tylko, że przy rozwijaniu szóstego zmysłu nie można pominąć jednego, ważnego aspektu – zachowania zmysłów, które już posiadamy.

Wszyscy chcą stworzyć szósty zmysł

Przynajmniej ci, którzy mają coś do powiedzenia w branży technologicznej. Niektórzy zabierają się do tego powoli, inni już próbują, jednak wiadomo jedno – koncept rozpalił wyobraźnię i wydaje się jedynym sensowny kierunkiem. Choć do końca nie wiadomo, jak szósty zmysł miałby naprawdę działać.

Google już próbuje na dużą skalę

Najbliższy nam, przeciętnym użytkownikom, jest szósty zmysł od Google’a. Najbliższy, bo on już się tworzy i żywi się tym, czym go karmimy. O szóstym zmyśle od Google’a mówimy często jako o rozumieniu kontekstu, jednak trzeba spojrzeć na to z szerszej perspektywy.

Google „uczy się” – wyszukiwanie, narzędzia analityczne i śledzące ruch oraz zachowanie, własny system operacyjny, poczta i inne produkty posłużyły do poznania tego, jak zachowujemy się w sieci. To za to jest materiał do zrozumienia powiązań i kontekstu, stąd na przykład wziął się Graf Wiedzy, który wciąż się uczy w miarę dostarczania mu materiałów.

google_now_android

Google już próbuje przewidzieć, czego potrzebujemy zanim to do nas dociera. Stąd coraz lepsze Google Now, które ma zapał do przejęcia roli asystenta, ale takiego, któremu nie trzeba nic mówić wcześniej. Takiego, jak Donna z Suits.

Jednak przewidywanie, nauka kontekstu, zachowań użytkowników i nawet tego, jak działa świat leży u podstawy tworzenia szóstego zmysłu według Google’a. Przecież sieć połączonych komputerów mająca imitować pracę ludzkiego mózgu sama nauczyła się z internetu co to kot. Jeśli więc mogła nauczyć się kota, to nauczy się i powiąże inne rzeczy.

Mając takie możliwości i terabajty danych na praktycznie każdy temat, Google wie, że może pójść dalej, przede wszystkim w hardware. Już zresztą posiadamy smartfony z Androidem, w tym te prosto od Google’a. Google Glass, Chromebooki, Chromecast czy samojeżdżący samochód czy inne twory od tego giganta to dopiero początek – Google, by stworzyć szósty zmysł postanowił rozwijać software i hardware jednocześnie, tak, by opanować jak największe połacie życia.

Szósty zmysł według Google’a będzie myślał za nas, szybciej od nas wiedział, czego chcemy, patrzył naszymi oczami i wiedział o nas wszystko.

Według Google’a przyszłość należy do mniejszych od smartfonów urządzeń, do wiecznie połączonych z siecią, spersonalizowanych i działających w oparciu o kontekst sytuacji, rozpoznawanie głosem czy obrazem urządzeń. Firma nie pokazała nigdy jednej, spójnej wizji przyszłości za 10 czy 20 lat, ale o tym, że jest to typ szóstego zmysłu, który wedrze się w każdą część życia i będzie służył użytkownikowi jak asystent, już wiadomo.

Intel chyba też już wie, czego chce

To, że firma typowo software’owa, jak Google, celuje w opanowanie każdego urządzenia jest logiczne. Równie ciekawym, choć nieco niedocenionym trendem tworzenia technologii asystujących człowiekowi bardziej, niż tradycyjne komputery, jest wkroczenie do gry firmy, które swoją pozycję zyskały na produkcji procesorów. Intel jest jedną z nich.

Choć Intel nie przedstawił na razie jednej, spójnej wizji przyszłości, to zbierając kawałki porozrzucane po konferencjach i prezentacjach wyłania się całkiem ciekawy obraz. Mocne postawienie na Internet of Things skutkujące powstawaniem projektów takich, jak Intel Galileo, kompatybilny z Arduino układ z procesorem Quark. Quark jest bardziej energooszczędny niż Atom i stworzony został właśnie z myślą o urządzeniach z kategorii Internet of Things.

Jednak jeśli chodzi o szeroko pojęty szósty zmysł, to Intel nie ma łatwo. Jako firma mocno sprzętowa, która oprogramowaniem zajmuje się głównie wtedy, gdy ma wydobywać ze sprzętu najlepsze możliwości, dopiero zaczyna na szeroką skalę komunikować swoje badania i projekty dotyczące Internetu Rzeczy, big data i szóstego zmysłu.

Coraz częściej Intel zaczyna mówić o podłączonych, osobistych urządzeniach, które ucząc się użytkownika dadzą mu całkiem nowe możliwości. Na przykład o ekranach, które porozumiewając się urządzeniami czy nawet ubraniami, które mamy na sobie i czerpiąc dane z chmury, zaprezentują nam to, czego potrzebujemy w danej chwili.

W czerwcu po Research@Intel o tym, co tam zobaczyłam pisałam tak:

Każda – dosłownie każda – rzecz ma dostarczać dane. Jeśli jest to nietypowa rzecz, bez wyświetlacza, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by zamontować w niech układy, które i tak wysyłają informacje tam, gdzie trzeba. Na przykład termometr, czytnik linii papilarnych i inne chipy w kubku do kawy. Kubek następnie wysyła do chmury dane o tym, kto i jak go używa, a chmura wykorzysta te dane w kawiarni, informując na ekranie smartfona czy nawet na wyświetlanym na ścianie jednym z wielu ekranów, że właśnie pita kawa osiągnie optymalną, naszą ulubioną temperaturę za 2 minuty. Każde urządzenie, każdy przedmiot użytkowy, ba, każdy czujnik, nie tylko ten w posiadanych przedmiotach, ale też zewnętrzny, jak w projektorze na sali wykładowej czy w sklepowej kasie i na przystanku autobusowym, docelowo ma łączyć się z innymi urządzeniami i dostarczać dane.

I nad tym pracuje Intel. Nad szóstym zmysłem, który wyłania się ze stworzenia układów i niewiarygodnie niskich poborach energii i pomysłu na wpakowanie elektroniki w niemal każdy przedmiot codziennego użytku. Tak, byśmy nawet bez żadnego urządzenia mogli korzystać z dobrodziejstw personalizacji, big data i nowoczesnych technologii.

Qualcomm nazwał szósty zmysł szóstym zmysłem

I nazwał zjawisko niezwykle cenne. „Nie wiemy, jak za 10 czy 20 lat będzie wyglądał szósty zmysł, ale wiemy, że ludzie nie będą potrafili przypomnieć sobie, jak mogli żyć i poruszać się w świecie bez tych możliwości”.

Qualcomm otwarcie przyznaje, że nie może przewidzieć nieco odleglejszej przyszłości, jednak nie przeszkadza mu to w próbach kreowania jej. Podobnie jak Intel, Qualcomm to przede wszystkim producent procesorów i szósty zmysł kreuje z tego kierunku, co nie jest proste. Cyfrowy szósty zmysł ma opierać się na trzech czynnikach – łączności wszystkiego ze wszystkim, kontekście i możliwości kontroli.

Nie ma tu nic specjalnie odkrywczego, choć Qualcomm wchodzi już bardzo mocno w świat kreowania nowych produktów Internet of Everything i tworzenia dla nich platformy. Na przykład Vuforia pozwalająca deweloperom wykorzystywać rozszerzoną rzeczywistość zyskała Smart Terrain – możliwość szybkiego, dowolnego mapowania rozszerzonej przestrzeni.

Qualcomm zaprezentował też Gimbala – platformę mobilną wykorzystującą Vuforię i kontekst pochodzący z geolokalizacji, bezprzewodowej łączności, zasięgu, komunikacji i kilku innych miejsc. Deweloperzy mogą wykorzystać Gimbala w swoich aplikacjach i tworzyć rozwiązania takie, jak pokazał Qualcomm na swojej imprezie. Otóż uczestnikom rozdano małe urządzenia, które informowały odbiorniki o obecności i innych rzeczach. Na tej podstawie na żywo, bez wykorzystania chmury, tworzono listy obecności. Według Qualcomma całość pozwala na pełną kontrolę prywatności.

Takich rozwiązań Qualcomm ma więcej. Większość jest na razie w fazie testowania, część z nich już działa, trochę niewidocznie. Bo Qualcomm chce tworzyć rozwiązania, które pomagają innym tworzyć gotowe produkty, często właśnie dotyczące poszerzenia ludzkich możliwości.

Czym jest więc ten szósty zmysł?

Cyfrowy szósty zmysł to wszystko to, co ułatwi nam, ludziom, funkcjonowanie i poruszanie się w świecie. Automatyczne podpowiedzi trasy do domu w interaktywnych okularach, ekran w metrze, który rozpozna osobę, lustro łazienkowe u znajomego, które wyświetli nieprzeczytane nagłówki maili czy zegarek, który bez pytania przypomni o wzięciu leku. To w przyszłości dyktowanie tekstu myślami i co jeszcze możemy sobie wyobrazić, a ktoś kiedyś stworzy, by było nam prościej.

Co, jeśli wytęskniony szósty zmysł przytępi pięć pozostałych i inne zdolności?

Nasz dotyk, zdolność odczuwania powierzchni czy faktury pogarsza się. Z prostego powodu – dotykamy zbyt wielu płaskich, nienaturalnych dla dotyku powierzchni, na przykład ekranów. Tu z pomocą mogą przyjść technologie haptyczne. Jednak z powodu rozwoju ucierpieć mogą też nasze inne zdolności poznawcze – orientacja przestrzenna, umiejętność logicznego myślenia (jeśli urządzenia połączą fakty za mnie, to po co mi myśleć?)  czy zwykła umiejętność poprawnego pisania.

Szósty zmysł, robiący za nas rzeczy, które dotychczas musieliśmy wykonywać sami, może nawet przytępić naszą zwykłą, ludzką cierpliwość, którą kształtujemy czekając i wykonując proste czynności ręcznie.

Wszyscy chcą uczestniczyć w dostarczaniu masom rozwiązań rodem z filmów o superbohaterach i przyszłości. Na nich jednak spoczywa też obowiązek zrobienia tego tak, byśmy nie stali się o wiele głupsi.

A to nie będzie łatwe.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement