Czytanie maili przez NSA to jedno, ale analizowanie listy kontaktów to coś znacznie gorszego

Felieton/Technologie 15.10.2013
Czytanie maili przez NSA to jedno, ale analizowanie listy kontaktów to coś znacznie gorszego

Spływające cyklicznie rewelacje Edwarda Snowdena na temat zaawansowanej inwigilacji użytkowników internetu na całym świecie przez amerykańskie służby wywiadowcze powoli zaczynają przypominać filmy Alfreda Hitchocka – najpierw totalny szok, a następnie przerywane suspensem kolejne punkty kulminacyjne. Kiedy wydawało się, że już wszystko co najgorsze o amerykańskiej inwigilacji zostało powiedziane, dowiadujemy się, że NSA grzebie w naszych listach kontaktowych.

Według najnowszych raportów upublicznionych przez przebywającego w ukryciu w Rosji Snowdena, specjalny oddział NSA zajmuje się przechwytywaniem listy kontaktów użytkowników systemów pocztowych na całym świecie. W ciągu zaledwie jednego dnia w zeszłym roku NSA udało się przejąć informacje na temat: 444,7 tys. list kontaktów Yahoo, 105 tys. Hotmaila, 83 tys. Facebooka, 33,7 tys. Gmaila i 22,8 innych serwisów. Jeśli te uśrednimy, to rocznie NSA przechwytuje… 250 mln list kontaktów rocznie!

Jest więc duże prawdopodobieństwo, że Twoja, drogi Czytelniku, lista kontaktów w poczcie e-mail znajduje się już w rękach NSA. I co najgorsze, nie chodzi też o listę korespondentów e-maila, lecz także sieci kontaktów w programach instant messaging, w tym czat Facebooka. Słowem – amerykańskie służby mogą dysponować pełną siatką naszych znajomych, kontaktów prywatno-biznesowych.

Według mnie, to dużo gorsze niż techniczne skanowanie e-maili w poszukiwaniu słów kluczowych, głównie tych związanych z tzw. walką przeciwko terrorystom. Jest to bowiem element przejęcia cyfrowej tożsamości użytkowników internetu. Dowiadując się o tym, z kim i z jaką częstotliwością wymieniam informacje jest de facto odarciem mnie z najbardziej podstawowych aspektów prywatności.

Kompletnie nie przekonują mnie te uzasadnienia w raporcie Snowdena, które mówią o tym, że NSA tworzy światową mapę powiązań głównie tą związaną z terroryzmem, handlem ludźmi i narkotykami, a nie zajmuje się listą kontaktów pojedynczego człowieka. Dysponując bowiem w ten sposób wiedzą kontekstową, w przeciwieństwie do wiedzy technicznej uzyskiwanej poprzez scanning e-maili, NSA bezpośrednio ingeruje się w prywatność konkretnych pojedynczych osób. Skanując pojedynczego e-maila ma się wgląd jedynie w oderwane od kontekstu informacje. Mając jednak listę znajomych, z historią kontaktów, ma się dossier kontekstowe, konkretne i wszystko mówiące.

Przejmowane listy kontaktów zawierają bowiem nie tylko imię/nazwisko/adres e-mail, ale także – o ile zostały uwzględnione w przejmowanym źródle – fizyczne adresy zamieszkania, numeru telefonów, notatki nt. kontaktów a także powiązania rodzinne. Dzięki tym informacjom amerykański szpieg ma wgląd w bardzo szczegółową mapę osobistego życia pojedynczego człowieka – jego osobiste i zawodowe sprawy, polityczne i religijne przekonania, małe i większe sekrety.

Przerażające.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement