Google, jeśli już za coś się bierzesz z pięcioletnim opóźnieniem, to chociaż zrób to dobrze!

Felieton/Technologie 29.08.2013
Google, jeśli już za coś się bierzesz z pięcioletnim opóźnieniem, to chociaż zrób to dobrze!

Zawsze mnie dziwiło, czemu Google w swoim Androidzie nie wbudowało w system możliwości śledzenia zgubionego urządzenia. W momencie gdy po pięciu latach od wprowadzenia pierwszego smartfona z Androidem do sprzedaży dodano do sklepu zakładkę to umożliwiającą, zastanawiałem się czy to nie jest przypadkiem żart. W końcu w tym samym sklepie Google Play jest mnóstwo aplikacji które pokazują, że da się zrobić to znacznie lepiej.

Pięć lat. Tyle zajęło programistom w Google opracowanie narzędzia, które ma szansę pomóc użytkownikowi w zlokalizowaniu utraconego (zgubionego lub skradzionego) telefonu – a przynajmniej tyle na takie musieliśmy czekać. Możnaby się spodziewać, że jeśli to narzędzie jest wprowadzane z takim poślizgiem, to będzie naprawdę świetne. W końcu od premiery HTC Dream w sklepie Play pojawiło się multum aplikacji, które takie namierzanie umożliwjają. Niektóre są płatne, niektóre darmowe, jest ich cała masa – rzecz w tym, że Google naprawdę miało skąd czerpać inspirację przy opracowywaniu “nowej” funkcji.

menadzer-urzadzen2

Zlokalizuj telefon na stronie Google Play

Na początku tego miesiąca na stronie sklepu z cyfrowymi treściami dla urządzeń z Androidem Google Play pojawiła się nowa opcja, która pozwala na zlokalizowanie telefonu na mapie. Na łamach Spider’s Web informował o niej Damian. To oczywiście bardzo pożądana funkcja w nowoczesnym smartfonie, ponieważ każdego z nas może spotkać nieprzyjemna sytuacja losowa. Tylko nie dość że gigant wprowadził namierzanie straconych urządzeń z takim olbrzymim opóźnieniem, to w dodatku zrobił to niemal na odwal się.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak trzeba. Jeśli tylko telefon jest włączony i ma połączenie z internetem – 3G, 4G lub jakąś sieć Wi-Fi – to po włączeniu strony podstrony Menedżer Urządzeń w Google Play można wyświetlić jego lokalizację na mapie. Użytkownik może uruchomić na urządzeniu zdalnie dzwonek – jeśli np. zgubiliśmy telefon nie w knajpie, a w mieszkaniu. Po włączeniu odpowiedniej opcji uprzednio w zabezpieczeniach telefonu da się wyczyścić zdalnie z niego dane i… to by było na tyle. Serio?

menadzer-urzadzen3

A można zrobić to lepiej

Tak naprawdę Android Device Manager ma tylko te trzy funkcje: lokalizacja, włączenie dzwonka i wyczyszczenie danych. I to naprawdę tyle co nic, zwłaszcza patrząc na to, co potrafią aplikacje konkurencyjnych firm. Weźmy dla przykładu mojego faworyta o nazwie Cerberus – za pomocą tej aplikacji mogę nie tylko wyświetlić mapę, ale też całą historię lokalizacji. Zrobię zdalnie zdjęcie aparatem w urządzeniu, nagram dźwięk, włączę otrzymywanie raportów na temat zmian lokalizacji na pocztę, pobiorę historię połączeń, wyświetlę na ekranie wiadomość dla znalazcy i wiele, wiele więcej…

Ba, zaawansowani użytkownicy Cerberusa mogą po zrootowaniu urządzenia wpisać aplikację głęboko w system (to samo umożliwia np. Avast w swojej aplikacji). Dzięki temu lokalizowanie będzie nadal możliwe, nawet jeśli nawet osoba która znalazła/ukradła telefon przywróci go do ustawień fabrycznych. Niestety, to rozwiązanie wymaga złamania zabezpieczeń, więc użytkownicy muszą zdecydować co jest ważniejsze – bezpieczeństwo czy gwarancja. To nie jest komfortowa sytuacja i przyznam, że tutaj liczyłem na Google.

menadzer

Google, zawiodłem się!

W końcu kto jak kto, ale Google mogło zintegrować swoje rozwiązanie z systemem Android, aby możliwe było namierzanie go nawet po przywróceniu ustawień do stanu fabrycznego. Nie zdecydowali się jednak na ten krok i wielka szkoda. Bo to byłoby coś, czego nie jest w stanie osiągnąć na niezrootowanym telefonie żadna aplikacja z Google Play, bo jak na razie nowa funkcja sklepu Play nie tylko dubluje możliwości aplikacji firm trzecich, ale robi to w dodatku nieudolnie. I tak, zaletą rozwiązania Google jest brak konieczności wstępnej konfiguracji aplikacji na telefonie i działanie “out of the box”, ale i na to deweloperzy znaleźli Plan B.

Nie zrozumcie mnie źle. Ja naprawdę się cieszę, że Google wprowadził to rozwiązanie, bo było ono bardzo potrzebne. Mam tylko żal do twórców Androida o to, że jest Menedżer Urządzeń opracowany jest wręcz na odczep się, bez przemyślenia czego oczekuje osoba, która telefon właśnie straciła. Razi też to, że przez pierwszy tydzień od wprowadzenia usługi nie mogłem z niej skorzystać, a na liście mam telefony, których już dawno nie używam.

To nie jest też tak, że ja mam jakieś wymagania z kosmosu. System Android naprawdę dużo potrafi zrobić zdalnie, a możliwości Menedżera Urządzeń na stronie sklepu Google wyglądają po prostu mizernie. A w tym samym sklepie Google Play od lat są aplikacje, z których można było czerpać inspirację.

Po prostu szkoda, że tego nie wykorzystano.

Zdjęcie „A mobile phone with blank black screen sits in the sand at the beach” pochodzi z serwisu Shutterstock.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement