Grand Theft Auto Online – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Artykuł/Gry 01.10.2013
Grand Theft Auto Online – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Po drodze przez mękę, jaką były ledwo żyjące serwery, w końcu mogłem stworzyć swojego wirtualnego awatara i spędzić z „grą w grze” Rockstara parę długich godzin. Werdykt, pomimo nerwicy spowodowanej problemami z połączeniem, może być tylko jeden. Wielka, wielka gra.

GTA Online było ze mną od początku

Punkt 13:00, po długim staniu w kolejkach przed drzwiami dziekanatu, umilanym inicjatywą nieformalnego komitetu kolejkowego, rzuciłem się na kanapę, uruchomiłem Xboksa 360 i mentalnie przygotowany na kilka-kilkanaście gigabajtów danych, rozpocząłem pobieranie aktualizacji.

gta v d

Tyle tylko, że ta wynosiła mniej niż 60 megabajtów. Zastanawiałem się, czy to nie przypadkiem dopiero aktualizacja GTA V pod nadchodzące Online, lecz zaraz po ściągnięciu się paczki danych, mogłem przystąpić do sieciowej rozgrywki. Okazało się, że GTA Online było ze mną od samego początku, wszyte w kod Rockstara, z którym obcuję od kilkunastu dni.

Po kilkugodzinnym ograniu Online zupełnie mnie to nie dziwi. Tytuł wykorzystuje wszystko to, co dotychczas mogliście poznać, bawiąc się w piątą osłonę serii, przez bronie i pojazdy, na mapie kończąc. Zabrakło jedynie Michaela, Franklina oraz Trevora oraz części postaci niezależnych z nimi związanych. Czy jednak na pewno? Okazuje się, że ściana między GTA V a GTA Online jest cieniutka i niesamowicie delikatna, ale o tym za chwilę.

Do Grand Theft Auto zawitały… kobiety

Nie mam tutaj na myśli biednych, niczego nieświadomych ofiar wprawnej jazdy po pijaku Trevora, lecz grywalnych postaci, które może stworzyć oraz w które może wcielić się gracz. Z jednej strony obecność płci pięknej w tytułach pozwalających na stworzenie wirtualnego ja jest standardem, za przykład podając chociażby Skyrim, Mass Effect czy Dragon Age.

gta v f

Z drugiej strony, kobiece, grywalne postacie to w świecie GTA ogromna rewolucja, zrywająca z dotychczasowymi schematami. Kobiety w serii Rockstara zawsze były traktowane przedmiotowo. Obiekty seksualnych żartów o ile nie kończyły pod kołami, to lądowały w rynsztoku, na odwyku bądź były maltretowane. Te bardziej porządne ginęły na moment przed napisami końcowymi. Za sprawą Online, teraz w końcu to płeć piękna może chwycić za strzelbę, wsiąść na ścigacz i zacząć robić porządek na mieście. A jest co robić.

Intelekt matki, ale gęba to po listonoszu

Drobiazgowi gracze, którzy zjedli zęby na modyfikacjach do Skyrim, dzięki którym mogli poczuć się jak prawdziwy mistrz skalpela chirurgicznego, kreacją postaci w GTA Online mogą poczuć się lekko zawiedzeni. Zamiast bawić się z każdym piegiem, oczodołem, podbródkiem i paznokciem, Rockstar zaproponował zabawę z DNA.

Wybierając ojca i matkę swojego wirtualnego awatara, ten stanowi mieszankę ich wspólnych cech fizycznych, które możemy jedynie w znacznym stopniu modyfikować. Znacznie większe pole do popisu będziecie mieli przy wyborze talentów swojej postaci. Chodzi o dokładnie te same parametry, jakie poznaliście grając w trybie dla pojedynczego gracza, takie jak kondycja, umiejętność jazdy czy zdolności strzeleckie.

gta v blaine

Ponadto GTA Online wymaga rozpisania „dziennego planu aktywności” awatara. Gracz decyduje, ile ten poświęca na uprawianie sportu, spędzanie czasu z rodziną, balowanie, legalną pracę, mniej legalne, ale znacznie bardziej dochodowe czynności oraz… sen. Rockstar z niewiadomego powodu uznał, że moja postać nie może spać krócej niż 4 godziny. Cóż, wielkości w tworzeniu gier im nie odmawiam, ale spoglądając na swoje podkrążone oczy, życia to oni nie znają. Powstaje pytanie – po co to wszystko?

Pobawmy się w The Old Republic

Napiszę szczerze – póki co, nie mam większego pojęcia. Wraz z tworzeniem postaci w GTA Online rozpoczęła się moja droga przez mękę, tortury zaserwowane mi przez niestabilne serwery oraz dziesiątki tysięcy graczy. Dzieło Rockstara non stop atakowało mnie ostrzeżeniami. Raz, że moja postać się nie zapisze. Dwa, że utracę postępy w rozgrywce. Kolejne informacje wyskakiwały co kilkanaście sekund, a ja wciąż i wciąż próbowałem, aż do skutku, wejść do świata gry. Nie wiem, czy mieliście podobnie, ale kiedy w końcu do niego wkroczyłem, zastała mnie już noc.

gta v c

Wraz z nią, na mojego awatara czekał… Lamar. Pierwsza bardzo sympatyczna niespodzianka. Bohaterowie GTA V znajdują się w Online i stanowią ważne źródło misji dla gracza. Przypuszczam, że w świecie Online mogą pojawić się nawet te persony, które skończyły marnie, zgodnie z wolą bezwzględnego scenariusza. Wszystko za sprawą linii czasowej, która umieszcza tryb sieciowy na kilka miesięcy przed wydarzeniami z „piątki”.

Po kolejnych awariach serwerów, rozłączaniu mnie oraz informowaniu o niemożliwości zapisu, w końcu przyszedł czas na pierwszy wyścig, rozpoczynający moją przygodę z GTA Online. Rywalizując z innymi graczami, dostałem się na podium, po czym mój heros wziął udział w pierwszym przerywniku filmowym. Nie tylko on, ponieważ w kadrze znajdowała się cała wyścigowa ekipa. Sytuacja przypomniała mi rozwiązania BioWare zastosowane w MMORPG The Old Republic – tam też każdy z graczy zgrupowanych w drużynę mógł podziwiać swoją postać. Z tym, że w GTA Online mówią jedynie postacie niezależne. Zgadza się, gracze to niemowy.

Poczułem wielkość w kościach (i pięść na głowie)

Wraz ze stabilizacją ruchu w świecie gry, następną misją, pierwszą strzelaniną oraz pierwszym „wożonkiem” po mieście, zacząłem czuć wielkość stojącą za GTA Online. Wyobraźcie sobie tylko – czteroosobowa ekipa wsiada do jednego samochodu. Każdy z graczy zajmuje miejsce. Kierowca prowadzi nieudolnie, ale grunt to trzymać się razem. Komputerowy gang napada na was (no, w zasadzie to wy na niego), nawiązuje się strzelanina, podczas której każdy stara się wypaść jak najlepiej, po czym kolejny wypad na miasto.

gta v 7

Z następnymi misjami świat Online coraz bardziej otwierał się przed naszą paczką, aż stał się w pełni interaktywny, bez żadnych ograniczeń pozwalając zwiedzać Los Santos oraz Blaine County. Wtedy też po raz pierwszy natrafiłem na Brutusa. Ten sam „ziomal”, z którym jeszcze przed chwilą kradłem narkotyki, zaatakował mnie i zostawił na wpół żywego.

Armagedon, społeczność praktycznie nie istnieje

Jeśli oglądaliście World War Z, na pewno pamiętacie jedną z pierwszych scen z filmu, mającą miejsce na ulicach amerykańskiej metropolii. Chaos, panika, gwałt w biały dzień. Tak właśnie wyglądają ulice GTA Online. Gracze w większości polują na siebie, walczą o terytorium, łupy na swoich ofiarach oraz przyrost ego. Spacer z innym graczem o zachodzie słońca, wspólnie wskakując do „kawiarni” na zielone? Raczej wymiana ognia, z myśliwcem przelatującym w tle.

gta v g

Społeczność GTA Online wciąż się nie narodziła. Z jednej strony nie dziwię się. Gracze, wyrwani z okowów zabawy w trybie solo, testują wszystkie możliwości nowego trybu. Biorąc pod uwagę samo GTA, dżentelmeńskie „danie w mordę” drugiemu, stojącemu obok posiadaczowi gry wydaje się wręcz naturalnym odruchem. Skala przemocy rośnie, pięści zamieniają się na karabiny, te z kolei na czołgi i odrzutowce. Jeśli myślicie, że 16 graczy nie jest w stanie wywołać prawdziwej wojny, jesteście w błędzie. Strach wyściubiać nosa poza bezpieczną przecznicę, bez białych kropek, symbolizujących innych graczy. Smugi rakiet, granaty, strzały dochodzące zza placów… Ulice Los Santos zamieniły się w prawdziwą Syrię.

Mam nadzieję, że z czasem ten stan rzeczy ulegnie zmianie. Niestety, chociaż naprawdę się starałem, nie było mi dzisiaj dane wykonać wielu misji. Kiedy ja nie miałem problemów z połączeniem, mieli je inni gracze. Zebranie drużyny pozwalającej na przeprowadzenie prostego wyścigu, od jednego punktu kontrolnego do drugiego, zdawało się być sukcesem na ogromną skalę. Z kolei grając w pojedynkę, jedynie traciłem czas.

Znajomi to podstawa

Dopiero po dłuższym czasie związałem się z paroma graczami, którzy nie strzelali do wszystkiego, co tylko się rusza. To z nimi odkryłem pierwsze nowości stojące za Online i to oni sprawili, że nie potrafiłem oderwać się od konsoli.

Kiedy już znajdziemy paczkę zaufanych gangsterów, którzy nie strzelą Ci w potylicę podczas okradania sklepowej kasy, dodatkowy tryb nabiera rumieńców. Rockstar stanął przed bardzo ciężkim zadaniem – z jednej strony oddał w ręce swoich fanów możliwość nieustannej walki. Z drugiej konsoliduje ich za pomocą wspólnych zadań. Po wykonaniu jednego z nich od razu pojawia się ekran zapraszający do wzięcia udziału w następnym, za pomocą systemu głosowania. Od misji do misji, serwer łączy nas z kolejnymi żywymi osobami, pozwalając wiązać sojusze.

gta online 2

Obecność innych, żywych jednostek w świecie GTA po prostu cieszy. Podczas strzelanin wspólnie chowacie się od osłony do osłony, wzorem Gears of War zdobywając kolejne korytarze i zaułki. Kiedy zwiedzacie świat, razem pastwicie się na cywilach, okradacie sklepy i porywacie myśliwce. Razem z drugim graczem zabawa nabiera głębszego wymiaru. Nie sądziłem, że wspólna ucieczka przed policją może przynieść tyle frajdy. Zwłaszcza, kiedy gonią Cię nie tylko komputerowi stróże prawa, ale również dwójka innych, dążących do konfrontacji bywalców Online.

Uśmiech od ucha do ucha

Na ten moment ciężko jest mi napisać cokolwiek więcej. Moja postać, że skromnym poziomem doświadczenia, nikłą reputacją i małą ilością gotówki (nie noście jej przy sobie, odkładajcie na konto!) jest jedynie kroplą w morzu, jakie powstaje z Grand Theft Auto Online.

gta online 1

Mimo tego, zabawa jest naprawdę przednia, chociaż połowę z poświęconego czasu spędziłem na walce z serwerami. Co prawda znacznie częściej stawałem się ofiarą innych posiadaczy gry niż członkiem zgranej drużyny, lecz Online to naprawdę coś więcej. Od prostego, drużynowego starcia, przez wspólną eksplorację, na kilkuosobowych ucieczkach i pościgach kończąc – grając w dodatkowy tryb czułem, że Rockstar daje mi więcej możliwości niż kiedykolwiek wcześniej. Już nie mogę się doczekać pierwszej gry w tenisa z żywym przeciwnikiem oraz wspólnej jazdy na skuterach wodnych. Cieszę się jak dziecko na myśl o pierwszym napadzie na bank w 16-osobowym składzie oraz porządnym wyścigu po pustyniach Blaine County.

Na specjalną pochwałę zasługuje również połączenie trybu jedno- i wieloosobowego. Zastanawialiście się kiedyś, po co w kołowym menu zmiany postaci znajdują się cztery miejsca, skoro bohaterów GTA V jest jedynie trzech? Teraz już wiecie. Przeskok do Online to (o ile działają serwery) kwestia kilku-kilkunastu sekund. Ta sama mapa, te same miejsca, pojazdy i bronie. Różnica tkwi w szczegółach, które nie sprawiają jednak, że czujemy się wyrwali z ogrywanego od kilkunastu dni świata. Wręcz przeciwnie, Online stanowi wspaniałe dopełnienie kampanii, oferującej coś zupełnie nowego.

gta v 5

Czuję, że od GTA Online będzie mi niesamowicie ciężko się oderwać. Chociaż Rockstar zaliczył u mnie potężnego minusa, wprowadzając do świata mikro-transakcje, cała reszta wydaje się być niesamowicie imponująca. Mam nadzieję, że zobaczymy się na serwerach (i nie zaczniecie do mnie strzelać bez powodu).

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement