Beyond: Two Souls – to jeszcze gra, czy już interaktywny film?

Recenzja/Gry 11.10.2013
Beyond: Two Souls – to jeszcze gra, czy już interaktywny film?

Od dwóch dni gram w „Beyond: Two Souls”, choć nie wiem do końca, czy słowo „gram” dobrze oddaje charakter tej rozrywki. Bardziej precyzyjnie byłoby chyba napisać, że „uczestniczę w interaktywnym filmie”. I choć ta rozrywka całkiem mi się podoba, to bardziej uderza mnie co innego – jak bardzo rynek gier się zmienił na przestrzeni kilku lat.

Graczem nie jestem już od dawna. Kilkanaście lat temu uzależniłem się od grania tak bardzo, że postanowiłem rzucić gry w cholerę. Możliwe było to tylko w jeden jedyny sposób – przestać nie tylko grać, ale także interesować się tym, co dzieje się na rynku gier. Udało się. Teraz do gier siadam jedynie od czasu do czasu i to w zasadzie wyłącznie do mainstreamowych tytułów. Nie bardzo lubię też w grach zabijania zombie, czy walczenia z kosmitami, choć nie ukrywam, że czasem wciąż lubię sobie postrzelać do niemieckich okupantów. Nie silę się też na eksperta od gier, szczególnie, że na naszej dziennikarsko-blogerskiej scenie takowych ekspertów, niekiedy zupełnie niezasłużenie, nie brakuje.

„Beyond: Two Souls” jest jednak takim tytułem, który niejako zachęca w gruncie rzeczy takich laików jak ja, by się na jego temat autorytarnie wypowiadali, więc… chętnie korzystam z tej możliwości. To gra, w którą może bowiem „grać” ktoś, kto – jak ja – z grami ma dziś do czynienia od święta i doznawać tych samych wrażeń, co zaawansowany gracze. Ten tytuł pokazuje również jak bardzo zmienił się charakter grania.

Beyond-Two-Souls

„Granie” w Beyond polega na sterowaniu postacią odgrywaną przez Ellen Page, jednak nie ma tu wielkiego pola wyboru, które determinowałoby różny rozwój gry. To raczej wykonywanie ściśle określonych, z góry założonych czynności, które pozwolą przesuwać się w fabuły gry. Nie da się tu też umrzeć. Fabuła gry po prostu nie przesuwa się dalej jeśli nie odkryjemy tego, co akurat w danym momencie trzeba wykonać. Nasze wybory, które zmieniają nieco następujące po sobie fragmenty są w znacznym stopniu ograniczone.

Sterowanie postacią ogranicza się do naciskania odpowiednich przycisków i choć tak jest w zasadzie we wszystkich grach, to w Beyond jest nieco inaczej – tu po prostu za pomocą przycisków pada przewijamy fabułę do przodu. Oczywiście są tutaj różne scenariusze – a to jesteśmy na imprezie w ambasadzie, na której musimy wykonać pewne intrygujące zadanie, a to pędzimy na motorze autostradą, a to musimy odebrać… poród pewnej bezdomnej kopiety (aby przeciąć pępowinę naciśnij „x”), ale de facto sterowanie postacią w grze to przechodzenie od jednej do drugiej sceny filmu. I choć nasze decyzje w grze mają wpływ na przebieg przygody, to jednak w gruncie rzeczy prowadzą one do bardzo zbliżonego finału.

Beyond-Two-Souls-Gets-Fresh-Series-of-Screenshots

Nie ma tu elementów zręcznościowych (tzn. w klasycznym dla gier rozumieniu), nie ma rywalizacji w postaci odpowiednio szybkiego wykonywania czynności, nie ma punktów do zdobywania, więc w zasadzie każdy kto będzie „grał” w Beyond będzie dysponował tymi samymi umiejętnościami, by grę przejść, a w zasadzie uczestniczyć w animowanej przygodzie. A jest co oglądać i odkrywać, bo rozrywki jest co najmniej na 12 godzin, a łączna liczba godzin animacji przekracza 53 godziny.

Gra nie ma także do końca linearnej konstrukcji, więc de facto dostajemy do obejrzenia kilkanaście różnych scenek, które dopiero w całości tworzą obraz nadzwyczajnej Jodie Holmes (postać „grana” przez Ellen Page) – dziecka o niespotykanych możliwościach umysłowych, które staje się świetnym agentem CIA. Czyli, z której strony by nie patrzeć „Beyond: Two Souls” jest bardziej interaktywnym filmem, aniżeli grą w klasycznym rozumieniu rywalizacji, chociażby z własnymi umiejętnościami.

gaming-beyond-two-souls-11

Jeśli tak potraktujemy Beyond, to jest to naprawdę dzieło wyjątkowe i czuć to w każdym momencie uczestniczenia w tej rozrywce. Obie główne postaci grane przez Ellen Page i jednego z moich ulubionych aktorów Willema Dafoe są fenomenalnie odwzorowane w grze i zapewniam, że większość osób będzie miało często dylemat, czy to naprawdę grafika wygenerowana komputerowo, czy też aktor.

Z tego co wiem o produkcji Beyond, to zamierzony i celowy efekt. Gra była kręcona przy bardzo zaawansowanym udziale aktorów, do których przyczepionych było dziesiątki sensorów, w tym 90 do twarzy, by przenieść mimikę i naturalne ruchy aktorów na cyfrowy obraz. Samo filmowanie scen z aktorami, które były w scenariuszu gry, trwało 174 dni. Łącznie w produkcji uczestniczyło ponad 100 aktorów. Efekt rzeczywiście jest piorunujący, choć znowu – bardziej jako film aniżeli sama gra.

BeyondTwoSoulsTribeca17

Oczywiście jest też niesamowicie wciągająca fabuła, bardzo dobre spolszczenie i dubbing (w głównych rolach Robert Więckiewicz i Małgorzata Socha), jednak dla mnie – powtórzę to po raz kolejny – największe zaskoczenie tkwi w tym, że gra polega na włączaniu odtworzeń kolejnych klatek filmu.

„Beyond: Two Souls” nazywane jest ostatnią wielką produkcją na aktualną generację konsoli PlayStation. Ciekawe, czy to właśnie w tym kierunku pójdzie rozwój gier na nowe konsole, które przecież już za miesiąc, dwa będą debiutować na półkach sklepowych – coraz więcej animacji, coraz więcej sekwencji filmowych, a coraz mniej elementów czysto zręcznościowych, czy nawet logicznych.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement