Aktualizacja Pocket sprawiła, że odkurzyłem Instapaper

Felieton/Technologie 02.10.2013
Aktualizacja Pocket sprawiła, że odkurzyłem Instapaper

Pocket był do dziś jedną z moich ulubionych usług internetowych i aplikacji na smartfonie. Nigdy nie było to rozwiązanie w pełni idealne, ale jak dotąd wydawał mi się najlepszą z możliwych aplikacji do przechowywania “na później” znalezionych w internecie treści. Był, a nie jest, bo po dzisiejszej aktualizacji webowej wersji zamiast związać się z usługą jeszcze bardziej i pisać twórcom laurkę za świetną robotę, powiedziałem sobie “dość” i poszedłem w końcu sprawdzić, co oferuje konkurencja.

Z Pocket korzystam bardzo długo. Aplikacja jest obecna w moim workflow już od czasów, gdy cała usługa nazywała się jeszcze Read It Later. Ba, nie tylko z niej korzystam, ale nawet kiedyś symbolicznie wsparłem twórców finansowo decydując się na zakup płatnej wersji aplikacji na Androida, gdy jeszcze w taki sposób deweloperzy stojący za rozwojem tego narzędzia chcieli na swojej pracy zarabiać.

Czemu nie ma płatnej wersji?

Ponieważ korzystam z zapisywania artykułów na później dzień w dzień (przeglądając social media i feedly robię sobie prasówkę, by następnie w wolnej chwili na tablecie przeczytać sobie w Pocket wirtualną “gazetę”) nie miałbym problemu z uiszczaniem cyklicznej opłaty abonamentowej. Szczerze mówiąc, to nawet wolałbym taki model i Pocket w wersji płatnej. Zaraz, ale dlaczego?

pocket

Miałbym wtedy mianowicie przekonanie, że twórcy mają motywację swój produkt rozwijać w dobrym kierunku. Jak na razie nie łapię jeszcze, jaki mają model biznesowy, skoro nie pobierają opłat od użytkowników, a w serwisie i aplikacji nie ma reklam. Gdybym jednak płacił za usługę, to mógłbym mówić głośno “płacę to wymagam”. Na razie jednak, nawet jeśli napiszę maila ze zgłoszeniem błędu, to nie mogę mieć za złe, że zostanie on bez odpowiedzi.

pocket-bug

Nie podoba się, to nie korzystaj

Niestety lub stety, osoby odpowiedzialne za Pocket zdecydowały się udostępnić swoją usługę wszystkim chętnym zupełnie za darmo. Jasne, dzięki temu zdobyli olbrzymią popularność i zostawili też prekursora aplikacji typu “przeczytaj później”, czyli Instapaper, daleko w tyle a projekty takie jak Readability pozostały niszą. I nic dziwnego, bo następcę Read It Later cechował w momencie rebrandingu znacznie bardziej nowoczesny design niż trącącego nieco myszką Instapaper.

Nie bez znaczenia było też oficjalne wsparcie innego systemu operacyjnego niż iOS, czym na starcie wygrywał w oczach licznej grupy klientów. Szkoda tylko, że twórcy Pocket zamiast dalej rozwijać swoją usługę cofają się, a także olewają takie kraje, jak Polska. No ale co zrobię? Nic, ponieważ Pocket jest dostępny bezpłatnie, więc mogę jedynie w myśl zasady “nie podoba się, to nie korzystaj!”… pójść zobaczyć, co oferuje konkurencja. A szkoda, bo Pocket na pulpicie głównym mojego telefonu spędził bardzo dużo czasu i zdążyłem się już z nim polubić.

Tego nie da się czytać!

O co się w ogóle rozchodzi i co mnie tak rozzłościło? O tragiczne czcionki i problemy z formatowaniem tekstu. Od zawsze po wejściu na stronę główną raził mnie brak poprawnego wyświetlania polskich znaków. Teraz po aktualizacji po wejściu na podstronę wpisu… Co tam będę opisywał, możecie zobaczyć sami:

pocket

Różne kroje pisma, różne wielkości liter, polskie znaki nie działają już nie tylko na stronie głównej, ale też na stronie artykułu. Skonsultowałem się z innymi członkami naszej redakcji, i u nich wygląda to również słabo. Może za kilka dni ekipa stojąca za Pocket poprawi błąd, może nie. Czy poprawka obejmie polskie znaki w widoku wpisu ciężko powiedzieć – mimo wielu zgłoszeń w sprawie błędu związanego z polskimi literami na stronie głównej, twórcy Pocket najwyraźniej stwierdzili że Polska jest zbyt małym rynkiem, by poprawić wyświetlanie naszych literek-krzaczków.

Naprawdę chciałbym dobre narzędzie, na którym mogę polegać

Usługa typu “przeczytaj później” to narzędzie z którego korzystam codziennie, więc nie chcę bawić się ciągle w odkrywanie nowych błędów, skoro nawet jeśli je zgłaszam, to pozostaje to bez reakcji. Dlatego stwierdziłem, że pora zmienić swoją codzienną “spersonalizowaną gazetę” na inną. Przemek ostatnio pisał, że Instapaper wygląda całkiem nieźle, więc zdecydowałem się dać mu szansę. Ale czy ten – kolejny zresztą – błąd z wyświetlaniem strony wpisu po aktualizacji to jedyny powód mojej rezygnacji z Pocket?

Nie. Problem z typografią na stronie wpisu po prostu przelewa czarę goryczy. Już na wstępie wspomniałem, że Pocket nigdy nie był idealny. I taka jest prawda, bo aplikacja mobilna robi niemal dzień w dzień psikusy i potrafi wyłączyć odświeżanie w tle bez żadnego powodu. Coraz więcej stron zostaje źle przeformatowane. Nie mogę też uruchomić strony Pocket w wygodny sposób na Kindle, co by było dla mnie bardzo pożądaną funkcją. Oby konkurencja była lepsza.

A wiecie co jest najgorsze w tych wszystkich webaplikacjach? Nie ma szans ręcznie wrócić do poprzedniej wersji, która działała jak trzeba, i jesteśmy zdani wyłącznie na łaskę i niełaskę twórców softu.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement