Czerwony Krzyż chce cenzurować gry? Bzdura. Ich pomysł może przynieść wiele dobrego

Felieton/Gry 09.10.2013
Czerwony Krzyż chce cenzurować gry? Bzdura. Ich pomysł może przynieść wiele dobrego

Po ostatnim materiale BBC w polskiej społeczności graczy temperatura debaty niebezpiecznie wzrosła. Całkowicie niesłusznie. Podniósł się raban, że Czerwony Krzyż chce cenzurować gry, zabijać kreatywność ich twórców oraz ograniczać kontrowersje zawarte w komputerowych i konsolowych produkcjach. Bzdura. Prawda jest taka, że Czerwony Krzyż wystosował naprawdę ciekawą i godną rozmarzenia propozycję, dzięki której tytuły traktujące o tematyce wojny mogą stać się znacznie bardziej ciekawe i realistyczne.

Konwencje Genewskie to szereg umów osadzonych w dorobku prawa międzynarodowego, wprowadzanych w życie od 1864 roku. To one regulują, jak powinna być prowadzona wojna, która również jest stanem opisanym prawnie. Niestety, przestrzeganie prawa międzynarodowego to współcześnie jedno z największych wyzwań globalnego świata. Te bardzo często nie jest respektowane, przez wiele stron, ze Stanami Zjednoczonymi i Polską na czele (bezprawna agresja na Irak). Jednym z powodów takiego stanu rzeczy są rozmyte bądź nie wprowadzane w życie konsekwencje łamania Konwencji Genewskich, co każdy z nas mógł widzieć na przykładzie ogarniętej konfliktem Syrii, na terenie której użyto zakazanych mocą międzynarodowych aktów prawnych gazów bojowych.

war photo 2
źródło: warisacrime.org

Nawet mimo tego, dorobek Konwencji Genewskich jest szalenie ważny. To dzięki nim wiemy na przykład, że personel sanitarny jest na polu bitwy neutralny i nie można go atakować. Za sprawą Konwencji Genewskich określone zostało traktowanie jeńców wojennych oraz cywili. To dzięki nim tortury żołnierzy stały się nielegalne, natomiast obiekty znajdujące się w rejonie działań wojennych zostały podzielone na te o militarnym oraz cywilnym znaczeniu. Konwencje Genewskie to niezwykle ważne akty prawne, chociaż przestrzeganie ich postanowień jest dalekie od wizji ich twórców. Właśnie ze względu na wybiórcze traktowanie prawa międzynarodowego, Czerwony Krzyż podniósł temat obecności Konwencji Genewskich w grach komputerowych. Moim zdaniem, całkowicie słusznie.

czerwony krzyż 1

Gry to współcześnie olbrzymie medium, które służy rozrywce, ale jednocześnie kształtuje postawy i sposoby zachowania. Branża komputerowej roz(g)rywki przejmuje coraz więcej elementów przypisanych do radia i telewizji, takich jak kształtowanie społeczeństwa czy propagowanie obywatelskich postaw. Oczywiście nie jest to ich celem bądź powodem istnienia, lecz chyba każdy się zgodzi, że współcześnie rola gier jest znacznie większa, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Już w 2011 roku przemysł gier przyniósł łączne, większe zyski niż cała branża związana z Holywood.

war photo 1
źródło: warisacrime.org

 

Z tego powodu apel Czerwonego Krzyża o większe zaznajomienie się, wykorzystanie oraz respektowanie Konwencji Genewskich przez twórców gier wydaje się być zupełnie naturalne, postępowe i świadczące o odpowiednim zorientowaniu się tej organizacji na współczesne realia. Dlaczego podobny apel nie został wystosowany do branży filmowej i telewizyjnej? Ponieważ gry to w tym momencie najbardziej „inspirujące”, realistyczne oraz wpływające na odbiorcę medium. Jak na tym polu mają się produkcje komputerowe do filmów i seriali? O to zapytałem psycholog Małgorzatę Kusińską, która na co dzień pracuje z dziećmi:

„Zarówno filmy jak i gry komputerowe przepełnione agresywnymi treściami mogą przyczyniać się do występowania takich zachowań w rzeczywistości. Człowiek modeluje obserwowane zachowania.  Jeśli w filmach czy grach agresja związana jest z nagrodą, bardzo prawdopodobne jest, że gracz, głównie młody, u którego psychika nie została jeszcze w pełni ukształtowana, sięgnie po podobne zachowanie w świecie realnym. To czy i w jakim stopniu takie zachowania wystąpią zależy od wielu czynników, nie tylko faktu korzystania z wirtualnych rozrywek.

Istnieją również teorie głoszące, iż gry komputerowe pozytywnie wpływają na poziom agresji. Według jednej z nich, brutalne gry komputerowe przyczyniają się do rozładowania złości i spadku poziomu agresji. Ostatnimi czasy większą uwagę zwraca się na agresję w grach komputerowych i jej wpływ na zachowanie użytkowników, ponieważ w znacznym stopniu wyparły one filmy z kręgu zainteresowań młodych ludzi.”

Mamy więc coraz bardziej potężne i wpływające medium, w którym temat wojny, zwłaszcza tej współczesnej, jest jednym z filarów rozgrywki. Nowe odsłony Medal of Honor, Call of Duty, ARMY czy Battlefielda – wszystkie one osadzone są we współczesnych czasach, pokazują współczesne konfikty zbrojne oraz współczesny świat, z jego podejściem do wojny. Świat, w którym gracze wiedzą, że mogą otworzyć ogień do bezbronnych cywili na moskiewskim terminalu, lecz nie każdy z nich wie, czym właściwie są Konwencje Genewskie.

czerwony krzyż 3

Nieustannie rozwijająca się branża gier coraz częściej staje się przedmiotem regulacji prawnych. Wbrew rabanowi, jaki podniósł się po ostatnich doniesieniach o apelu Czerwonego Krzyża, ten nie jest skierowany do osób zdolnych do tworzenia aktów prawnych. Nie jest kierowany do rządów czy zwierzchników państw, lecz do twórców gier. Czerwony Krzyż, wbrew mylnie stworzonej opinii w sieci, nie chce cenzurować gier. Nie marzy im się usunięcie brutalności i bezwzględności w komputerowych produkcjach. Światowa organizacja chce jedynie, aby gracz wkraczający do wirtualnego, ogarniętego wojną Iraku zdawał sobie sprawę, że nawet teatr działań wojennych jest opisany prawnie. Czerwonemu Krzyżowi marzy się, aby gracze wiedzieli, co jest działaniem wbrew międzynarodowemu prawu, co z kolei stanowi wzór do naśladowania.

no russian

Czerwony Krzyż posiada genewski mandat, na mocy którego pracownicy organizacji znajdują się w rejonach ogarniętych wojną, pomagając cywilom, nawet żołnierzom, bez rozróżnienia na stronę konfliktu. Dzień w dzień pracują w stanie zagrożenia zdrowia i życia, trzymając się standardów, o których bardzo często nie ma pojęcia opinia publiczna oraz których nie przestrzegają walczące strony. Tym bardziej rozumiem ich zachętę do edukacji społeczności graczy, aby ci wiedzieli, co wolno, czego natomiast nie wolno podczas konfliktu. Najlepiej wyrażają to słowa Bernarda Barretta, przedstawiciela Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża:

„Wiemy, że gry to rozrywka dla wielu żołnierzy oraz osób, które chcą dołączyć do wojska. Przede wszystkim są one jednak używane przez szeroko rozumianą opinię publiczną. Nie chcemy wpływać na to, jak gracze postrzegają wojnę. Chcielibyśmy, aby ci wiedzieli, że podczas tej wojny obowiązują prawa. Wierzymy, że branża gier potrafi wpływać na opinię publiczną. Nie chcemy cenzurować gier, nie chcemy również, aby były pozbawione scen, w których mają miejsce czynności wbrew Konwencjom Genewskim. Apelujemy jedynie, aby twórcy gier nagradzali graczy za przestrzeganie prawa wojny oraz karali za jego nieprzestrzeganie.”

W tym miejscu trzeba wyraźnie zarysować różnice między wzburzoną częścią polskich graczy, którzy myślą, że Czerwony Krzyż macza palce w tym, aby ich gry stały się ocenzurowane bądź, o zgrozo, zostały obdarte z niepotrzebnej brutalności. Tak nie jest. Wręcz przeciwnie. Przedstawiciel Czerwonego Krzyża nie widzi problemu w tym, że gracz może podejmować bądź obserwować akcje niezgodne z Konwencjami. Byłoby jednak świetnie, żeby wiedział przy tym, że łamie prawo. Wojna natomiast, jako jedna z form relacji państw, posiada z kolei swoje jasno opisane prawa i skutki prawne.

spec ops 1

Jestem jak najbardziej za. Umieszczenie takiego „edukującego” systemu w grach komputerowych wydaje się nie tylko pożyteczne z punktu widzenia społeczności graczy, ale również najzwyczajniej w świecie ciekawe. Dodatkowy GameScore za przestrzeganie Konwecji Genewskich w najnowszym Battlefieldzie? Wchodzę w to. Ujemne punkty we wciąż powstającym systemie reputacji dla Xbox Live za bezcelowe bieganie po barakach i strzelanie do personelu sanitarnego? Dlaczego nie.

Gracze w końcu uwielbiają, kiedy w grach komputerowych mają możliwość podejmowania decyzji, które wpływają na wirtualny świat. W tym przypadku te zmieniałyby konto samego gracza oraz to, jak postrzegany jest w wirtualnej społeczności. Dodatkowy tytuł „obrońca prawa międzynarodowego” w PS Network, czy specjalne, ekskluzywne ubranie wojskowego dla awatara w Xbox Live za nie strzelanie do cywili – naprawdę podoba mi się taka idea.

spec ops 2

Gracz wciąż będzie mógł czynić w grach zło, nikt mu tego nie zabroni, lecz za postępowanie zgodnie z prawem zyska dodatkowe beneficja – rewelacja. Ciekawe, zachęcające do zabawy potencjalne rozwiązanie, które wszystkim może przynieść wiele dobrego, edukując społeczność graczy, której część być może założy kiedyś mundury. O prawie międzynarodowym i prawie humanitarnym po prostu trzeba wiedzieć. Żyjemy w czasach globalnej wioski, bierzmy udział w wirtualnych konfliktach okraszonych foto-realistyczną grafiką, ale ilu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że Polska gwałci międzynarodowe prawo tak samo, jak Stany Zjednoczone, Korea Północna czy Federacja Rosyjska? Mam jedynie cichą nadzieję, że chociaż z Konwencjami jest inaczej.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement