Zestawienie podzespołów montowanych w aparatach mobilnych i lustrzankach

Artykuł/Foto 24.08.2013
Zestawienie podzespołów montowanych w aparatach mobilnych i lustrzankach

Przy premierze każdego nowego topowego smartfonu mówi się, że jego aparat jest rewelacyjny i wystarczy do codziennych zastosowań. Co jakiś czas pojawia się nowość na miarę Nokii Lumii 1020, która ma rzekomo przyćmić wszystko, co do tej pory widział świat. Z drugiej strony, nieustannie mówi się o mitycznej „jakości lustrzanki”, do której wszystko jest równane. Te dwa światy – mobilny i lustrzankowy – koegzystują gdzieś na różnych biegunach, ale jak wypada ich bezpośrednie porównanie?

Użytkownicy smartfonów, i generalnie większość fanów fotografii mobilnej, mówi, że jakość smartfonowych zdjęć jest rewelacyjna. Zwolennicy fotografii mobilnej są często ślepo wpatrzeni w swoje smartfony, a pod niebiosa wychwalają całą fotografię mobilną, kiedy gdzieś na horyzoncie widzą nową królową – Lumię 1020.

Z drugiej strony mamy fotografów z lustrzankami, którzy patrzą na fotografię mobilną z pobłażaniem. Dla nich istnieją tylko lustrzanki, a wszystko co mniejsze wrzucają do jednego worka z napisem „słaba jakość zdjęć”.

Jak to jest naprawdę? Czy smartfony mają już taką jakość, że mogą rywalizować z lustrzanką? Jak wygląda bezpośrednie zestawienie tych dwóch światów? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.

Wielkość matrycy. Czy to naprawdę takie ważne?

Na początek powtórzę to, o czym wielokrotnie pisałem, ale co warto powtarzać do upadłego: wielkość i rozdzielczość matrycy to dwa, zupełnie różne parametry. Rozdzielczość podawana jest w megapikselach, a wielkość to po prostu fizyczne wymiary sensora podane w milimetrach lub calach. Sytuacja jest analogiczna do rozdzielczości i wielkości telewizorów (rozdzielczość 1080p można mieć na telewizorze o wielkości 32 cali lub na 50 calach).

Większość fotografów doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jakość zdjęć rośnie proporcjonalnie do fizycznej wielkości matrycy. Większa matryca ma po prostu większą powierzchnię, zatem w danej chwili pada na nią więcej światła, niż na sensor o małej powierzchni. Więcej światła to więcej informacji zamienianych na obraz, co przekłada się na lepsze zdjęcia.

Jak to wygląda w praktyce? Prawda jest taka, że w słoneczny dzień można nie zauważyć różnicy między zdjęciem ze smartfona a tym z lustrzanki (zakładając, że pomijamy różnice wynikające z obiektywów, np. inny rozkład głębi ostrości). W słoneczny dzień ilość światła jest po prostu tak duża, że niezależnie od tego, czy pada ono na małą, czy dużą matrycę, i tak wystarcza to do przetworzenia na udane zdjęcie.

Co innego w sytuacjach, kiedy światła brakuje, czyli w pomieszczeniach, wieczorem i oczywiście w nocy. To w takich warunkach widać największe różnice między matrycami. Późnym wieczorem światła jest mało, zatem dużą różnicę robi powierzchnia, z jakiej to światło jest zbierane. Duża matryca w chwili wykonywania zdjęcia dostanie odpowiednio dużą porcję światła, z kolei w takiej samej sytuacji na małą matrycę padnie znacznie miej fotonów. W takiej sytuacji aparat musi sobie jakoś poradzić, przeważnie podbijając czułość swoich światłoczułych komórek. Sygnału (światła) jest mało, czułość jest podwyższona, zatem w efekcie na zdjęciu powstaje szum. Zatem zdjęcie z małej matrycy prawdopodobnie nie będzie ciemniejsze – będzie po prostu miało gorszą jakość, czyli większe szumy, mniej detalu i bardziej wypłowiałe kolory.

No dobrze, ale jakie są w praktyce różnice w wielkości tych matryc?

Dochodzimy do clou programu. Różnice w wielkości matrycy między smartfonem a lustrzanką to po prostu przepaść, co ilustruje poniższa grafika. Przedstawia ona porównanie fizycznych wielkości matryc, które ukazane są z zachowaniem proporcji.

wielkosci-matryc
Zestawienie fizycznych wielkości matryc. Kliknij, aby powiększyć.

Kolor różowy to matryca iPhone’a 5, niebieski to HTC One X, pomarańczowy to Samsung Galaxy S4. Tak, te „przełomowe” matryce to właśnie takie maluchy w świecie foto. Następnie, na zielono jest oznaczona matryca Nokii Lumii 1020. Jest lepiej, nawet dużo lepiej, ale ciągle mówimy tu o małych matrycach. Kolejne dwie matryce to już sensory lustrzanek. Pierwsza (fioletowa) to standardowa wielkość APS-C, stosowana w większości lustrzanek i bezlusterkowców. Ostatnia matryca (turkusowa) to pełna klatka, stosowana w profesjonalnych lustrzankach. Jak widać, między światem fotografii mobilnej, a tradycyjnej w dalszym ciągu jest dosłownie przepaść.

Konstruktorzy matryc ze smartfonów dwoją się i troją, żeby braki w wielkości zatuszować rozwiązaniami software’owymi, ale trzeba pamiętać, że inżynierowie od dużych matryc także nie śpią. Oba obozy rozwijają się niesamowicie szybko i na razie nie wygląda na to, żeby wielkość miała stracić na znaczeniu.

Na dokładkę: obiektywy, czyli hulajnoga vs Aston Martin

Przyjrzyjmy się teraz różnicom w obiektywach. Szkło musi zapewnić pokrycie całej powierzchni matrycy, zatem oczywiste jest, że obiektywy lustrzanek mają większą średnicę od swoich mobilnych braci montowanych w smartfonach. Wielkość to jednak nie wszystko. Szkiełka w aparatach smartfonów to konstrukcje bardzo proste optycznie. Największe uproszczenie bierze się z tego, że obiektywy smartfonów nie mają ani funkcji zmiany ogniskowej (zoomu), ani nie są szczególnie jasne. To właśnie te dwie kwestie sprawiają, że obiektywy lustrzanek są także nieporównywalnie dłuższe i trudno w ich przypadku mówić o mobilności znanej z telefonów.

Konstruktorzy smartfonów chwalą się stopniem zaawansowania swoich obiektyw. Przy premierze chętnie wspomina się o producencie (rewelacyjna jakość gwarantowana przez Carl Zeiss!), lub o liczbie soczewek użytych w obiektywie (aż 4 soczewki użyte w konstrukcji obiektywu!). Prawda jest taka, że każde zestawienie z obiektywem lustrzankowym jest po prostu nie na miejscu. To jak zestawić hulajnogę i Astona Martina.

Tak wygląda obiektyw zastosowany w Lumii 1020 w materiałach promocyjnych:

nokia-lumia-1020-pureview-lens-zoom

A tak wygląda jego przekrój w rzeczywistości:

nokia-lumia-1020-the-phoblographer-cut-away-1-of-1iso-8001-8-sec-at-f-22-680x453__largest-no-more-than-580x630

Dla porównania, poniżej znajdziecie przekrój (dosłownie) przez obiektyw do lustrzanki. Osiem wielkich soczewek ustawionych w pięciu grupach.

przekrój przez obiektyw

Abstrahując od wielkości soczewek, do produkcji obiektywów lustrzankowych stosuje się najróżniejsze odmiany szkła. Mamy tu soczewki asferyczne, szkła ED  o niskiej dyspersji i cały szereg egzotycznych odmian i gatunków szkieł. Przy tak dużych soczewkach bardzo trudno jest zrzutować na matrycę obraz pozbawiony wad optycznych, dlatego konstrukcje obiektywów do lustrzanek są bardzo skomplikowane.

Obiektyw ma ogromne znaczenie jeśli chodzi o jakość zdjęć, być może jest nawet ważniejszy od matrycy. Zaczynając od ostrości, poprzez jasność obiektywu, aż do plastyki obrazu, czyli np. możliwości rozmycia szkła. Tymi parametrami obiektywy lustrzanek i bezlusterkowców dosłownie miażdżą smartfony.

Podsumowując:

Jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle zanim smartfony dorównają lustrzankom. Jakość zdjęć oferowanych przez nowoczesne telefony jest obecnie bardzo dobra, ale w zestawieniu z lustrzanką wypada po prostu słabo. O ile w dzień różnice mogą być niewielkie (zwłaszcza, jeśli lustrzanka ma kiepski obiektyw), o tyle kiedy zaczyna brakować słońca, nawet najlepszy smartfon nie poradzi sobie tak, jak najsłabsza lustrzanka.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement