Twórcy Elder Scrolls Online domagają się od Microsoftu specjalnego traktowania

News/Gry 28.08.2013
Twórcy Elder Scrolls Online domagają się od Microsoftu specjalnego traktowania

Bethesda Softworks rozpoczęła wywieranie nacisków na Microsoft. Domaga się, by ten umożliwił graczom zabawę w The Elder Scrolls Online bez konieczności posiadania członkostwa w Xbox Live Gold. Motywacją jednak niekoniecznie jest wspaniałomyślność.

Microsoft wraz z konsolą Xbox wprowadził przedziwny model biznesowy dotyczący gier online. Co jeszcze bardziej zdumiewające, ów model się przyjął. Zapewne wszyscy o tym wiecie, ale kto nie wie, to informuję: jeżeli chcesz na konsoli Xbox instalować jakiekolwiek aplikacje lub grać multiplayer przez Internet, musisz kupić abonament Xbox Live Gold (koszt około 200 złotych rocznie). Microsoft tłumaczy konieczność uiszczenia tego wydatku utrzymaniem potężnej chmury Xbox Live i kosztami z tym związanymi. Dla porównania, Sony nie stawia posiadaczom PlayStation 3 podobnych warunków.

Mimo tego, Xbox Live Gold jest bardzo popularny.

Gracze, zamiast pokazać Microsoftowi środkowy palec, płacą za usługę i nie zapowiada się, by to się miało zmienić. Sony chce powtórzyć sukces Microsoftu. PlayStation 4 również będzie wymagał posiadania płatnej subskrypcji by grać online.

Wkurzające, ale nie tak bardzo dotkliwe. To jednak rodzi pewien problem. Za niektóre rzeczy płacimy bowiem podwójnie. By móc zainstalować Deezera na Xboksie 360, muszę zapłacić za Xbox Live Gold. By móc słuchać muzyki z Deezera, muszę zapłacić za to Deezerowi osobny abonament. Niby Xbox Live Gold nie jest taki drogi, ale jednak tu też chodzi o samą zasadę.

xbox-one-gamepad

Przed podobnym problemem stanęła Bethesda, która kończy prace nad wielką grą typu MMORPG. Ta ma model biznesowy bardzo podobny do tego znanego z World of Wacraft. Oznacza to, że nie tylko trzeba zapłacić za samą grę, ale również za możliwość grania w nią. Miesiąc grania w The Elder Scrolls Online to koszt 14,99 dol.

Ten model ma sens w przypadku wersji dla Windows.

Bo tam nie trzeba płacić za możliwość grania w gry multiplayer. Na dodatek gry MMORPG są faktycznie bardzo pracochłonne. Światy w nich cały czas ewoluują, serwery muszą wytrzymać napór milionów graczy, przy czym tysięcy znajdujących się w tej samej lokacji. Abonament za gry MMORPG jest uzasadniony.

No dobrze, ale w przypadku konsol sprawa wygląda nieco inaczej. Sony i Microsoft udostępniają deweloperom swoją chmurę obliczeniową, odciążając ich od kosztów utrzymywania własnych serwerów. W zamian, dotychczas Microsoft, a wkrótce również i Sony, owe koszty sobie rekompensują pobieraniem abonamentu od graczy. Sęk w tym, że w przypadku gier MMO tu nie chodzi tylko o koszt działania chmury.

Jak już wspomniałem wcześniej, świat w dobrej grze MMO ewoluuje.

Pojawiają się nowe przygody, instancje, questy. To wymaga roboczogodzin i pomocy w tym ani Sony, ani Microsoft, już nie oferują. Bethesda chce te koszty sobie zrekompensować abonamentem. I tu powstaje dokładnie ten sam problem, co w przykładzie Deezera. Zaczynamy płacić podwójnie. Bethesda jednak nie chce zrezygnować z własnego abonamentu i wymyślić innej metody na zarabianie. Same mikropłatności i płatne treści ją nie interesują. Domaga się więc od Microsoftu, by ten umożliwił posiadaczom The Elder Scrolls Online zabawę bez abonamentu Xbox Live Gold (co ciekawe, nie ma takich żądań wobec Sony, a przynajmniej nie wspomina o tym publicznie).

Stawiam dolary przeciwko orzechom że Microsoft nie stworzy precedensu. Prędzej zrezygnuje z The Elder Scrolls na Xbox One niż pójdzie na rękę firmie Bethesda. Tylko ciekawe co wtedy zrobi sama zainteresowana firma. Na to pytanie nie mam odpowiedzi. A problem, bez wątpienia, istnieje. Zwłaszcza, że gier MMORPG tej skali i tej jakości, co Elder Scrolls, będzie coraz więcej…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement