Puryści językowi kontra potwór słowotwórczy czyli o brutalizacji języka w Internecie

Blog Forum 23.10.2013
Puryści językowi kontra potwór słowotwórczy czyli o brutalizacji języka w Internecie

Od pewnego czasu obserwujemy dwa równorzędne zjawiska w szeroko pojętej blogosferze. Grupę nadaktywnych obrońców sfery języka w sieci bezlitośnie punktujących każdy, najdrobniejszy nawet błąd gramatyczny. Oraz zjawisko przeciwne – irytację blogerów nadmierną komentarzotwórczością samozwańczych obrońców rodzimego języka. Obie strony mają swoje racje i nawet jeśli pisząc ten tekst bliżej mi do przeciwników zjawiska wymuszonej hiperpoprawności językowej to nie mogę zdzierżyć pewnego określenia, które zostało uknute w celu zdefiniowania opisywanego zjawiska.

Wyrażenia tego nie zamierzam wymieniać. Jest to potworek językowy będący niewybrednym złączeniem dwóch wyrazów obcojęzycznych, z czego pierwszy nawiązuje do sfery języka, a drugi do skrótowej nazwy grupy ludzi, którzy źle zapisali się w historii ludzkości. Kto zna domyśli się, padało wielokrotnie nie tylko na łamach Spidersweb.pl. A moja klawiatura nie wypluje tego słownego potwora ponieważ bardzo mi się ono nie podoba. I Tobie, Drogi Czytelniku, także nie powinno się podobać. Z co najmniej dwóch powodów.
Po pierwsze: zestawienie tych dwóch wyrazów razi, ponieważ dezawuuje znaczenie tego drugiego. Gramatyka w połączeniu ze zbrodnią przeciwko ludzkości? Gdzie jest sens w porównywaniu nadmiernej poprawności językowej z potwornością systemu nazistowskiego? Takie połączenie drażni, bo z jednej strony umniejsza znaczenie zbrodni w zestawieniu z czymś normalnym, czyli sferą języka, którym posługujemy się na co dzień. Z drugiej strony nadmiernie mocne akcentowanie

Nie mamy tu też do czynienia z żadną metafora, która nadawałaby nowy sens wyrażeniu, lub skłaniała do przemyśleń. Nie uzyskujemy nowego znaczenia poprzez polaczenie dwóch wyrazów. Nie ma tu mowy o nowym znaczeniu słowotwórczym. Nie można uznać tego wyrażenia za nowe słowo, ponieważ jest to zwykle, niezbyt wyszukane porównanie, którego miejsce jest w słowniku wyrazów i wyrażeń obraźliwych obok słów na „k” i „ch”. Czyli w okolicach języka prymitywnego, który w debacie publicznej, a przecież blogosfera zalicza się do tej szacownej sfery, nie powinien mieć miejsca.

Po drugie wzmiankowane wyrażenie zbyt wyolbrzymia zjawisko jakim jest nadmierne zwracanie uwagi na poprawność językową. Fajt, że coś jest irytujące, poprzez częstą powtarzalność nie powinien powodować absurdalnej reakcji. To jak strzelanie z armaty do muchy. Nawet jeżeli much jest dużo to i tak nie ma sensu. Błędy językowe zdarzały się, zdarzają i będą się zdarzać. Zawsze będzie ktoś kogo będą razić i „obrażanie się”, lub „obrażanie na” nie jest wyjściem. Użycie agresywnego słowa sprowadza dyskusję do poziomu pyskówki. Atakując w tak brutalny sposób strzelamy sobie w stopę, bowiem niszczymy sferę komunikacji języka. Czy w takim kontekście nie jest tak, że ci, których atakujemy mają ostatecznie rację? Czy warto wytaczać ciężkie działa, w obronie możliwości pominięcia przecinka?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement