Dzisiejszy Xbox One to zupełnie inna konsola. Przypomina… PlayStation 4

Felieton/Gry 07.08.2013
Dzisiejszy Xbox One to zupełnie inna konsola. Przypomina… PlayStation 4

Wiemy, że PlayStation 4 to lider wyścigu konsol nadchodzącej generacji. Na tyle potężny, że Sony nie musi robić praktycznie nic, aby utrzymać pozycję zwycięzcy. W zupełnie innym położeniu znajduje się Microsoft, w pocie czoła starając się zrównoważyć ten dystans, zasypując media kolejnymi sensacyjnymi wiadomościami związanymi z Xbox One. Jedno gigantowi z Redmond trzeba oddać – wysiłek włożony w naprawę wizerunku ich najnowszej konsoli jest wręcz tytaniczny. Mimo pozytywnych rezultatów, XONE od dłuższego czasu zaczyna tracić własną tożsamość. 

XONE nie dla Polaków

microsoft 2

Nie ma się co okłamywać. Xbox One nie jest urządzeniem, które skierowane jest na nasz rynek. Nie jest to nawet produkt, który będzie tutaj w pełni funkcjonalny. Skierowana w kierunku amerykańskiej, australijskiej i zachodnioeuropejskiej klienteli konsola ma szereg funkcji oraz usług, które najprawdopodobniej nie będą nawet dostępne w naszym kraju.

Smutne, biorąc pod uwagę niebywałą wręcz lojalność Polaków do produktów Microsoftu, niezależnie, czy mówimy teraz o ich sprzęcie, czy też oprogramowaniu. Microsoft dokonał w naszych domach rzeczy, która wydawała się niemożliwa – wygonił pierwsze i drugie PlayStation z większości salonów, lokując tam Xboksa 360. Mimo tego, korporacji niezbyt zależy na Polsce. Pisał o tym Dawid i to po przeczytaniu jego wiadomości podjąłem ostateczną decyzję – Xbox One nie przekroczy progu mojego domu, a już na pewno nie za własne środki.

Amerykańska konsola przegrywa na amerykańskim rynku

microsoft1

Zupełnie inaczej wygląda sprawa w przypadku amerykańskich i zachodnioeuropejskich klientów. Chociaż PlayStation 4 wciąż tutaj dominuje, co widać chociażby po ilości zamówień przedpremierowych, Microsoft poci się, skręca i wije, aby zmienić ten stan rzeczy. Co więcej, gigantowi z Redmond bardzo dobrze to wychodzi. Konsola, która została zaprezentowana w maju tego roku, jest czymś zupełnie innym, niż Xbox One, którego znamy dzisiaj.

Microsoftowi udało się zatrzeć negatywny wizerunek po wycofaniu z kontrowersyjnych decyzji, takich jak wymaganie połączenia z siecią, blokada regionalna oraz restrykcje związane z wymienianiem się grami. Don Mattrick, twarz utożsamiana ze wszystkim, co złe w  Xbox One, opuściła Microsoft, zajmując się naprawą lidera gier społecznościowych. Od tego momentu gigant z Redmond robił wiele, aby zaistnieć w mediach z jak najbardziej pozytywnej strony i chociaż mój portfel jest przygotowany na PlayStation 4, muszę przyznać, że bardzo dobrze mu się to udaje.

Xbox One wygrywa w mediach

microsoft 3

Niemal co tydzień jesteśmy zasypywani kolejnymi rozwiązaniami Microsoftu, które będą miały wpływ na jakość rozgrywki. Gigant zupełnie zamknął usta na funkcje nie związane z grami, którymi tak bardzo chełpił się w maju. Zamiast tego dowiedzieliśmy się, że dzięki Xbox One kulturalni gracze będą oddzieleni od tych wulgarnych, natomiast każda konsola może służyć za development-kit z prawdziwego zdarzenia, chociaż nie w momencie premiery. Wiemy, że Xbox One będzie platformą znacznie mniej zawodną niż X360, natomiast dzisiaj możemy dołożyć kolejne sensacje związane z nadchodzącą konsolą, powstającą w Redmond.

Microsoft podkręca zegary…

microsoft 5

Po pierwsze, zmianie uległa specyfikacja techniczna konsoli. Podczas obu najważniejszych prezentacji Microsoftu wiedzieliśmy, że Xbox One posiada kartę graficzną taktowaną zegarem o częstotliwości 800 MHz. Twórcy nieznacznie podkręcili ten wynik, zwiększając jego wartość o 7%. Chociaż zegar taktowany częstotliwością 853 MHz nie jest kolosalną zmianą, taka w zupełności wystarczy, aby narobić medialnego szumu.

Na nowo rozpoczęły się salwy po obu stronach barykady, która to konsola może więcej i która  pochwali się ładniejszą grafiką. Żadna, ponieważ trzewia obu tych maszyn z perspektywy typowego gracza są po prostu identycznie. Mimo wszystko, o Xbox One znowu zrobiło się głośno, Microsoft może uznać misję za zakończoną pełnym sukcesem.

… oraz inwestuje w darmową siłę roboczą

microsoft 6

Po drugie, gigant z Redmond uruchomił nowy program działający w obrębie Live. Xbox Live Community ma jeszcze silniej wiązać graczy z sieciowymi aspektami zabawy. Od teraz każdy może zostać Ambasadorem Microsoftu, pilnującym prawa i porządku na serwerach. Niczym szeryf na Dzikim Zachodzie, gracze będą dbali o społeczną i polityczną poprawność, pełniąc funkcję nieopłacanego moderatora. Co dostaną w zamian?

Kolejne poziomy doświadczenia, które będą tak samo istotne jak gamertag czy pięciogwiazdkowy system reputacji. Czyli nie będą w ogóle istotne, ponieważ Microsoft jak zwykle jedynie mami przyszłymi możliwościami, takimi jak darmowe gry, tutaj i teraz oddając w ręce swoich klientów jedynie nic nie znaczący pasek z punktami doświadczenia. Mimo tego, Xbox znowu skupia na sobie uwagę, tym razem w aspekcie czysto społecznościowym.

Xbox One i PlayStation 4 to to samo?

xbox one nev generation

Microsoft  wygrywa ilością wiadomości o Xbox One, jednocześnie zmieniając samą konsolę, będąc elastycznym jak nigdy wcześniej. Mimo tego, z punktu widzenia gracza, zarówno XONE jak i PS4 to tak naprawdę ta sama konsola, która różni się jedynie w dwóch aspektach. Jedna z nich jest tańsza, druga z nich jest droższa, ma za to Kinecta. Inne różnice, nie licząc katalogu ekskluzywnych produkcji, praktycznie nie istnieją poza preferencjami związanymi z marką, oprogramowaniem czy kształtem kontrolera. PlayStation 4 oraz Xbox One to dokładnie ten sam produkt, pozwalający zagrać w dokładnie te same gry, oferujący te same doświadczenia oraz bardzo zbliżone możliwości dodatkowe, takie jak chociażby nagrywanie filmów.

Sony od początku chciało stworzyć „więcej tego samego”, wydając na rynek konsolę do grania, ulepszoną i korzystającą ze sprawdzonych rozwiązań. Microsoft miał znacznie bardziej oryginalny pomysł na swój produkt. Chciał wyprodukować platformę łączącą graczy w najbliższych kręgach, rodzinnych i przyjacielskich. Rozwiązanie nie spodobało się potencjalnym klientom, natomiast ludzie w Redmond bardzo szybko się z niego wycofali. Teraz główne, co odróżnia od siebie konsole nadchodzącej generacji, to cena i właśnie tę Microsoft musi jakoś wytłumaczyć.

Microsoft potrzebuje bomby

gamescom 3

Logicznym, naturalnym argumentem jest obecność Kinecta w zestawie. Tyle tylko, że gracze tego Kinecta po prostu nie chcą. Projektanci konsoli zaszli jednak zbyt daleko w integrację pomiędzy dwoma urządzeniami, aby wycofywać się z obranego pomysłu. Dobrym i naprawdę oryginalnym argumentem jest więc możliwość zamiany Xbox One w development-kit. Z tym, że nie każdy gracz chce tworzyć produkcje. Chce w nie grać, co skutecznie umożliwia mu tańsze PlayStation 4.

Microsoft stanął więc w bardzo bolesnym rozkroku, pomiędzy utratą tożsamości swojej nowej konsoli a wysoką ceną, przekładająca się na opaskę lidera założoną na ramieniu Sony. Widząc zaangażowanie korporacji w promocję XONE,  nie wątpię w to, że gigant nie powiedział jeszcze ostatecznego słowa. Te najprawdopodobniej nastąpi na Gamesconie. Microsoft potrzebuje prawdziwej bomby i jeśli ogłosi ją światu, to właśnie w Europie, po ośmiu latach nieobecności na targach. W przeciwnym razie konsola amerykańskiego giganta wydaje się być po prostu zbyteczna. Nie widzę powodu, aby dopłacać sto dolarów za Kinecta, z którego nie chcę korzystać i nie chcę go nawet mieć w zestawie.

Nie interesuje mnie garażowa produkcja gier ani spędzanie czasu na pilnowaniu aktywności innych graczy, nie dostając niemal nic w zamian. Wszystkie rozwiązania, które odróżniają XONE od konkurencji, są dla mnie zbyteczne. Gdyby tak obedrzeć z nich najnowsze dzieło Microsoftu, widzimy PlayStation 4. Jeśli z kolei mam wybierać między PS4 a PS4, wybiorę tańszy model.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement