Kinect nie będzie potrzebny do włączenia Xboksa One

News/Gry 13.08.2013
Kinect nie będzie potrzebny do włączenia Xboksa One

Microsoft walczy jak lew, by media i gracze zaczęli postrzegać jego konsolę, Xboksa One, w lepszym świetle. Najpierw zdecydował się na zrezygnowanie ze swojej polityki dotyczącej gier. Następnie zdecydował, by konsola mogła działać bez dostępu do Internetu. Z kolei tydzień temu okazało się, że zegar karty graficznej konsoli został podniesiony z 800 do 853 MHz, a maksymalna przepustowość pamięci nie wynosi 176 Gb/s, tylko 192 Gb/s. Teraz przyszedł czas na coś jeszcze – na Kinecta. Będzie można swobodnie go odłączyć i nie bać się tego, że Microsoft lub co gorsza rząd USA będzie nas podglądał.

Powiedział o tym Marc Whitten z Microsoftu podczas wydarzenia Ask Microsoft Anything. Jeden z uczestników AMA spytał, co stanie się, jeśli Kinect spadnie z telewizora i się zniszczy. Czy konsola wówczas przestanie działać. On i cały świat dowiedzieli się, że konsola nadal będzie działać, ale nie będzie możliwe korzystanie z funkcji, które oferuje Kinect. Chodzi tu konkretnie o obsługę konsoli głosem i korzystanie ze Skype’a.

Co prawda jakiś czas temu Maciej Gajewski pisał o tym, że Kinect nie powinien nas szpiegować, gdyż amerykańskie prawo na to nie pozwala. Jednak jako że przypadek Edwarda Snowdena pokazał nam, jak Amerykanie szanują prawo swoje i międzynarodowe, można było się spodziewać, że takie kamery będą mogły służyć amerykańskiemu wywiadowi. Afera ta z całą pewnością nie pomogła Microsoftowi, który chwalił się tym, że więcej gier będzie wykorzystywać możliwości Kinecta, gdyż ten będzie sprzedawany razem z Xboksem i konsola będzie wymagać podłączonej kamery do funkcjonowania. Na firmę z Redmond posypały się wówczas gromy. Wszyscy twierdzili, że Microsoft nie ma nic innego do roboty poza oglądaniem grubych gracz,y siedzących przed konsolami i doskonale bawiących się w świecie Skyrima.

XBox-One-Kinect-Sensor-Front-Large-348293

Dobra, muszę przyznać, że sam też się tego bałem. Pomyślałem sobie, że może kiedyś zostanę kimś ważnym, niewygodnym, a wtedy bezpieka będzie mogła ujawnić niewygodne fakty z mojego prywatnego życia. Kinect tak naprawdę przestał mnie denerwować dopiero, gdy uświadomiłem sobie, że kamery obserwują mnie cały czas. Laptop ciągle jest skierowany na moją twarz, z kolei mój smartfon ma możliwość ciągłego podsłuchiwania mnie. A mój pokój jest już oglądany przez kamerę internetową podłączoną do komputera stacjonarnego. Wszystkie moje sprzęty mają zainstalowane oprogramowanie Microsoftu, więc i tak firma z Redmond mogłaby mnie podglądać.

Kamera w Kinekcie nie robi mi już różnicy, ale dobrze, że Microsoft zdecydował się na możliwość jej odłączenia. Nie chodzi tu nawet o inwigilację a o przypadek poruszony przez pytającego. Co by było, gdyby Kinect spadł i się zniszczył. Myślę, że wszyscy, którzy przez taką drobnostkę nie mogliby włączyć konsoli, byliby bardzo zdenerwowani, a fala hejtu przez nich wywołana byłaby nie mniejsza niż ta, którą widzieliśmy po pierwszej prezentacji Xboksa One.

Źródło: IGN

Dołącz do dyskusji

Advertisement