Czym się różni bloger, czyli dlaczego bloger jest dziennikarzem, a nie każdy dziennikarz jest blogerem.

Blog Forum 30.10.2013
Czym się różni bloger, czyli dlaczego bloger jest dziennikarzem, a nie każdy dziennikarz jest blogerem.

Przy okazji lis-powarde-gate pojawiło się wiele komentarzy „na temat” etycznych aspektów pracy wspomnianego dziennikarza. Pomijając jednak kwestię, czy Tomasz Lis „sprzedał się” czy też jego działanie mieściło się w ramach szeroko pojętego dziennikarstwa, należałoby się zastanowić czy aby na pewno ta ocena została wydana w ramach odpowiedniej kategorii poznawczej? Odpowiedzmy sobie na pytanie czy Tomasz Lis publikował jako dziennikarz, czy jako bloger? A może obie odpowiedzi są poprawne? I czy zmienia to istotę problemu?

Na temat skasowanego już tekstu swoją opinie wydała Komisja Etyki TVP:
Komisja Etyki przypomina, że dziennikarze związani z Telewizją Polską mają obowiązek szczególnej staranności w przestrzeganiu Zasad etyki dziennikarskiej, gdyż każdy przypadek ich naruszenia obniża poziom zawodowych standardów.
www.tvp.pl/o-tvp/komisja-etyki/orzeczenia-i-opinie/opinia-komisji-etyki-tvp-z-dnia-25102013-r-w-sprawie-publikacji-dot-marki-powerade-z-udzialem-red-tomasza-lisa/12810694
Tekst został więc jednoznacznie uznany za kryptoreklamę oraz złamanie zasad etycznych pracy dziennikarza. Zawód ten, przynajmniej jeszcze kilka lat temu, uznawany za zawód zaufania społecznego wymaga trzymania się określonych standardów, niekoniecznie wyznaczonych w zapisach prawnych. Sama grupa zawodowa wskazuje zasady obowiązujące w tej profesji w dokumencie Karta Etyczna Mediów (radaetykimediow.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=2&Itemid=3). Gdyby więc uznać , że Tomasz Lis publikował jako dziennikarz, jego własne środowisko wydało jednoznaczną opinię na ten temat.

Jednak tekst „Jeszcze miesiąc” został opublikowany nie w tradycyjnej przestrzeni medialnej, tylko w Internecie, w specyficznym dla tego środka przekazu formie: blogu. Wszyscy znamy, choć niekoniecznie z definicji, tradycyjne formy dziennikarskie: artykuł, informacja prasowa, news, felieton, opinia, tekst reklamowy. Nawet osoba nieświadoma stylów tekstu, z kontekstu potrafi rozróżnić wyżej wymienione formy. Blog natomiast, jest formą dopiero się kształtującą, a jego definicje są różne. Jednak jednym z wyróżników tekstu blogowego jest pomieszanie stylów i form. Jeden tekst potrafi być jednocześnie newsem, opinią, artykułem i tekstem reklamowym, a wszystko to zapisane w stylu swobodnym felietonowym. Ta niedookreśloność potrafi zaprowadzić na manowce, gdy chcemy tradycyjną miarą oceniać tekst zamieszczony na blogu.

Eryk Mistewiecz, redaktor naczelny kwartalnika Nowe Media, twierdzi, że zawód dziennikarza przekształca się pod wpływem rozwoju nowoczesnych metod komunikacji, takich jak portale społecznościowe, Youtube, blogi. Uważa on, że z powodu ilości treści w Internecie produkowanych zarówno przez zawodowych dziennikarzy, blogerów, jak i amatorów tradycyjnie pojęta rola dziennikarza nie ma sensu. Ponieważ w każdej minucie generowana jest obecnie taka ilość informacji jaką sto lat temu tworzyło się miesiącami, zawód dziennikarza zniwelowany został do tworzenia treści.
w ginącym na własne życzenie zawodzie przetrwa kilkoro. Może pięciu, dziesięciu. Nie więcej. To oni będą nas prowadzić przez świat narracjami dnia. Ich media będą spersonalizowane. Nieważne, jak się będą nazywały tytuły czy stacje, w których będą pracowali. Będziemy kupowali je przecież i tak wyłącznie dla ich tekstów oraz opinii.
(erykmistewicz.pl/media/uwazam-rze/nowe-media-czas-personalizacji-uwazam-rze/)

Teraz to odbiorcy mając szeroki wybór mediów tradycyjnych i nowoczesnych migrują za ulubionym autorem, gdziekolwiek on pójdzie. Czy będzie to Newsweek, portal internetowy, Youtube. Dziś by stworzyć istotny kanał informacyjny nie konieczny jest duży kapitał, duże zaplecze kadrowe i logistyczne. Wystarczy dostęp do Internetu, odrobina czasu na konfigurację gotowych rozwiązań
Odbywa się więc migracja treści:
prasa –> portale internetowe, blogi
telewizja –> VOD (Youtube)
Radio –> streaming internetowy, tysiące kanałów tematycznych

Czy wobec nowej rzeczywistości medialnej zasadne jest ocena poczynań Tomasza Lisa według metodologii tradycyjnej prasy radia i telewizji, czy tez powinniśmy wartościować wedle nowej skali dziennikarstwa 2.0? Problem polega na tym, że zasady nowej rzeczywistości medialnej tworzą się tu i teraz, dlatego brak jest spisanych zasad, a jedynie ich widać ich zaczątki. Poszczególne portale, strony posługują się czymś na kształt dobrych praktyk, np. SpiderWeb wyraźnie informuje, które teksty są sponsorowane. Rzecz jest godna naśladowania i rzeczywiście coraz powszechniej stosowana. Portal Natemat.pl nie wytworzył sobie podobnych dobrych praktyk i stąd całe zamieszanie, spotęgowane skasowaniem wpisu. Można odnieść wrażenie, że redaktorzy strony wywodzący się z tradycyjnych mediów, pogubili się w tym co uchodzi , a co nie, w nowych mediach. Gdyby tekst był opatrzony odpowiednia informacją, problemu by nie było. Być może honorarium byłoby wtedy mniejsze, ale to już sprawa Tomasza Lisa, nie czytelnika.

I tu dochodzimy do sedna sprawy: co wolno dziennikarzowi, a co blogerowi?
Oczywiście w sensie dosłownym jedni i drudzy mogą robić wszystko, rzecz jasna w granicach prawa. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, niezależnie czy jest to rzeczywistość wirtualna, czy prawdziwy świat. Jednak zupełnie inaczej wygląda to z punktu widzenia odbiorcy treści. Jak zawsze liczy się kontekst, który czytelnik zakłada w czasie odbioru treści. Czasem świadomie, czasem podświadomie, bazując na dotychczasowych doświadczeniach. I dlatego dziennikarzy mediów tradycyjnych oceniamy miarą zgodną z dotychczasową definicją dziennikarstwa. Natomiast do przedstawicieli nowych mediów, (np. blogerów) przykładamy inną, niesprecyzowaną jeszcze, miarę z epoki 2.0. Inaczej oceniamy reklamę zawartą w tekście gwiazdy dziennikarstwa, jaką niewątpliwie jest Tomasz Lis, a inaczej Przemysława Pająka, który wyraźnie zaznacza w tekście granicę miedzy reklama, a własną opinią. Wiemy bowiem, że SpiderWeb jest tworzony z pasji, natomiast Natemat jest projektem medialnym. Obydwa nastawione są na zysk, jednak kontekst korzystniejszy jest dla tworu wywodzącego się z Internetu, a nie dla witryny, która stara się być przeniesieniem tradycyjnych mediów do Sieci. Nie oceniajmy jednak Tomasza Lisa zbyt surowo. W szybko zmieniających się czasach każdy może zagubić się w tym co uchodzi, a co nie. Nawet jeśli jest się gwiazdą dziennikarstwa.


W tekście pada wielokrotnie sformułowanie „na temat”. Nie jest to reklama portalu o identycznym tytule, a jedynie sformułowanie stylistyczne :-)

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement