Czym Polska przyciąga zagranicznych pracodawców pokroju Amazona?

Artykuł/Technologie 02.10.2013
Czym Polska przyciąga zagranicznych pracodawców pokroju Amazona?

Jeśli ktoś się zastanawia dlaczego Amazon otwiera centrum logistyczne nad Wisłą to odpowiedzi są trzy: Polacy są dobrze wykształceni, bardzo dużo pracują, a przede wszystkim są tani. To tylko kwestia czasu, by zauważyli to również inni światowi giganci.

Przez lata, aby dostać dobrą pracę w dużym zagraniczny koncernie trzeba było wyemigrować, ponieważ spółki te nie miały na tyle rozwiniętej działalności w Polsce. Z czasem powinno się to zmieniać, gdyż coraz więcej firm może być zainteresowanych przenoszeniem części swojej działalności operacyjnej właśnie nad Wisłę. Za takimi decyzjami przemawia wiele powodów, od logistycznych (jesteśmy w geograficznym centrum Europy) po prawne (należymy do Unii Europejskiej i strefy Schengen). Z raportu „Doing Business 2013” autorstwa Banku Światowego wynika, że żaden inny kraj na świecie nie dokonał w ostatnim roku takich postępów w ułatwianiu prowadzenia biznesu jak Polska (awans z miejsca 62. na 55.). Nadal jednak przedsiębiorca w Polsce musi się zmagać z biurokratycznymi barierami oraz lukami w prawie i opieszałością sądów. Co jednak szczególnie cenią sobie pracodawcy, zwłaszcza Ci zagraniczni, to kapitał ludzki jaki oferuje Polska i są ku temu trzy szczególnie ważne powody.

7 na 10 młodych osób w Polsce rozpoczyna studia wyższe

Po zdaniu matury młodzi ludzie najczęściej idą prosto na studia (złośliwy dodałby: lub emigrują). Dużą popularność wyższego szkolnictwa potwierdza coroczna publikacja „Education at a Glance 2013, OECD Indicators” wydawana przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), skupiającą 34 wysokorozwinięte państwa demokratyczne, w tym Polskę. Z raportu wynika, że prawie połowa młodych ludzi w krajach OECD rozpocznie studia wyższe przed ukończeniem 25. roku życia. Polska i Słowenia są jedynymi krajami OECD (z 17 – dla których były dostępne dane), gdzie aż 7 na 10 młodych osób rozpocznie studia wyższe przed ukończeniem 25 lat. Co więcej, pomiędzy rokiem 2000 a 2011, udział młodych osób, które uzyskały wyższe wykształcenie, wzrósł rocznie o 9,7%, co niemal trzykrotnie przewyższało wzrost notowany w krajach OECD, gdzie wyniósł on 3,5%. Ponadto nasze państwo nadal silnie inwestuje w wykształcenie swoich obywateli, a dostęp do uczelni jest szeroki i powszechny.

Co to oznacza dla potencjalnych zagranicznych pracodawców? Polska jest krajem, który stawia na młodych, dobrze wykształconych ludzi, zapewniając ich stały dopływ na rynek pracy. Co więcej, Polacy pracują dużo, a nawet bardzo dużo.

Polacy są w czołówce narodów, które mają najdłuższy czas pracy w Unii Europejskiej

Nie dość, że dużo pracujemy, to jeszcze mamy najkrótsze urlopy. Jak wynika z poniższych danych, zebranych przez European Industrial Relations Observatory, tylko trzy kraje pracują dłużej od nas (Estonia, Węgry i Litwa), a wyprzedza nas nawet Rumunia, Grecja czy Włochy. Podczas gdy w 2012 roku liczba państwowych dni wolnych w Polsce, wypadających w tygodniu pracy, wynosiła 9, to w Hiszpanii było to 12, a na Słowacji 14. W ostatecznej kalkulacji w skali roku dało to w przypadku Polski 1848 roboczogodzin, podczas gdy we Francji było to tylko 1573,5 godziny. Amazon przenosi swoje centra do nas z Niemiec – statystyczny Niemiec przepracował w 2012 prawie 200 godzin mniej od Polaka.

Średnia liczba roboczogodzin w ujęciu rocznym w 2012 roku. źródło: eurofound.europa.eu
Średnia liczba roboczogodzin w ujęciu rocznym w 2012 roku. źródło: eurofound.europa.eu

Jest to kolejny argument za tym, że w Polsce opłaca się zagranicznym koncernom zatrudniać ludzi, zwłaszcza że w przypadku kilku-kilkunastu tysięcy etatów różnice w roboczogodzinach robią się naprawdę duże.

Na końcu pozostaje jeszcze jeden argument, niestety bardzo nieprzyjemny:

Robimy to samo, ale i tak zarabiamy mniej

Dysproporcja w zarobkach pomiędzy Polską, a zachodnimi krajami jest widoczna niemal w każdej branży. Nieważne czy porównamy pensje pracowników McDonaldsa z Krakowa i Paryża, wypłatę konsultanta z topowej światowej firmy w Warszawie i Londynie czy też pensje programistów – w Polsce płaci się mniej. Pomijając wątek dlaczego tak się dzieje, co jest tematem na oddzielny artykuł, to z perspektywy zagranicznego pracodawcy po prostu taniej jest zatrudniać w Polsce.

Porównanie rocznych zarobków w krajach OECD (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) źródło: bloomberg.com/visual-data/best-and-worst/
Porównanie rocznych zarobków w krajach OECD (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) źródło: bloomberg.com/visual-data/best-and-worst/

Spośród wspominanych krajów OECD Polska zajmuje 25 miejsce pod względem wysokości rocznych zarobków. Jeszcze dotkliwiej wygląda porównanie naszych płac do innych krajów europejskich, a w szczególności tych na podobnym co Polska etapie rozwoju. Według Eurostatu w latach 2001–2011 polskie płace nominalne wzrosły o 57,4 proc. Przykładowo w Rumunii pensje zwiększyły się w tym samym czasie o 529 proc., a na Łotwie o 207 proc. Dużo lepiej wiedzie się też naszym najbliższym sąsiadom – w Słowacji pensje poszły do góry o 99 proc., a w Czechach o 72 proc. Ktoś mógłby zarzucić, że przecież w latach 2001–2011 płace rosły u nas mniej więcej na podobnym poziomie jak w Wielkiej Brytanii (46 proc.) czy Finlandii (41 proc.). Prawda jest jednak taka, że mieszkaniec tych państw za swoje zarobki może kupić 2–2,5 raza więcej niż my, stąd wzrost płac nie jest dla niego tak kluczowy jak dla Polski.

Nie Amazon pierwszy – i nie ostatni

W obliczu trwającego spowolnienia gospodarczego globalne firmy poszukują oszczędności i nowych dróg konsolidacji. Dlatego coraz częściej likwidują swoje call center, działy finansowo-księgowe czy marketingowe w krajach rozwiniętych i przenoszą je do Polski. W samym minionym roku zrobił to już farmaceutyczny Bayer i jubilerska spółka Pandora, w ślad za którym poszedł fiński Metsa Group, amerykański holding WSN, koncern technologiczny Becton, Dikinson and Company oraz BNY Mellon i Nordea. Rekrutację nowych pracowników zapowiadają także działające już w Polsce centra, takie jak choćby Infosys, Hewlett Packard, IBM, State Street czy Fujitsu. Co więcej, zagraniczne firmy otwierają swoje centra w miastach, gdzie są silne ośrodki akademickie, zapewniające im dostęp do wykwalifikowanej kadry. Najwięcej jest ich w Warszawie i Poznaniu, gdzie dominują absolwenci kierunków finansowo-księgowych, później w Krakowie (usługi IT), Wrocławiu i Trójmieście (badania i rozwój) oraz Katowicach (obsługa klienta, zarządzanie zasobami ludzkimi). W sumie w całej Polsce działa ich ponad 300.

W tym momencie na pewno pojawia się zarzut o jakość oferowanych stanowisk. I choć w większości przypadków pracodawcy będą poszukiwać pracowników na szczebel podstawowy i średni, to jednak i tak jest to pozytywny sygnał. Z czasem kadra krajowych specjalistów będzie rosła, a wraz z nią oczekiwania płacowe. Ponadto doświadczenie zdobyte w międzynarodowej firmie można wykorzystać zarówno we własnym biznesie, jak i może posłużyć do zdobycia lepszej pracy gdzieś indziej. Wszystko zależy od nastawienia młodych Polaków – i od tego jakie cele obiorą sobie w życiu.

Przemysław Gerschmann – Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Zdjęcie The newly opened warehouse pochodzi z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement