Rozumiem powody, dla których Samsung wprowadził blokadę regionalną. Jednak zmierza to w złym kierunku

Felieton/Technologie 03.10.2013
Rozumiem powody, dla których Samsung wprowadził blokadę regionalną. Jednak zmierza to w złym kierunku

Jak bumerang wracają informacje o blokadach regionalnych w smartfonach Samsunga. Wraz z nimi powracają pytania po co Koreańczycy to robią? Sprawa jest bardzo złożona.

Przez kilka lat pracowałem w autoryzowanym serwisie telefonów komórkowych, który posiadał autoryzację m.in. na Nokię, Samsunga, Sony Ericssona i inne marki. Wiem, że różni producenci mają różne wytyczne i standardy naprawy urządzeń.

Wszystkim zależy jednak na tym, aby naprawa trwała możliwie jak najkrócej i co oczywiste była jak najtańsza. Tutaj chciałem jednak zdementować pewną miejską legendę, która mówi, że serwis często odmawia naprawy urządzenia tylko dlatego, że mu się nie chce używać drogich części.

To błędne myślenie. Gdyż wszystkie autoryzowane serwisy są niezależnymi firmami, które jedynie posiadają autoryzację danego producenta. Często jeden serwis posiada autoryzacje konkurencyjnych firm. Producenci telefonów komórkowych płacą serwisom, za wykonane usługi. Przeważnie stawka jest zależna od czynności wykonanych przez serwisanta. Najlepiej płatne są poważne naprawy, które wymagają lutowania itp. czynności. Zaraz po nich są naprawy mechaniczne polegające na wymianie podzespołów. Najprostsze, a co za tym idzie najmniej doceniane są aktualizacje oprogramowania, wymiana akcesoriów oraz odmowa naprawy i tzw. unieważnienie gwarancji. Zatem w interesie serwisu jest naprawić nam jak najwięcej i wykonać poważną usługę serwisową. Producent wolałby zaś uniknąć zbyt dużej ilości niepotrzebnych wymian części. Odmowa naprawy lub wykręcanie się procedurami to brak zysku dla serwisu, więc takie rozwiązanie jest zwykle ostatecznością.

samsung-galaxy-s4-zoom-4

Nie zmienia to jednak faktu, iż obie strony tej historii chcą, aby sprzęt jak najszybciej opuścił serwis. To przecież niższe koszty obsługi, zadowolony, a co za tym idzie spokojny klient no i statystyki, którymi możemy się pochwalić na zewnątrz firmy np. w postaci komunikatów prasowych.

Co to ma wspólnego z blokadami regionalnymi zakładanymi przez Samsunga? Całkiem sporo.

Blokada regionalna w smartfonach Samsunga pojawiła się z dwóch powodów. Pierwszy to chęć przygotowania konkretnych egzemplarzy pod rynek, na który trafi. Jeżeli w jakikolwiek sposób przywiążemy dany egzemplarz telefonu do konkretnej lokalizacji, będziemy mogli dojść do porozumienia z lokalnymi firmami, usługodawcami i np. serwisami informacyjnymi. Oprogramowanie od tych przedsiębiorców trafi do naszego produktu, a klient otrzyma bogate portfolio dodatkowych funkcji i usług.

Drugi powód, dla którego Samsung stosuje blokadę regionalną to chęć powstrzymania handlarzy, którzy zajmują się przerzucaniem sprzętu pomiędzy kontynentami. W działaniach Samsunga nie ma chęci odcięcia mieszkańców Europy od tańszych urządzeń np. ze Stanów Zjednoczonych. Podejrzewam, że takie problemy firma ma głęboko w nosie. Bardziej dotykają ich komplikacje natury serwisowej, które są dość złożone.

Zdarza się tak, że ten sam model telefonu różni się pod względem budowy lub specyfikacji technicznej w zależności od tego, na jaki rynek został przewidziany. Problem ten dotyczy nie tylko typu procesora, koloru obudowy, ale również konstrukcji, która wpływa na sposób otwierania sprzętu przez serwisanta.

samsung-galaxy-s4-spidersweb-przód

Gdy pracowałem w serwisie Nokia Care trafił nam się kiedyś jeden z telefonów Nokii, który był przeznaczony na rynek afrykański. Otwierając urządzenie tak jak przedstawiono to w europejskiej instrukcji serwisowej o mało nie uszkodziliśmy mocowania wyświetlacza. Okazało się, że afrykańskie modele mają inny typ ekranu, który jest mocowany w odmienny sposób.

Gdybyśmy wtedy uszkodzili owe mocowanie wyświetlacza, zapewne nie udałoby się nam zamówić takiej części. W polskiej oficjalnej dystrybucji największych producentów na próżno szukać części przewidzianych na inne kontynenty.

Zapewne takich pomyłek chce uniknąć Samsung. Firma już teraz wypuszcza te same modele z różnymi procesorami. Kto wie, czy w planach Koreańczycy nie mają kolejnych decyzji, które utrudniłyby pracę serwisów. Zapewne dlatego starają się w jakiś sposób ukrócić proceder masowej migracji urządzeń elektronicznych.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego Samsung wprowadza blokadę regionalną. Chodzi o pieniądze. Samsung dzieli swoje oddziały według kontynentów i krajów w których się znajdują. To logiczne rozwiązanie. Jednak, gdy handlarze masowo przerzucają telefony z USA do Europy zaczyna się coś psuć w tabelkach arkuszy kalkulacyjnych.

Sprzęt pochodzący ze Stanów Zjednoczonych często ma fałszowane dokumenty przez lokalnych sprzedawców. Różni producenci próbują z tym walczyć, ale praktycznie zawsze znajdzie się jakiś sposób, aby wpuścić na serwis urządzenie, które zostało zakupione w innym kraju lub na innym kontynencie.

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś w centrali sprawdza stosunek sprzedanych sztuk do liczby serwisowanych urządzeń. Kraj, z którego masowo wywożone są urządzenia elektroniczne wypada bardzo korzystnie w takim zestawieniu, gdyż sprzedaje się w nim dużo urządzeń, a serwisuje stosunkowo niewiele.

samsung-galaxy-s4-dwa

Zaś kraj, do którego handlarze sprowadzają znaczące ilości urządzeń ma niekorzystne dla centrali statystyki. Serwisuje się w nim ogromne ilości urządzeń, gdy sprzedaż oficjalnymi kanałami nie powala na kolana. Może dojść do zabawnej sytuacji, w której serwisy w danym kraju naprawią więcej sztuk konkretnego modelu urządzenia, niż faktycznie zostało sprzedanych przez oficjalnych dystrybutorów. Wtedy jest kłopot.

Oddziały regionalne dostają pieniądze na sieć serwisową i marketing. Jednak ich głównym zadaniem jest generowanie zysków, a nie serwisowanie urządzeń z reszty globu. Nic dziwnego, że producent próbuje jakoś zapanować nad tym chaosem.

Dlaczego do tego wracam?

Sprawa blokad regionalnych wróciła dzisiaj, ponieważ pojawiły się nowe informacje, według których urządzenia, które nie mają tego zabezpieczenia mają je dostać wraz z nadchodzącymi aktualizacjami oprogramowania.

To przesada i Samsung nie powinien zmieniać zasad w trakcie gry. Z jednej strony blokada ta będzie nieodczuwalna dla osób, które używają telefonu w kraju, z którego ów egzemplarz pochodzi. Niestety osoby, które zakupiły swoje smartfony od handlarzy sprowadzających je z innego kontynentu lub też na własną rękę zamówiły taki produkt mogą znaleźć się w potrzasku.

Jedno kliknięcie w opcję aktualizuj może zablokować smartfona. Którego odblokuje dopiero producent. Jak będzie wyglądała procedura odblokowania? Gdzie trzeba się udać? Ile to potrwa? Tego nie wiemy. Dopiero życie i małe ludzkie dramaty zweryfikuję ten pomysł.

Samsung Galaxy

Tak jak nie mam nic przeciwko temu, żeby blokada występowała w nowych telefonach, tak plan z wprowadzeniem regionalnej pułapki do obecnych na rynku urządzeń jest nietrafiony.

Nowe smartfony mają specjalne naklejki, które informują o tym, że produkt posiada tak, a taką blokadę. Wiedzę o tym będą też posiadali sprzedawcy. Dodawanie tej samej blokady, o której małą informacja pojawi się zapewne w regulaminie, którego nikt nie przeczyta jest nie fair. Przecież aktualizacja Androida jest tak rzadko spotykanym zjawiskiem, że użytkownik na sam widok komunikatu o dostępnych poprawkach wpada w drgawki i dostaje ślinotoku. Jak można od człowieka, który złapał Pana Boga za nogi wymagać przeczytania ze zrozumieniem kilkunastostronicowego regulaminu na ekranie telefonu?

Samsungu, nie idź tą drogą.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement