Anonimowe przedsiębiorstwo ratuje czytnik The Old Reader

Felieton/Technologie 05.08.2013
Anonimowe przedsiębiorstwo ratuje czytnik The Old Reader

Dziś najgorętszą informacją dotyczącą czytników RSS jest z pewnością wprowadzenie płatnej wersji feedly. Nie wiąże się to na szczęście z rezygnacją z darmowej wersji, która dalej będzie działać w obecnej formie. Odetchnąć z ulgą mogą też użytkownicy The Old Reader, któremu ostatnio groziło zamknięcie. Ten czytnik imitujący starego Google Readera mimo przejściowych problemów będzie dalej funkcjonować. Co ciekawe, jego twórcy znaleźli na to inny sposób, niż płatne konta lub reklamy.

Po zamknięciu Google Readera użytkownicy kanałów RSS zmuszeni zostali do poszukiwania alternatyw. Feedly zdobył dużą popularność, ale nie każdemu jednak jego nowoczesny wygląd, nawet po zmianach jakie wprowadzili twórcy aby upodobnić go do Google Readera. Wśród takich osób, które w dodatku nie potrzebowały aplikacji mobilnych i synchronizacji, sporą popularność zdobył The Old Reader. Jego przyszłość jednak stała w tym tygodniu pod znakiem zapytania, ale wygląda na to, że kryzys został zażegnany.

feedly

RSS po Google Readerze

Wspomniane na wstępie feedly to nie tylko webowy czytnik, ale wręcz cała platforma. Oprócz interfejsu przeglądarkowego feedly posiada własną aplikację mobilną na Androida i iOS, a jeszcze nawet przed zamknięciem czytnika Google twórcy zmigrowali użytkowników do swojej własnej chmury. Korzystać z feedly cloud mogą też twórcy aplikacji firm trzecich, tak jak do tej pory korzystali oni z rozwiązania Google. Ale nie każdy potrzebuje takiego kompleksowego rozwiązania, którego wygląd różni się od czytnika, z którego korzystali przez ostatnie lata.

Dla takich osób świetnym rozwiązaniem był właśnie The Old Reader. Do bólu prosty, jednocześnie pod względem wyglądu interfejsu imitował bardzo dobrze rozwiązanie Google, dzięki czemu użytkownicy nie musieli się na nowo uczyć jego obsługi. Warto zaznaczyć, że ten czytnik powstał wcześniej, niźli ogłoszono rozwiązanie od Google. Ale do tego momentu cieszył się umiarkowaną popularnością. Szerszy rozgłos zdobył w przeciągu ostatnich kilku miesięcy.

the-old-reader-logo

Nieoczekiwane zamknięcie usługi

The Old Reader zdobył w przeciągu ostatniego kwartału na tyle dużą bazę użytkowników, że popularność czytnika przerosła możliwości i moce przerobowe jego twórców. Do tego stopnia, że w zeszły wtorek jego twórcy ogłosili, że zmuszeni są zakończyć prace nad jego rozwojem. Użytkownicy byli naturalnie bardzo niepocieszeni tym faktem, chociaż argumentom twórców trudno odmówić słuszności.

Czytnik ten był bowiem tak samo jak Google Reader w pełni bezpłatny. Utrzymanie infrastruktury i całego back-endu, który byłby w stanie obsłużyć dziesiątki lub setki tysięcy użytkowników, okazało się zbyt czasochłonne. Twórcy nie chcieli jednak przejść na model płatny, oznajmili więc, że będą zmuszeni usunąć z serwisu wszystkie konta założone po dacie ogłoszenia przez Google zamknięcia Czytnika, a The Old Reader miał stać się czytnikiem zamkniętym, przyznaczonym dla małej grupy osób.

the old reader

The Old Reader i nowy zespół

Wygląda na to, że tak się jednak nie stanie. W informacji o zamknięciu do niego dostępu pojawiło się bowiem na koniec zdanie, w którym twórcy dopuszczali możliwość kontynuacji prac. Nie chcieli co prawda tworzyć usługi płatnej, nie szukali też inwestora w klasycznym tego słowa rozumieniu i prosili o kontakt kogoś, kto ma nieszablonowe podejście do sprawy. Możliwe więc, że celem tego wpisu i “zamknięcia” było własnie zainteresowanie sobą szerszej publiczności.

Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że już niedługo po ogłoszeniu informacji o zamknięciu The Old Reader, post twórców został uaktualniony o informacje, że już prowadzone są rozmowy. Najwidoczniej też rozmowy te przyniosły dobry skutek, gdyż dziś zespół potwierdził, że The Old Reader pozostanie otwarty dla wszystkich. Nie wiadomo jeszcze, kto, co i ile stoi za tą decyzją, ale dla użytkowników najważniejsze jest, że czytnik będzie działać dalej.

the-old-reader

Zmiany i przenosiny

W oświadczeniu oprócz zachwytów nad własną usługą i podziękowań skierowanych w stronę użytkowników za wsparcie czytamy, że zespół pracujący nad The Old Reader jest teraz większy, ma znacznie więcej środków i stoi za nim podmiot korporacyjny z USA. Dowiadujemy się też, że nad rozwojem The Old Reader czuwać będzie nowy zespół, ale twórcy czytnika będą pełnić w nim kluczową rolę.

Usługa zostanie też w najbliższym czasie przeniesiona na serwery do Stanów, co będzie wiązało się z jej chwilową niedostępnością, ale ma to znacznie poprawić jej jakość działania i przygotować na przyjęcie jeszcze większej ilości użytkowników. Jednocześnie firma zapewnia, że sam The Old Reader na zmianach nie ucierpni, nie straci funkcji; wręcz przeciwnie, ma się dalej rozwijać. Pytanie tylko, czy użytkownicy po informacji w zeszłym tygodniu już nie uciekli do innych czytników.

Konkurencja jest już spora, a The Old Reader trochę nadszarpnął zaufania.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement