Sprawdziliśmy nowego Asusa Nexus 7. Jest świetny w swojej klasie – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 09.09.2013
Sprawdziliśmy nowego Asusa Nexus 7. Jest świetny w swojej klasie – recenzja Spider’s Web

Przez ostatni tydzień miałem przyjemność korzystać z drugiej generacji tabletu Asus Nexus 7. To urządzenie zostało namaszczone przez samo Google. Cechuje się bardzo atrakcyjną ceną i posiada najnowszą wersję systemu Android. Moje pierwsze wrażenia po wyjęciu tabletu z pudełka były bardzo pozytywne, a w poniższej recenzji odpowiem na pytanie, jak tablet sprawdza się w codziennej pracy.

Pierwsza generacja Asusa Nexus 7 wywróciła rynek siedmiocalowych tabletów do góry nogami. Nagle okazało się, że tablet nie musi kosztować kilku tysięcy złotych, aby dało się na nim wygodnie pracować. Nexus 7 pokazał też, że większe urządzenia z Androidem mogą pod wieloma względami konkurować ze sprzętem Apple, który do dziś jest liderem rynku tej dość nowej kategorii mobilnych gadżetów. Druga generacja tabletu będącego owocem współpracy Google i Asusa jest jeszcze lepsza, nadal atrakcyjna cenowo i nie powiela wielu błędów poprzednika.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Specyfikacja i ekran

O specyfikacji tabletu pisałem już w swoich pierwszych wrażeniach, więc tutaj tylko pokrótce przypomnę. Mamy do czynienia z urządzeniem, które napędza czterordzeniowy procesor Qualcomma o taktowaniu 1,5 GHz z układem graficznym Adreno 320. Wiele osób uważa, patrząc na specyfikację na papierku, że to jednostka słaba i przestarzała. Może i tak jest, ale… co z tego? Ani razu nowy Nexus 7 mnie nie zawiódł, nawet przy uruchomieniu wielu aplikacji jednocześnie, w tym wymagających gier. Jestem przekonany, że to zasługa nie tyle procesora, co aż 2 GB pamięci RAM, które dopełniają specyfikację.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Perełką w nowym tablecie Asusa nie są jednak podzespoły, a ekran. Proporcje 16:10 nie są co prawda tak wygodne w użyciu jak 4:3 stosowane przez Apple, ale też znacznie lepsze w urządzeniach o większej przekątnej, niźli najczęściej spotykane jeszcze bardziej podłużne 16:9. Sam obraz jest bardzo dobrej jakości, czego zasługą jest olbrzymia jak na urządzenie w tej klasie cenowej rozdzielczość. 1920 na 1200 punktów daje olbrzymie zagęszczenie pikseli na cal w wysokości 323 PPI. Oglądanie na nim zdjęć i filmów, czytanie komiksów, a także czytanie nieposzarpanego tekstu w ebookach to po prostu czysta przyjemność.

Ciekawostka: już pierwszy Nexus 7 był lepszy pod względem rozdzielczości i zagęszczenia pikseli od tabletu Apple iPad mini, ale kolejny po prostu bije go na głowę.

Obudowa i wykonanie

Już przed włączeniem urządzenia byłem przekonany, że się z nowym Nexusem polubię. Posiada on plastikową obudowę, ale nie sprawia ona wrażenia tandetnej. Obawa, że urządzenie będzie wykonane słabo – patrząc na poprzednia generację, cenę nowego tabletu i jakość innych urządzeń z tej półki cenowej – była uzasadniona. Okazało się jednak, że wykonanie to tak naprawdę mocna strona nowego Nexusa 7. Obudowa jest bardzo przyjemna w dotyku, dość szorstka, przez co nie wyślizguje się łatwo z ręki. Nawet przyciski nie sprawiły nieprzyjemnej niespodzianki – nie latają luźno, a użyty plastik jest dobrej jakości.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Cały front wyłączonego urządzenia jest czarny, a w jego centrum znajduje się ekran, który po lewej i prawej stronie otoczony jest “wystarczająco” cienką ramką – “wystarczająco”, ponieważ milimetr na stronę mniej i trzymanie urządzenia stałoby się niekomfortowe, bo palce nachodziłyby na wyświetlacz. Na górze i dole ekranu znajduje się znacznie więcej wolnej przestrzeni, ale też po tygodniu korzystania nie mogę uznać tego za wadę. Dzięki temu można wygodnie chwycić tablet lewą lub prawą dłonią i przytrzymać go kciukiem, opierając resztę dłoni na tylnej ściance.

Ciekawostka: tablet posiada dwa głośniki stereo, które w trybie poziomym naprawdę ładnie grają.

Detale i przyciski oraz orientacja pozioma i pionowa

Z tyłu urządzenia znajduje się wybite logo Nexus w centralnej części tabletu oraz Asus w jego dolnej części. Oba wyglądają bardzo ładnie i nadają urządzeniu nieco charakteru. Obiektyw głównego aparatu, patrząc z tyłu, znajduje się dokładnie w lewym górnym rogu i nie ma niestety diody doświetlającej. Port microUSB umieszczony został natomiast w najlepszym możliwym miejscu, czyli na dolnej krawędzi, podczas gdy slot minijack – na górnej. Mówię oczywiście o ustawieniu tabletu w trybie portretowym, który wydaje się być dla niego naturalny i jakby “rekomendowany” dla nowego Nexusa 7. Wedle projektantów ewidentnie powinno się w poziomie oglądać i robić się filmy oraz zdjęcia, a w pionowym – wszystko inne.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Oczywiście pulpit dostosuje się do położenia tabletu po zmianie orientacji, ale ze względu na panoramiczne proporcje większość aplikacji – nawet te ze specjalnym dwukolumnowym podziałem ekranu dla tabletów – wyglądają po prostu kiepsko i są nienaturalnie rozciągnięte. Po włączeniu klawiatury ekranowej zasłania ona większość treści. Do pionowego trybu dostosowane jest też ułożenie przycisków blokady i głośności, które znajdują się na jego prawej krawędzi w trybie portretowym. Z początku miałem problem z ich naciśnięciem – znajdują się nieco “od tyłu” pod kątem, a nie dokładnie z boku, ale po kilku dniach się przyzwyczaiłem.

Ciekawostka: tabletu Google można używać tak naprawdę w każdej orientacji, nie tylko naturalnej pionowej lub poziomej po położeniu go na lewy bok – akcelerometr wykrywa każde położenie i wyświetla ekran na cztery różne sposoby.

Oprogramowanie Android 4.3

Jeśli chodzi o system użyty w urządzeniu jest to najnowsza odsłona Androida od Google Jelly Bean 4.3, co jest zresztą znakiem rozpoznawczym urządzeń z linii Nexus – zawsze to one pierwsze otrzymują aktualizację. Jedna taka została zresztą udostępniona dla Nexusa 7. Miała ona poprawić oprogramowanie, gdyż pierwsza jego edycja sprawiała problemy, w tym z ekranem dotykowym. Muszę przyznać, że w moim przypadku testując urządzenie już po tej aktualizacji wszystko działało tak jak trzeba.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

O systemie Android trudno wiele opowiedzieć, gdyż jest to jego czysta wersja, która w takiej samej formie dostępna jest na starszych urządzeniach. Widzę tutaj jeden olbrzymi problem, którego projektanci Google albo nie przemyśleli, albo rozwiązali sprawę w ten sposób z premedytacją w myśl “it’s not a bug, it’s a feature!”. Mowa o zmianie położenia paska przycisków ekranowych, które już od Androida Ice Cream Sandwich nie są fizycznymi przyciskami, a częścią ekranu dotykowego: Wstecz, Home i Multitasking.

Ciekawostka: w nowym Nexusie 7 są obecne wszystkie nowinki od Google. Na ekranie blokady mamy dostęp do widżetów, a przeciągnięcie przycisku Home do góry uruchamia Google Now.

Nieszczęsny pasek z przyciskami

O co z przyciskami chodzi? W ustawieniu pionowym mamy następujący układ elementów interfejsu od góry do dołu: pasek powiadomień, okienko wyszukiwania, pulpit, dock z aplikacjami i pasek przycisków funkcyjnych. Po przejściu do trybu landscape pasek powiadomień, co ma dużo sensu, przenoszony jest na górę. Pasek wyszukiwania i dock z aplikacjami przedstawione są natomiast pionowo, a siatka ikon na pulpicie obraza się między nimi. Niestety, przyciski ekranowe przenoszone są na dół ekranu. Wiąże się to z kilkoma problemami.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Najbardziej dotkliwym minusem takiego układu jest nawet nie tyle strata powierzchni ekranu, gdy pasek znajduje się na dłuższym boku, ale strata… wysokości. W przypadku panoramicznych proporcji po wyświetleniu klawiatury ekranowej zostaje naprawdę bardzo mało miejsca na treści a ucinanie ich o kolejne kilkadziesiąt pikseli tylko pogarsza sprawę. Tym bardziej to niezrozumiałe, gdyż przyciski są w tym ustawieniu znacznie trudniej dostępne, niż gdyby znajdowały się po prawej stronie ekranu – w obszarze, który dosięga kciuk, gdy trzymamy tablet w jednym ręku.

Ciekawostka: urządzenia innych producentów potrafią pozostawić przyciski ekranowe w tym samym miejscu i wyłącznie je obrócić. A przenoszenie przycisków na dół w Nexusie 7 wiążę się z wyrenderowaniem na nowo ekranu i zmianie jego proporcji – zamiast pokazania ładnej animacji np. w aplikacji aparatu.

Widać, że to tablet Google

Po pierwszym uruchomieniu tabletu następuje zaskoczenie, jeśli ktoś wcześniej korzystał z Androida z nakładką – nie ma tutaj żadnego bloatware; ba, nawet nie wszystkie z aplikacji Google są domyślnie zainstalowane. Paradoksalnie jednak, w przypadku tabletu brak kilku ciekawych preinstalowanych aplikacji, które pozwoliłyby sprawdzić możliwości dotykowego ekranu, uwiera. Na całe szczęście można zainstalować dodatkowe programy z Google Play, bo bez nich tablet jest strasznie goły – ale użytkownik, który nie wie czego szukać, może się z początku zrazić brakiem chociażby ciekawej aplikacji np. do szkicowania.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Co natomiast znajduje się w menu nowego Nexusa 7? Aplikacje giganta: przeglądarka Chrome, czytnik Currents, Dysk Google, poczta Gmail, asystent Google Now, Gry Google Play, komunikator Hangouts, Kalendarz, notatnik Keep, Książki, portal społecznościowy Google Plus, mobilne Mapy, odtwarzacz Google Music, YouTube oraz kontakty (Osoby). Oprócz tego można znaleźć takie podstawowe aplikacje jak Zegar i Kalkulator oraz aplikację Poczta pozwalająca podłączyć do tabletu inne skrzynki niźli Gmail.

Ciekawostka: nowy Nexus 7 to chyba jedyne urządzenie, które nie pozwoliło mi usunąć zbędnych pulpitów. Jest ich pięć i zawsze będzie pięć. Aby je zapełnić musiałem na siłę dodać w sumie zbędne widżety.
SAMSUNG CAMERA PICTURES

Zamykamy system!

System Android od zawsze słynie ze swojej otwartości. Pozwala na instalowanie aplikacji spoza swojego sklepu i swobodne zarządzanie systemem plików. Widać jednak, że Google’owi przestało być to na rękę. Zamiast wgrać plik z filmem lub książką, lepiej żeby kupił materiały w Google Play, prawda? Niestety uderza to bezpośrednio w użytkownika – zwłaszcza w Polsce, gdzie nie mamy nawet dostępu do pełnej oferty sklepu Google Play.

Kilka razy miałem potrzebę szybkiego zgrania zdjęć z aparatu i przejrzenia ich na większym ekranie. Posiadam do tego celu czytnik kart i kabel USB OTG (on the go) który czasem podłączam do swojego smartfona. Niestety, Google twardo blokuje możliwość podłączenia pendrive’a albo czytnika kart w celu zgrania danych. To tym bardziej dotkliwe, że urządzenie posiada bardzo mało pamięci jak na tablet (16 lub 32 GB) oraz nie posiada własnego slotu na karty pamięci.

Ciekawostka: Google nigdy nie oferowało własnego menedżera plików, a teraz jeszcze wręcz utrudnia użytkownikowi dostęp do swoich danych.

Konta użytkowników

Nie zawsze jednak gigant swoim użytkownikom życie utrudnia, a często wprowadza nowe funkcje, które są bardzo przydatne. Jedną z nich są konta użytkowników. W nowym Nexusie 7 miałem w końcu szansę samodzielnie sprawdzić, jak one działają – a działają bardzo dobrze. W menu urządzenia pierwszy użytkownik, będący administratorem, może dodać dwa typy dodatkowych użytkowników. Pierwszym z nich jest tzw. profil, na którym inna osoba może zalogować się na swoje konto Google i korzystać z własnych aplikacji.

Jedynym ograniczeniem takiego dodatkowego konta jest brak możliwości tworzenia nowych użytkowników i przywrócenia tabletu do ustawień fabrycznych. Drugiego trybu można natomiast użyć do wydzielenia użytkownikowi dostępu do konkretnych aplikacji. Sprawdzi się nieźle jako tryb dla dzieci lub konto gościa. Można udostępnić dla takiego konta jedynie kilka gier lub aplikacji. Jak przeklikałem się przez menu, jedyną szkodę jaką można wyrządzić jest usunięcie hasła do Wi-Fi w ustawieniach.

Ciekawostka: próbowałem na wiele sposobów na niezrootowanym tablecie dostać się do danych jednego użytkownika z drugiego konta – za pomocą menedżera plików i podłączając tablet do portu USB. W obu przypadkach okazało się to niemożliwe.
nowy-nexus-7-aparat

Czy potrzebny był aparat?

W poprzedniej generacji tabletu Nexus 7 producent był zmuszony ciąć wydatki gdzie się da, aby zaproponować urządzenie w maksymalnie niskiej cenie. Jednym z elementów, które poszły pod nóż, był aparat. Akurat z tą decyzją Asusa i Google nie sposób się nie zgodzić – do cyknięcia szybkiej fotki spokojnie można wykorzystać smartfon, a aparaty w tabletach często są po prostu bardzo słabe. W nowym Nexusie aparat się pojawił, ale jak na moje oko, równie dobrze mogłoby go nie być – zdjęcia są słabe zresztą mobilna fotografia nie jest mocną stroną Google, co widać po jakości zdjęć ze smartfonu LG Nexus 4. Aparat robi słabe zdjęcia, ale naprawdę fajny jest tryb photosphere, który pozwala na robienie panoramy 360 stopni niczym w StreetView. Ale muszę przyznać, że aparat mnie irytował.

Po pierwsze, zapisane zdjęcia często miały nienaturalne proporcje miniatur (także po zgraniu ich na komputer). Po drugie w trybie poziomym – naturalnym dla robienia zdjęć – menu opcji wyświetla się w bardzo dziwnym miejscu, co widać na ilustracji. Miłym zaskoczeniem była natomiast kamerka do wideo rozmów. Jakość obrazu jest zadowalająca i daje w miarę niezły obraz nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych. Ale przyznam, że muszę się tutaj przyczepić, gdyż interfejs aparatu jest nieprzemyślany. Po kliknięciu w przycisk opcji

Ciekawostka: nowy Nexus 7 i Android 4.3 mają chyba najgorszy dźwięk spustu migawki, jaki kiedykolwiek słyszałem. Takie “plum”.
SAMSUNG CAMERA PICTURES

Nexus 7 w codziennej pracy

Po przedstawieniu urządzenia pora na ocenę tabletu, która nie jest wcale łatwa. Nowy produkt Asusa towarzyszył mi przez cały ostatni tydzień i był jednym z narzędzi, które wykorzystywałem do pracy podczas pobytu na opisywanych szeroko na łamach Spider’s Web targach IFA 2013 w Berlinie. Podczas pobytu na targach nowego Nexusa 7 zawsze miałem w torbie obok komputera i wielokrotnie wygodniej było mi wyciągnąć właśnie go, zamiast mojego trzynastocalowego Ultrabooka od Samsunga.

Tablet oczywiście nie zastąpił mi komputera, ale był jego dobrym uzupełnieniem – a z racji wielkości momentami był wygodniejszy od smartfona. Do czego był mi potrzebny? Głównie do sprawdzania powiadomień z social media, szybkiego odpisywania na maile, przeglądania RSS przez feedly oraz czytania zaległości z Pocket. Muszę tylko przyznać, że gdy faktycznie byłem w biegu, wolałem wykorzystać do tych zadań telefon – ale gdy już miałem czas usiąść i do tego dwie wolne ręce, to nowy Nexus 7 spełniał swoje zadanie idealnie. Napisałem też na nim sporo notatek.

Ciekawostka: tablet posiada diodę powiadomień, ale nie reaguje ona tylko na niektóre z nich, świeci tylko na biały kolor i nie sygnalizuje stanu ładowania. To duży minus.
SAMSUNG CAMERA PICTURES

Czy tablet ma wady? Tak, kilka

Wiele osób może zdziwić ten punkt, ale moim podstawowym problemem związanym z nowym tabletem Asusa jest… brak wibracji. W smartfonie to jest coś naturalnego, do czego się przyzwyczaiłem – wibrowanie ekranu podczas uderzania w klawisze czy np. potwierdzającą naciśnięcie dotykowego przycisku. Wibracja sygnalizuje mi dodanie artykułu do Pocket z feedly po długim przytrzymaniu palca na nagłówku. Tego mi szalenie brakowało w nowym Nexusie, przez co jego obsługa nie była w pełni komfortowa. Sama klawiatura też nie była najwygodniejsza, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia do układu klawiszy w moim telefonie HTC.

Ja nie narzekałem na czas pracy, ale sporym rozczarowaniem dla wielu osób może być akumulator. Urządzenie ma ogromny ekran z dużą rozdzielczością i jest bardzo wydajny, ale przy tym cienki, lekki i tani. No nie ma siły, musiało się to odbić na czasie pracy. Nie zdarzyło mi się, aby tablet nie wytrzymał do końca dnia – ale nie gwarantuję, że w każdym przypadku tak będzie. Trzeba po prostu pamiętać, aby dla świętego spokoju codziennie wieczorem podłączyć go do gniazdka razem z telefonem.

Ciekawostka: jeśli chodzi o nazwę, to nadal jest to Asus Nexus 7, a producent sugeruje dodawać do nazwy przedrostek “Nowy”. Nazwy Nexus 7 II, Nexus 7 2g lub Nexus 7 2gen nie są oficjalne. Wprowadza to trochę zamieszania.
SAMSUNG CAMERA PICTURES

Ma za to fenomenalny ekran i zaskakuje płynnością działania

Pod koniec recenzji pora przejść do oceny nowego Nexusa 7. Nie jest ona łatwa, ponieważ tablet nie jest idealny. Brakuje mi zwłaszcza wibracji i bardziej kwadratowych proporcji ekranu. Po przemyśleniu dostaje on u mnie naprawdę wysoką notę. Jest dobrze wykonany, nie grzeje się przesadnie, dobrze leży w ręku, ma bardzo dobre głośniki, jest sztywny i nie skrzypi. Działa płynniej i lepiej niż większość konkurencyjnych urządzeń, nierzadko znacznie droższych.

Procesor może i nie jest najnowszy i najszybszy, ale jak się okazuje w praktyce, to nie wada. Raptowne powiększanie i zmniejszanie dużego PDFa, zdjęcia lub strony www nie robi na nim wrażenia, tak samo jak uruchomienie wielu aplikacji w tle i najnowszych gier. Decyzja o włożeniu do tabletu 2 GB pamięci RAM była strzałem w dziesiątkę. Najbardziej zachwycił mnie jednak ekran. Fenomenalna rozdzielczość w połączeniu z bardzo dobrymi kolorami i (prawie) idealną czernią – czego chcieć więcej?

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Powiedziałem już, że nowy Asus Nexus 7 – jak na urządzenie z Androidem – jest świetny. Ale czy go polecam? To już zupełnie inna para kaloszy. Temat sensu inwestowania w tablet z Androidem poruszył dzisiaj Mateusz, więc mogę odesłać Was do jego wpisu, z którym praktycznie w całości się zgadzam. Sam nie widzę u siebie miejsca na Nexusa w codziennym użytkowaniu i nie umiem racjonalnie uzasadnić wydatku rzędu tysiąca lub nawet półtora tysiąca złotych w wersji z 3G, skoro mam duży telefon.

Ale jeśli Wy uznacie, że siedmiocalowy androidowy tablet jest Wam potrzebny lub wręcz niezbędny, to nowy Asus Nexus 7 będzie strzałem w dziesiątkę.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement