O tym jak urzędnicy padli ofiarami ustawień prywatności w usługach Google

News/Technologie 12.07.2013
O tym jak urzędnicy padli ofiarami ustawień prywatności w usługach Google

Skomplikowane sposoby zarządzania ustawieniami prywatności zbierają kolejne żniwa. Śmiejemy się ze znajomych, którzy nie radzą sobie na Facebooku, a podobne problemy mają nawet dziennikarze, urzędnicy i politycy.

Wpadki z publikowaniem prywatnych treści na Facebooku są dosyć częste. Niektórzy używają funkcji pisania na czyjejś tablicy jak zwykłego komunikatora. Inni wrzucają zdjęcia na swoją tablicę myśląc, że zobaczy je tylko wspomniana w opisie osoba. Zwykle takie wpadki powodują wiele uśmiechu na twarzy obserwatorów oraz nie rzadko zażenowanie publikujących, którzy po czasie zostali uświadomieni.

Jednak nie tylko Facebook jest źródłem problemów. Również na Twitterze zdarzają się podobne sytuacje, kiedy osoby rozmawiają ze sobą, nie zdając sobie przy tym sprawy, że ich tweety są widoczne dla wszystkich osób. Zwykle takie małe aferki nie niosą za sobą poważniejszych konsekwencji. Ewentualnie może ucierpieć wizerunek jednostki, która powie za dużo, lub jej rozmówca zdradzi jakąś osobistą tajemnicę.

Okazuje się jednak, że skomplikowane ustawienia prywatności mogą być przyczyną poważniejszych problemów. Dobrze wiedzą o tym przedstawiciele japońskiego rządu, którzy zaliczyli właśnie wpadkę na Grupach Google. Japoński rząd przyznał się, że korzystał z tej usługi i źle ustawił widoczność swojej grupy. W efekcie tego niedopatrzenia upublicznione zostały tysiące adresów mailowych polityków, urzędników i pracowników związanych z omawianymi projektami.

Oprócz adresów upubliczniono informacje dotyczące prac Agencji Przebudowy oraz Ministerstw: Środowiska, Transportu i Turystyki, Infrastruktury, Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa.

Nasza świadomość dotycząca bezpieczeństwa była na niskim poziomie – powiedział w rozmowie z The Japan News przedstawiciel Ministerstwa Środowiska

W wyniku niedopatrzenia do wiadomości publicznej przedostały się informacje odnośnie negocjacji rządowych w sprawie rtęci, w tym wiadomości przekazywane przez głównego negocjatora Ryutaro Yasu.

Na chwilę obecną wszystkie ustawienia dotyczące prywatności zostały poprawione. Dyskusje i dokumenty, nad którymi pracowali urzędnicy są już niewidoczne dla osób postronnych. Ministerstwo zapowiedziało również dochodzenie, które ma dać odpowiedź na pytanie, czy wykorzystanie Grup Google przez urzędników nie naruszyło wewnętrznych procedur bezpieczeństwa.

Dysponujemy wewnętrznym systemem poczty elektronicznej, jednak korzystaliśmy z Grup Google, ponieważ było to wygodne – powiedział jeden z urzędników w rozmowie z The Japan News

Decydując się na wygodne rozwiązania nie powinniśmy zapominać o bezpieczeństwie, ochronie prywatności i odpowiedniej konfiguracji usług. Korzystanie z domyślnych ustawień czy to Grup Google, czy też Facebooka może nieść za sobą poważne konsekwencje. Warto o tym pamiętać, żeby nie zaliczyć wpadki rodem z Japonii.

Zdjęcie Information government pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement