Oficjalny program wymiany starych iPhone’ów na nowe? Brzmi fantastycznie, ale jest jedno wielkie „ale”

News/Technologie 27.08.2013
Oficjalny program wymiany starych iPhone’ów na nowe? Brzmi fantastycznie, ale jest jedno wielkie „ale”

Przedpremierowa gorączka związana z zapewne rychłą premierą nowego iPhone‚a w pełni. Atmosfera, w miarę zbliżania się do niepotwierdzonej, ale przez wszystkich traktowanej już jako pewnik daty 10 września, gdy Apple ma zaprezentować nowego smartfona (albo smartfony), staje się coraz bardziej gorąca. Na tyle, że nawet ja, który przecież obserwuje ten sam mechanizm co roku, dałem się ponieść emocjom. Wszystko za sprawą… programu wymiany starych iPhone’ów na nowe, który ponoć szykuje Apple.

Szczerze mówiąc jestem przeciwny publikacji tekstów, które traktują o kolejnych plotkach na temat iPhone’ów. Po pierwsze, robią to wszyscy inni, a Spider’s Web ma być w założeniu miejscem jak żadne inne. Po drugie, uważam, że to pójście na łatwiznę, a Spider’s Web chce publikować teksty wymagające odpowiedniej pracy i przygotowania. Po trzecie, mam wrażenie, że Apple śmieje się w głos z tego, jak łatwo przychodzi mu zdobycie ekspozycji w mediach, więc sam nie chcę bogatej firmie tego ułatwiać.

Ale – jak to w życiu bywa – czasami dajemy się złamać

Dzisiaj amerykańskie media, blisko Doliny Krzemowej, gremialnie donoszą o programie wymiany starych iPhone’ów na nowe, który ponoć Apple miałby wdrożyć przy premierze nowej wersji swojego hitowego smartfona. Działać by to miało tak, że klienci przynosiliby do salonów Apple’a swoje stare iPhone’y, tam pracownicy wycenialiby je w zależności od poziomu ich wyeksploatowania, a następnie suma, którą by zaproponowali, byłaby odliczana od kosztu zakupu nowego modelu.

Pomysł to iście genialny

Po pierwsze, w ten sposób Apple wychodziłby na przeciw potężnej armii zagorzałych fanów marki, którzy kupują każdą najnowszą wersję iGadżetów. Przy okazji zyskałby kolejne pokłady miłości i przywiązania.

Po drugie, Apple pobudzałby sprzedaż nowych iPhone’ów trochę kosztem starych. Jeśli wczytamy się w lakoniczne oświadczenia Apple’a, związane z ostatnimi wynikami finansowymi, to możemy z nich wyczytać, że w ostatnim czasie stare modele iPhone’a, które wciąż pozostają w ofercie, kanibalizują sprzedaż najnowszych jego wersji.

Po trzecie, taki zabieg obniżyłby koszt zakupu nowego iPhone’a, przez co potencjalnie mógłby się on wydawać tańszy niż jest w rzeczywistości.

Po czwarte, Apple jeszcze bardziej uniezależniłby się od telekomów, a to jedna z kluczowych przewag amerykańskiej firmy nad bezpośrednimi konkurentami.

Po piąte, sam bym leciał do salonu Apple’a, by wymienić iPhone’a 5 zapewne na iPhone’a 5S w dobrej cenie.

O ile to ostatnie będzie możliwe

Ano właśnie. W tym cudownie wyglądającym na papierze planie Apple’a jest jedno zasadnicze pytanie – czy ten program będzie dostępny na rynkach, gdzie nie ma oficjalnych salonów Apple, gdzie jest tylko oficjalny sklep online? Mowa oczywiście o polskim rynku.

Znając życie, zapewne nie. I będziemy tu w Polsce na Apple’a wściekli.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement