O tym, jak łatwo ciężko żyć?

Felieton/Blog Forum 01.09.2013
O tym, jak łatwo ciężko żyć?

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Jak żyje się w kraju nad Wisłą, wie każdy z Was . Każdy też ma inne sposoby na przeżycie w meksyku Europy. Jednak mimo całego bałaganu spraw codziennych, najłatwiej nam się żyje dzięki nowym technologiom.

Może umówmy się, że nie tylko nowym, ale ogólnie dzięki postępowi technologicznemu. Bez problemu jesteśmy w stanie opłacać rachunki przez internet i nie stać w kolejkach w oddziałach banku czy poczty. Równie łatwo możemy planować trasę i podążać za nawigacją, zamiast szukać palcem po mapie, którędy jechać do wyznaczonego miejsca. Ogólnie rzecz ujmując – jest wszystko łatwiej i szybciej. Zasługa w tym wielka samego Internetu, jak i innych technologii. Jednak z czasem, zagłębiając się w owych technologiach, możemy albo dowiedzieć lub nauczyć czegoś nowego, albo polegnąć całkowicie.

Początki z komputerem osobistym nie należały do łatwych chyba dla nikogo.

Mimo iż wcześniej miałem Amigę, na której zagrywałem się całymi dniami, tak jak do domu trafił pierwszy pecet, bywało różnie. Wystarczył niecały miesiąc, aby komputer trafił do serwisu bo „coś” nie działa. Wrócił z niego na drugi dzień z magiczną dla mnie wtedy listą zadań, jakie zostały wykonane, aby go wskrzesić i za jakie trzeba było zapłacić. Notka z serwisu trafiła gdzieś do dokumentów. Gdy minęło kilka lat i komputer nie był już tak trudny do obsługi, udało mi się ją znaleźć i przestudiować na chłodno. O zgrozo – pomyślałem – formatowanie 70 zł, defragmentacja 15 zł, wgranie systemu Windows 98 20 zł!?. Rzeczy, które na początku były dla mnie czarną magią, kosztowały swoje. Cóż, za niewiedze się płaci.

Po kilku latach używania komputera i później internetu, człowiek nauczył się podstaw, które ułatwiały życie i pozwalały zaoszczędzić. Tak to bywa z nowymi technologiami – z pozoru są łatwe w obsłudze, jednak chcąc przejść na wyższy poziom musimy nauczyć się kilku mniej lub bardziej trudnych „operacji” z nimi związanych. Podobną sytuację miałem z iPhonem 3G. Interfejs banalny w obsłudze, wręcz intuicyjny. Problem pojawił się gdy owych iSprzęt z Anglii trafił do Polski i trzeba było pozbyć się blokady sim.

Nauczony błędami popełnionymi przy komputerze, najpierw spróbowałem samemu poradzić sobie z problemem. Pierwsze co zrobiłem to szybkie telefony do serwisów – wszystkie skończyły się na tym samym – nie da rady. Potem przyszła pora poszukać w internecie – jest jeden salon z Krakowa, dzwonimy – koszt 800-900 zł, bez gwarancji, że będzie działać. To bolało, bo mieć taki sprzęt i nie móc z niego korzystać? Ponownie więc zacząłem szukać w internecie i wylądowałem na angielskiej stronie jakiegoś dev teamu czy jakoś tak. Pisali, że chłopaki nieźle ogarniają iPhone’a. Faktycznie, na samej stronie były poradniki how-to, którymi można było zrobić jailbreak’a czy zdjąć ową blokadę sim. Całość trwała 15 minut, a radość jaka mnie ogarnęła, że zaoszczędziłem właśnie osiem stówek była nie do opisania.

iphone-3g

Później przyszła pora na obsługę zielonego robota.

Podobnie jak na systemie od Apple, Android był łatwy w obsłudze. Człowieka jednak potrafił doprowadzić do szewskiej pasji, gdy łapał zwiechy, co przypominało mi słynny blue screen ze starych okienek. Tak potem się stało, że człowiek zaczął czytać jak można sobie z tym poradzić i co robić aby wszystko płynnie chodziło. Czytałem o rootach, bootloaderach i custom roomach. Czytałem ale nie pojmowałem. Pisali o tym nawet redaktorzy Spider’s Web i wtedy mnie naszło – wystarczy wgrać custom rooma i system będzie chodził lepiej. Zabrałem się za lekturę, najpierw na polskich forach, potem zagranicznych i w końcu wylądowałem na forum xda. Problem polegał na moim telefonie, który ani nie jest popularny, ani wydajny. Jak się potem okazało -również problematyczny jeżeli chodzi o grzebanie w systemie.

Postępując zgodnie z instrukcjami oraz mając w pamięci doświadczenie z sim lockiem i iPhonem, postanowiłem spróbować swoich sił. Pościągałem wszystkie niezbędne pliki, przeczytałem wszystkie how-to i zabrałem się do pracy. Pierw root, poszło bez problemu. Potem bootloader, ciężko było znaleźć odpowiedni ale jakoś poszło. Na koniec custom room i kasacja brandowego softu, CR wgrany, soft skasowany. Reset telefonu i …

… chciałoby się powiedzieć c**j. Telefon się nie włączał, nic się nie wyświetlało. Po prostu umarł. Nie włączał się bo nie miał systemu, żeby go uruchomić. Przeżyłem piekło. Dosłownie. Szybko próbowałem wyszukać rozwiązania w internecie, co okazało się nie takie proste – bo możliwości co poszło nie tak było wiele. W głowie miałem jedną myśl – oddam go do gwarancji. Tutaj były też dwa problemy. Po pierwsze: mogliby jej nie uznać, przy grzebaniu w softach tak stanowi regulamin. Po drugie: wiem ile musiałbym czekać na naprawę i jaki telefon (cud, że jeszcze nie są w muzeach) zaproponowaliby mi w salonie. Zmobilizowany jeszcze bardziej skupiłem się na wgraniu brandowego softu, przez fleshowanie. Po dwóch godzinach terroru i horroru udało się odpalić telefon, a mnie przywitał radosny dla mnie sygnał włączenia urządzenia.

jak-wgrac-custom-rom-android

Koniec zmartwień? Nic bardziej mylnego.

Straciłem całą zawartość w telefonie: kontakty, zdjęcia, muzyka, aplikacje i ustawienia – no po prostu wszystko. Straciłem na zawsze, a raczej na pięć minut. O czym poinformował mnie system. Sam od siebie, a raczej przez to że system zaczął robić BACKUP danych. Po przywróceniu prawie wszystkiego, drugą połowę zaczęły przywracać aplikacje, które również miały taką opcję w ustawieniach. Gdybym wiedział kto wymyślił chmurę i te wszystkie auto backupy, z pewnością wtedy bym go ze szczęścia ucałował. Przecież kiedyś na poczciwym pececie, można było ratować się tylko partycjami ale gorzej jak i one wymagały całkowitego czyszczenia. Tamtego smutnego, a jakże radosnego dnia, zrozumiałem jak z roku na rok żyję się nam łatwiej, mimo czasami ciężkich chwil. Była to dobra lekcja o tym by robić kopie zapasowe. Mnie uratował system który od początku miał taką opcję włączoną. Sam natomiast postanowiłem nie grzebać więcej przy systemie – po prostu prędzej zmienię telefon niż przystąpie do drugiej próby.

Zdjęcia Technology in the hands of businessmen i Young businessman with broken smartphone pochodzą z serwisu Shutterstock

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement