Dlaczego Xbox One będzie sukcesem

Blog Forum 27.08.2013
Dlaczego Xbox One będzie sukcesem

Najnowsza konsola Microsoftu nie ma łatwego życia – właściwie od
pierwszej prezentacji sprzęt ten jest krytykowany ze wszystkich
stron. W portalach dla graczy można zaobserwować tysiące
komentarzy nie zostawiającej na nowym dziele firmy z Redmond
suchej nitki. Mimo to, przyszłość dla Xbox One wcale nie rysuje
się tak źle, jak mogłoby to wyglądać.

Na początek kilka słów wyjaśnienia – autor nie ma szklanej kuli
i nie jest w stanie przewidzieć wyników sprzedaży kolejnej
generacji konsol. Wpis ten nie ma na celu dokonywania porównań
pomiędzy sprzętami i szukania optymalnego rozwiązania, ani też
zachęcania do zakupu któregoś z urządzeń. Celem jest
przedstawienie argumentów przemawiających za nowym Xboxem, tak,
aby każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie. Jeśli ktoś czuje
potrzebę przeczytania, że Microsoft jest zły, a jego nowe dzieło
jest całkowitą porażką, znajdzie w internecie dość artykułów na
ten temat.

5 argumentów za sukcesem Xbox One:

1. Xbox One to centrum multimedialne

Od pierwszej prezentacji MS prezentował takie właśnie podejście
do swojej nowej konsoli i właśnie to wytykali mu gracze – brak
skupienia na podstawowej funkcji konsoli, czyli grach.
Tymczasem, właśnie funkcje multimedialne mogą być główną zaletą
nowej konsoli. Dla wielu z nas, gry wideo są dziś jedną z form
rozrywki – równie ważną co filmy, muzyka, czy telewizyjne
seriale. Zintegrowanie w konsoli funkcji multimedialnych i
obsługa telewizji z poziomu jej systemu operacyjnego jest dla
większości po prostu wygodne. Zamiast żonglować pilotami i
nieustannie zmieniać na telewizorze sygnał wejściowy, możemy w
spokoju konsumować takie medium, na jakie w danej chwili mamy
ochotę. Tym bardziej, że według ostatnich wiadomości, Xbox One
będzie zawierał kilka dodatkowych nadajników IR – do sterowania
resztą kina domowego.

2. Kinect

Po zmianach polityki dotyczącej DRM, to właśnie ten element jest
głównym zarzutem wobec nowej konsoli – „dlaczego mam płacić za
coś, czego nie potrzebuję” to opinia odmieniana na wszystkie
możliwe sposoby przy każdym newsie dotyczącym nowego sprzętu.
Gracze mają problem z zaakceptowaniem Kinecta jako integralnym
elementem konsoli, tymczasem dla MS stanowić on może główną oś
sprzedaży. Dlaczego? Bo jest diabelnie widowiskowy!
Obsługa za pomocą gestów i głosu to coś, czego do tej pory nie
udało się zrealizować. Jeśli Kinect okaże się odpowiednio
dokładny w wykonywaniu poleceń, będzie to wielki wabik dla
klientów – to przecież sci-fi we własnym salonie. Z pewnością
pomoże też w promocji konsoli w sklepach, gdzie w porównaniu z
obsługiwaną kontrolerem Playstation będzie wyglądał na sprzęt o
generację nowocześniejszy. Wracamy do domu, rzucamy kilka słów,
a Xbox włącza wiadomości albo puszcza muzykę z głośników, kiedy
my sięgamy po piwo z lodówki czy robimy sobie herbatę –
niezwykle przyjemna wizja, do tego bardzo realna.
To, co jednak w Kinect jest najciekawsze, to możliwości dla
twórców gier. I wcale nie chodzi tu o gry ruchowe, o których
najczęściej wspominają przeciwnicy tego akcesorium. Jeśli każdy
posiadacz Xboxa One będzie miał również Kinecta, to deweloperom
będzie się opłacało poświęcić czas na dodatkowe ficzery
wykorzystujące ten kontroler. Wyobraźmy sobie horror, który
mierząc tętno gracza dopasowuje do niego dynamikę gry,
pozostawiając nas w ciągłym napięciu. Albo podpowiedzi, które
wyświetlają się, kiedy twarz gracza jest smutna czy zirytowana.
Albo wychylanie się zza ścian w grach FPS poprzez przechylanie
się lekko na którąś ze stron na kanapie. Nie mówiąc już o
bardziej oczywistych rzeczach, np. identyfikacja gracza
trzymającego kontroler i automatyczne dopasowywanie np. ustawień
sterowania – każdy, kto odwraca oś Y grając ucieszy się, że nie
musi już wchodzić co chwilę do menu grając w trybie kooperacji z
kumplami i zmieniając się przy konsoli.
To z powodu tych wszystkich drobnych rzeczy Kinect jest dla
Xboxa tak ważny. Można nie lubić gier ruchowych, ani nawet
elementów tego typu w klasycznych grach, ale Kinect to przede
wszystkim małe usprawnienia, które, jak sądzę, docenią wszyscy
posiadacze nowej konsoli.

3. Chmura i Xbox Live

Xboxowa chmura to kolejny element często powtarzający się w
dyskusjach. Na ogół opinie są skrajnie różnie, od
powątpiewających w jakiekolwiek zmiany, do oczekujących
fajerwerków graficznych dzięki jej mocy.
Osobiście nie wierzę, że chmura w jakikolwiek sposób poprawi
jakość grafiki na nowym Xboxie. To będzie zależało całkowicie od
hardware konsoli. Widzę jednak duże możliwości w usługach
wspierających i dodatkowych, które faktycznie mogą stanowić
kolejną zaletę tego sprzętu.
Pierwszą rzeczą, która przychodzi do głowy jest oczywiście
multiplayer. Dedykowane serwery rozwiązują wiele problemów przy
projektowaniu gier, pozwalają na tworzenie sesji dla większej
ilości graczy i ściągają część kosztów z deweloperów i wydawców
– ci nie muszą utrzymywać własnej infrastruktury sieciowej,
tylko mogą skorzystać z gotowej, ze wsparciem technicznym MS i
cennikiem typu „pay as you go”, zapewne z rabatami.
Kolejną dodatkową możliwością jest ulepszone AI – już
zapowiedziano, że w „Forza Motorsport 5” dane dotyczące stylu
jazdy gracza będą analizowane i na ich podstawie tworzone będą
boty imitujące poszczególnych wirtualnych kierowców. Na tym
możliwości się nie kończą – moc obliczeniowa serwerów pozwala na
implementowanie bardziej wyrafinowanych algorytmów AI, więc gry,
w których przeciwnicy będą urządzać na nas zasadzki, czy
stosować styl walki zapożyczony od graczy są jak najbardziej w
zasięgu,
Podobne możliwości chmura otwiera wobec gier z otwartym światem.
Tutaj można wykorzystać serwery do tworzenia wrażenia „żywego
świata” i jednocześnie obsługiwać znacznie więcej postaci
sterowanych przez komputer. Dla deweloperów to kolejna
możliwość, która pozwala na projektowanie jeszcze ciekawszych
gier.
Oczywiście, pytaniem pozostaje jak te możliwości zostaną
wykorzystane. Nie da się jednak zaprzeczyć, że dedykowana
infrastruktura serwerowa takie szanse daje i tylko od
deweloperów (i polityki cenowej MS) zależy, jak zostaną
wykorzystane.
Osobną sprawą jest Xbox Live, czyli pierwsza konsolowa usługa
sieciowa. Od samego początku cieszy się opinią wzorowej
jakościowo, a zapowiedziane funkcjonalności dopełniają obrazu.
Podobnie jak na nowym Playstation, możliwe będzie nagrywanie
filmików z gier i publikowanie ich. Możliwość podzielenia się co
bardziej zwariowanymi akcjami z innymi dla wielu graczy będzie z
pewnością miłym dodatkiem.
Tym, na co osobiście czekam najbardziej, jest jednak
zapowiedziany system filtrowania trolli ze społeczności graczy.
Nic tak nie psuje zabawy, jak inny gracz nie trzymający się
reguł i netykiety, więc możliwość zabawy bez takich osobników z
pewnością zwiększy jakość rozgrywek sieciowych.

4. Aplikacje

W systemie operacyjnym nowego Xboxa MS zastosował dość ciekawe
rozwiązanie – system składa się z trzech odrębnych części.
Pierwsza to podobne do Windows 8 i Windows RT środowisko do
uruchamiania aplikacji. Druga to „Xbox OS” stanowiący środowisko
uruchomieniowe gier. Trzecia odpowiada za uruchamianie
pierwszych dwóch jako maszyn wirtualnych i zapewnia komunikację
między nimi.
Poprzez określenie możliwych stanów obu maszyn i przydzielonych
w tych stanach zasobów, każdy deweloper może być pewny, że
tworzona przez niego aplikacja czy gra będzie działać płynnie, o
ile dostosuje się do wytycznych. Jednocześnie pozwala to na
wielozadaniowość i swobodne przenoszenie się między
aktywnościami (np. prezentowane spauzowanie gry i rozpoczęcie
oglądania filmu, podczas gdy gra jest „zamrożona” i można wrócić
do niej w każdej chwili).
To z kolei daje pole do popisu twórcom aplikacji. Z przecieków
wiadomo, że te kierowane na Xboxa będą od strony technicznej
bardzo podobne do tych tworzonych w Modern UI na Windows 8. To
powinno zmniejszyć koszt ich wytworzenia i zwiększyć dostępność.
Dzięki nim Xbox może stać się centrum multimedialnym domu –
Skype, Netflix, pogoda czy notatki, wszystko uruchamiane krótką
komendą głosową. Umawiacie się z kimś przez telefon na
spotkanie? Telewizor wyświetli wam kalendarz i prognozę pogody.
Macie w domu imprezę i chcecie gdzieś iść? Na ekranie zobaczycie
co się dzieje w mieście. Oprócz tego skorzystacie z VOD,
posłuchacie muzyki ze Spotify, czy zostawicie wiadomość innym
domownikom. Te wszystkie funkcjonalności będą jak najbardziej
możliwe do wdrożenia, i tylko od MS i deweloperów zależy, czy
tak się stanie, potencjał jednak jest wielki.

5. Gry

Last but not least – biblioteka gier na nowego Xboxa wygląda
naprawdę nieźle. Właściwie od początku gracze otrzymają
wyścigówkę („Forza Motorsport 5”), slashera („Ryse”), bijatykę
(„Killer Instinct”), „latankę” w stylu arcade(„Crimson Dragon”),
grę akcji („Dead Rising 3”), sima („Zoo Tycoon”), żeby wymienić
tylko tytuły ekskluzywne. Oprócz tego oczywiście kilka gier
ruchowych na Kinecta.
W dalszej przyszłości możemy spodziewać się filmowego „Quantum
break” od Remedy, kolejnej części Halo i tajemniczego tytułu od
Black Tusk Studios. Świetnie zapowiada się również „Project
Spark”, czyli odpowiedź Microsoftu na „Little Big Planet” – gra
z ogromnymi możliwościami kreacji nowych poziomów. Na Gamescomie
zobaczyliśmy również zapowiedź „Fable: Legends”, gry nastawionej
na kooperację czterech graczy przeciwko jednemu (z
wykorzystaniem SmartGlass), która ma szansę przełamać ostatnie
niepowodzenia serii.
Oprócz tytułów ekskluzywnych, na nowego Xboxa zapowiedziano
wydanie wszystkich znaczących serii multiplatformowych, z „Watch
Dogs”, „Battlefield 4”, „Call of Duty: Ghost” i polskim
„Wiedźminem 3” na czele. Do tego potwierdzono wydanie kolejnych
części serii związanych z marką Playstation: „Final fantasy XV”
i „Metal Gear Solid 5”.
Nie ma więc powodów, żeby martwić się o gry, wręcz przeciwnie –
na ten moment biblioteka gier na nowego Xboxa wygląda lepiej niż
konkurencji, chociaż jest to oczywiście kwestia osobistych
preferencji – jeśli kogoś „kupił” nowy „Killzone”, nowy
„Infamous” czy „The Order: 1886”, to te tytuły mogą nie mieć dla
niego znaczenia.
Warto do tego dodać, że nacisk konkurencji spowodował
rozpoczęcie nowej, przyjaźniejszej polityki wobec deweloperów
niezależnych. Wprowadzono wiele dobrych zmian, które ułatwią
wydawanie ich tytułów na nową platformę i pozwolą na
konkurowanie z Sony, które uczyniło gry indie jednym z głównych
elementów promocji konsoli.

Podsumowanie

Jak widać, możliwości nowego sprzętu Microsoftu są wcale niezłe,
a walka o rynek konsol wcale nie wydaje się przesądzona. Mimo
ostrych opinii w sieci, Xbox One ma wiele funkcjonalności, które
mogą się okazać dla wielu ludzi bardzo atrakcyjne. Pojedynek
gigantów dopiero się rozpoczyna.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement