Nowy regulamin Google Play to ukłon w stronę użytkowników – koniec z uciążliwymi reklamami

News/Technologie 26.08.2013
Nowy regulamin Google Play to ukłon w stronę użytkowników – koniec z uciążliwymi reklamami

Android słynie ze swojej “otwartości”. Jednym z jej przejawów jest to, że praktycznie każdy może łatwo wrzucić do oficjalnego repozytorium aplikacji swój program lub grę. Ale to, że Google nie sprawdza każdej aplikacji przez udostępnieniem jej innym użytkownikom nie znaczy, że wrzucając aplikację do sklepu Play deweloper ma pełną dowolność.

Twórcy aplikacji na Androida mają pod pewnymi względami dużo łatwiejsze życie, niźli ich koledzy programujący na systemy Apple iOS i Microsoft Windows Phone. Pomijając sam proces tworzenia programu – bo to, na który system łatwiej napisać aplikację, to osobna kwestia – umieszczenie swojego gotowego dzieła w Google Play jest po prostu łatwiejsze. Ale nowa wersja regulaminu wprowadza ograniczenia, które dotkną głównie twórców używających agresywnych form reklamowych. I bardzo dobrze!

google-play-android

Android, a konkurencja

Google nie ma swojej ekipy “cenzorów”, którzy mogą odrzucić nową aplikację, lub aktualizację istniejącej. Tak dzieje się w przypadku Apple, które jest bardzo rygorystyczne pod tym względem. W przypadku Androida nowe pliki instalacyjne sprawdzane są wyłącznie przez algorytmy, w tym tzw. program Bouncer – oraz od niedawna przez samego Androida w urządzeniu użytkownika, który skanuje je pod kątem wystąpienia podejrzanego kodu. Czy to wada, czy zaleta mobilnego systemu Google? To kwestia sporna, której nie mam zamiaru dziś rozstrzygać. Skupić się chcę na innej kwestii.

Oczywiście zgodzę się, że dowolność umieszczania aplikacji w oficjalnym sklepie stwarza różnego typu zagrożenia dla użytkownika. Do Google Play prędziej trafi malware, niż na konkurencyjne platformy. Sam się niezbyt tym przejmuję, ale nie neguję oczywiście faktu, że złośliwe aplikacje znajdują drogę do oficjalnego sklepu. To się niestety od czasu do czasu zdarza, ale takie przypadki są zwykle strasznie demonizowane (ot, ciekawostka, głównie przez twórców płatnego oprogramowania zwanego antywirusowym). W moim odczuciu znacznie większym i takim “codziennym” problemem dla użytkowników Androida, który jest wynikiem “otwartości’ tego systemu, jest kategoria aplikacji którą można nazwać agresywnym AdWare.

ads-ads-everywhere

Reklamy, wszędzie reklamy!

Celem programów AdWare nie jest wykradanie danych, więc nawet jeśli reklamy są wpychane użytkownikowi na siłę, trudno uznać je za oprogramowanie złośliwe. Do tej pory Google nie mogło usunąć takich aplikacji ze sklepu, bo nie miało pretekstu. A umówmy się, tego typu aplikacje wyłącznie zaśmiecają Google Play. Nie można w końcu powiedzieć, żeby programy, których główną “funkcją” jest zasypywanie użytkownika masą reklam, były pomocne i użyteczne. Aby poradzić sobie z tym problemem twórcy Androida postanowili wprowadzić aktualizację swojego regulaminu zwanego Google Developer Program Policy.

Nowe zapisy mają za zadanie poprawić ogólną jakość softu w Google Play. Co najważniejsze, autor aplikacji ma teraz zakaz podawania fałszywych danych w opisie, sztucznego nabijania licznika pobrań lub ocen aplikacji. W myśl nowych ustaleń twórcy nie będą mogli już więcej wysyłać powiadomienia, które zawiera reklamę. Co więcej, aplikacja nie będzie też mogła od tej pory zmieniać strony głównej ani dodawać zakładek w przeglądarce użytkownika, ani dodawać na ekran główny żadnych skrótów, które otwierałyby reklamy. Chciałoby się powiedzieć – nareszcie! Ale to moje prywatne zdanie. Ponieważ sam nie jestem programistą, to postanowiłem o opinię na temat zmian spytać osoby, które tworzeniem aplikacji na Androida się zajmują na co dzień.

Piotr Grabiec, Spider’s Web: W piątek Google ogłosiło aktualizację Google Developer Program Policy. Z tego co widzę, sporo się zmienia pod kątem umieszczania w aplikacjach reklam. Co myślisz o nowych zapisach – czy utrudnią one Twoją pracę jako dewelopera, czy raczej przyczynią się faktycznie do poprawy jakości aplikacji w sklepie?

Tomasz Muter, Droids On Roids: Wprowadzona aktualizacja regulaminu nie stanowi dla nas problemu. Cieszą nas wszystkie kroki, które po długim okresie braku regulacji wprowadzają twarde zasady i reorganizują wykorzystanie systemu Android, jak i samego Google Play. Regulacje dotkną zwłaszcza tych developerów, którzy swój model biznesowy opierali na reklamowaniu innych aplikacji, a nie własnej realizacji. Zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale jest to znak dla twórców szemranych aplikacji, którzy są w głównej mierze odpowiedzialni za złą opinię sklepu, że są oni na celowniku i ich czas się kończy. Warto zwrócić również uwagę, że dopisano aplikacje oferujące nagrody pieniężne do listy zakazanych, co wzmacnia istniejący zakaz publikowania aplikacji hazardowych. Google konsekwentnie realizuje ideę „Don’t be evil” sprawiając, że Android staje się coraz przyjaźniejszy.

Szymon Motyka, deweloper w Metegrity: Według mnie regulamin, który Google zaktualizował, uderzył przede wszystkim w nieuczciwych programistów, którzy różnymi podstępami (zakazanymi w nowym regulaminie) starali się dorobić oraz zwiększyć liczbę pobrań aplikacji. Zakaz reklamowania aplikacji w powiadomieniach może uderzyć producentów niektórych gier oraz aplikacji, którzy za pomocą powiadomienia starają się przypomnieć użytkownikom o ich obecności oraz ofertach specjalnych dla użytkowników (w tym miejscu przypominają mi się głównie gry). Jako programistę, który nie stara się w nieuczciwy sposób dorobić na aplikacji, większość z wymienionych punktów nie uderza mnie bezpośrednio. Mam jednak zastrzeżenia co do paru innych, jak np. zakaz modyfikacji ustawień na urządzeniu itp. Czy ten punkt nie uderzy w aplikacje posługujące się uprawnieniami super użytkownika?

Zmiany w regulaminie:

Użytkownik musi dokładnie wiedzieć, z którą aplikacją jest powiązana każda reklama lub z której pochodzi. Reklamom nie wolno wprowadzać zmian w sposobie działania urządzenia użytkownika poza swoim obszarem, w tym tworzyć skrótów, zakładek czy ikon ani zmieniać ustawień domyślnych bez wiedzy i zgody użytkownika. Jeśli reklama wprowadzi takie zmiany, użytkownik musi dokładnie wiedzieć, która aplikacja to zrobiła. Zmiany muszą być łatwo odwracalne przez dostosowanie ustawień urządzenia, określenie preferencji reklamowych w aplikacji albo odinstalowanie aplikacji. Reklamy nie mogą symulować ani udawać powiadomień i ostrzeżeń systemowych. – Fragment nowej wersji dokumentu Developer Content Policy

Powyższy cytat to moim zdaniem najciekawszy fragment dotyczący reklam w aplikacjach, który może mieć realny wpływ na jakość dostępnych programów i gier. W nowym regulaminie Developer Content Policy znalazły się też inne zapisy, ale nie wzbudzają już takich emocji. Doprecyzowano punkty dotyczące zabronionych aplikacji związanych z hazardem – na listę trafiają teraz też programy, które oferują nagrody rzeczowe i pieniężne za wygraną. Zmieniono zapis o zakazie szerzenia “mowy nienawiści”, aby aplikacje nie mogły obrażać uczuć różnych mniejszości.

powiadomienia-android

Google, zadbaj o jakość aplikacji!

Wiele osób krzyknie teraz “no i gdzie ta otwartość?!” ale ja, szczerze mówiąc, to nawet chciałbym, aby Google ściślej kontrolowało to, co trafia do sklepu Play. Oczywiście bez przesady, bo w końcu można wypracować inne rozwiązania niż “wpuszczamy wszystko” i “sprawdzamy wszystko”. Po prostu wybrane aplikacje mógłby być oznaczane jako “rekomendowane przez Google”, a użytkownik mógłby mieć możliwość ukrywania wszystkich pozostałych (czyli niesprawdzonych przez giganta) jednym przyciskiem w ustawieniach.

Obecne listy polecanych to nieco za mało. Taki “certyfikat jakości” i filtrowanie sklepu mogłoby pokazać wyłącznie aplikacje, które są zgodne z interfejsem Holo i zapewniają spójność wizualną z resztą systemu, a także są w stu procentach bezpieczne. Jednocześnie nie zamykałoby to drogi deweloperem, a tym samym połączyłoby to zalety “otwartego” Androida z bezpieczeństwem produktów Apple. Ale dość fantazjowania, bo takiego rozwiązania Google raczej nie ma.

google-play-mobile

Od kiedy? Od teraz

Wspomniane zakazy będą dotyczyć wszystkich aplikacji, które zostały dodane do sklepu od zeszłego piątku, a twórcy obecnych aplikacji w sklepie przed tą datą mają miesiąc na dostosowanie się do nowych warunków, a po tym czasie mogą liczyć się z możliwością usunięcia ich aplikacji ze sklepu. I bardzo dobrze, nawet jeśli ucierpi na tym część deweloperów lub systemów dostarczania reklam użytkownikom. Przyznaję bez bicia, że mi ich wcale nie jest żal. Pamiętajmy: mowa o twórcach aplikacji, którzy żerują na użytkownikach i ich niewiedzy.

Nie zrozumcie mnie więc źle: nie mam przecież nic przeciwko reklamom w aplikacjach mobilnych zwłaszcza jeśli program jest dostępny bezpłatnie. Ba, sam nie używam AdBlocka, popieram blokowanie aplikacji do usuwania reklam z mobilnych aplikacji i krytykuję osoby wycinające reklamy ze Spotify. Zmiany w regulaminie sklepu Play mają wyeliminować tylko te skrajne przypadki, gdzie programista po prostu wyłudza “kliknięcia” i oszukuje użytkownika. Umówmy się: nikt świadomie przecież nie chce, aby darmowa gra zawracała głowę powiadomieniami, a prosta aplikacja użytkowa grzebała w zakładkach w przeglądarce.

nowy-google-play-store-telefon

To dla nas, użytkowników

W mojej prywatnej opinii wprowadzenie nowych obostrzeń to bardzo dobra decyzja. Owszem, może to dotknąć i zaboleć kilka firm żyjących z dostarczania agresywnych reklam – ale z pewnością wyjdzie na dobre użytkownikom. Sam co prawda nie trafiłem nigdy na program serwujący reklamy w tak agresywnej formie (no dobra, Asphalt 7 namawiał mnie do mikrotransakcji), ale spotkałem się wielokrotnie z pytaniami znajomych, którzy mówili “co to, u licha, jest”, wskazując na reklamę na pasku powiadomień.

Wspomnę tutaj, że system Android już od jakiegoś czasu dał użytkownikom sposób na walkę z aplikacjami, które wykorzystywały powiadomienia jako nośnik reklam. W opcjach aplikacji przy każdej pozycji można cofnąć zgodę na wyświetlanie powiadomień – i to wszystko, nikt nie będzie użytkownika niepokoił… w pasku powiadomień. Zmiany w Google Play dotyczą też innych elementów, jak umieszczanie skrótów na pulpicie i podmiana strony startowej w przeglądarce, przed czym teraz użytkownik nie miał jak się bronić.

Trzeba przy tym oczywiście pamiętać, że wspomniane zmiany dotyczą wyłącznie oprogramowania w Google Play. Nie mają one wpływu – no bo i jak – na aplikacje dostarczane przez inne markety lub instalowane przez użytkowników ręcznie w postaci plików .apk. To pokazuje, że Android wcale się nie zamyka, ale jego twórcy chcą po prostu dbać o jakość aplikacji, a tym samym zadowolenie klientów korzystających z ich systemu – nawet kosztem niektórych deweloperów, którzy traktują nas jak nic innego, niż maszynki do klikania w sponsorowane linki. Dlatego głosy o “końcu otwartości Androida” uznaję w tym miejscu za bezzasadne.

Zaproponowane zmiany nam, użytkownikom, wyjdą przecież tylko na dobre.

PS. Osobną kwestią dotyczącą nowego regulaminu jest brak możliwości stosowania przez twórców innego typu płatności wewnątrz aplikacji, niż płatności Google Play. Tutaj już faktycznie można mówić o ograniczaniu wolności, ale to już temat na osobny wpis.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement