Tańcząc na skraju percepcji. Niewidomy fotograf mówi o tym, jak widzi świat

Artykuł/Foto 27.08.2013
Tańcząc na skraju percepcji. Niewidomy fotograf mówi o tym, jak widzi świat

Wydawać by się mogło, że fotografia jest na tyle wizualnym medium, że niestety, ale stanowi barierę nie do przekroczenia dla osób niewidomych. Okazuje się, że nie musi to być prawdą. Jak pokazuje niewidomy fotograf Pete Eckert, można żyć fotografią nawet bez sprawnego wzroku.

Pete Eckert zaczął tracić wzrok 27 lat temu, wskutek działania choroby o nazwie retinopatia barwnikowa. Pete był wtedy młodym studentem silnie związanym ze sztukami wizualnymi, niebawem miał zamiar zacząć studiować architekturę. Powolna, acz nieunikniona utrata wzroku była dla niego wyrokiem, więzieniem. Jak na ironię, mniej więcej w tym samym czasie Pete odkrył fotografię i zaczął się w niej odnajdywać.

Po utracie wzroku Pete przez dwa lata próbował uspokoić emocje, wyjść z druzgoczącego stanu umysłu i zacząć układać życie na nowo. Pomogła mu w tym fotografia.

Pete Eckert – Dancing on The Edge of Perception from The Avant/Garde Diaries on Vimeo.

Pete sam mówi o sobie, że tańczy na granicy percepcji i stara się złapać wszystkie możliwe bodźce, żeby zbudować zdjęcie. Mówi, że on widzi poprzez dźwięk i dotyk. Tak naprawdę jedyne bodźce jakie odbierają jego oczy, to „efekty świetlne” – błyski, błyskawice, iskierki, plamy światła. To pozwala mu malować światłem, czyli robić dokładnie to, na czym opiera się fotografia.

Zdjęcia, jakie wykonuje Pete przeważnie robione są w mroku, jako, że jest to coś, do czego autor jest przyzwyczajony. Mówi, że jest to jego prosta metafora, dzięki której mówi, gdzie tak naprawdę jest, w czym tkwi. Pete często korzysta z bardzo długich czasów naświetlania. Podczas kiedy zdjęcie się naświetla, Pete często oświetla fotografowaną osobę za pomocą latarki lub innego mocnego źródła światła. To pozwala mu kontrolować scenę, ponieważ rozbłyski to jedyna rzecz, jaka dociera do jego oczu.

Autor twierdzi, że dla niego obrazem jest sam proces tworzenia, wydarzenie, moment wykonywania zdjęcia. Tylko to zostaje w jego głowie i tylko tego może w jakiś sposób doświadczyć. Końcowa odbitka skierowana jest wyłącznie do widza, jako że dla autora jest to tylko kawałek papieru, zupełnie jak każdy inny. Odbitka ma pokazać widzowi, co podczas wykonywania zdjęć czuł Pete.

Powiem szczerze, że po obejrzeniu filmu powyżej jestem zdumiony. Niesamowite jak upór i dążenie do celu pozwalają na przeciwstawienie się przeciwnościom losu, nawet tak ekstremalnym jak utrata wzroku. Co więcej, Pete wydaje się nie mieć najmniejszego problemu z tym, że nie widzi. Żyje, robi to, co lubi, fotografuje i jest szczęśliwy. To postawa godna prawdziwego podziwu.

Galerię zdjęć tego niezwykłego autora można obejrzeć na jego prywatnej stronie.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement