Nowości w Digg Reader może i są małe, ale dają nadzieję na przyszły rozwój czytnika

News/Technologie 23.07.2013
Nowości w Digg Reader może i są małe, ale dają nadzieję na przyszły rozwój czytnika

Mija już kolejny tydzień, w którym z krajobrazu internetu zniknął na dobre Google Reader. Zwolennicy konsumpcji treści za pomocą czytników RSS nie zostali jednak, jak z początku się obawiano, na lodzie. Jedną z ciekawszych alternatyw jest Digg Reader, który chociaż w wersji beta, to stale się rozwija. Dziś jego użytkownicy doczekali się kolejnych nowości.

Google Reader był świetnym i wygodnym narzędziem. Kanały RSS pozwalają na wygodne śledzenie w jednym miejscu od kilku do nawet kilkuset źródeł. W przeciwieństwie do mediów społecznościowych nie stosują żadnych mechanizmów curation, a użytkownik ma pełną kontrolę nad pojawiającymi się w czytniku źródłami treści – a co chyba najbardziej istotne, pewność że nie przegapi żadnej istotnej informacji.

Digg rusza ze swoim czytnikiem

Po ogłoszeniu zamknięcia Google Readera pierwszym zespołem programistów, którzy uspokoili użytkowników najpopularniejszego do tej pory czytnika RSS obietnicą w pełni zastępującej go usługi, była załoga odpowiedzialna za rozwój feedly. W okresie trzech miesięcy powstało sporo innych inicjatyw, które powinny zainteresować użytkowników. Warto tutaj wspomnieć czytnik od nieco zakurzonego AOL oraz właśnie rozwiązanie społecznościowej platformy rekomendacji treści, jaką jest Digg. To popularny w USA i na całym świecie agregator wiadomości, na którym wzoruje się polski Wykop.

Digg oznajmił plany stworzenia swojego rozwiązania znacznie później niż feedly. Produkt ten jest nadal w fazie beta i nie jest jeszcze tak dopracowany, jak obecny lider rynku. Co nie zmienia faktu, że to produkt także warty uwagi. O jego możliwościach pisałem już w osobnym wpisie na początku lipca, do którego odsyłam wszystkich zainteresowanych, którzy z usługą Digga się jeszcze nie zetknęli. Dziś chciałem się skupić na zmianach, jakie w swoim produkcie wprowadziła odpowiedzialna za niego ekipa programistów.

Lepsza beta, niż porzucony projekt

Digg Reader nie jest czytnikiem idealnym. Interfejs prezentuje się nieco spartański, co może być odbierane zarówno jako jego zaleta, jak i wada. Ważne jednak, że zespół nie spoczął na laurach i nadal rozwija swój projekt. Dzisiaj na mail użytkowników trafiła informacja o wprowadzeniu trzech nowości, o które najbardziej zabiegała społeczność. Pierwsza z nich jest tak naprawdę bardzo podstawową funkcją. Na tyle, że aż dziwne, że nie było tego od momentu startu usługi. Jest to możliwość wyświetlania w czytniku wyłącznie nieprzeczytanych dotychczas pozycji.

Brak tej opcji jest bardzo bolesny, zwłaszcza wtedy, jeśli użytkownik posiada więcej niż kilkanaście źródeł. Aby wyświetlić wyłącznie nieprzeczytane elementy należy kliknąć przycisk All Items w prawym górnym rogu czytnika, a następnie wybrać Unread Only. Możliwość wyświetlania wyłącznie nieprzeczytanych elementów łączy się zaś z drugą nowością, którą chwalą się twórcy. Można teraz oznaczać poszczególne wpisy jako nieprzeczytane, za pomocą przycisku lub klawisza ‚m’ na klawiaturze.

Otwarte rozwiązanie

Tak jak pierwsza z nowości powinna być wprowadzona już na start, a druga jest z nią bezpośrednio związana, tak wprowadzenie trzeciej bardzo mnie cieszy wyjątkowo. Digg będzie umożliwiał eksport źródeł użytkownika do pliku OPML. Nie będzie też stosować żadnych tricków aby zatrzymać użytkownika, a przycisk Export znaleźć można w opcjach. To bardzo istotne z prostego powodu. Powstaje obecnie mnóstwo czytników, które chcą wypełnić pustkę po Google Readerze.

Dziś faworytem jest feedly, ale konkurencja w postaci chociażby Digg Readera stale się rozwija i nie sposób przewidzieć, który z serwisów będzie najlepszym wyborem za pół roku, rok. Możliwość prostego eksportu i importu danych na temat kanałów to kluczowa sprawa dla osób, które chciałby często zmieniać usługę. Jeśli każdorazowo użytkownicy byliby zmuszeni do ponownego dodawania źródeł, zamiast importu paczki kanałów, w większości wypadków by raczej zrezygnowali z eksperymentów.

Dobrze, że twórcy Digg Readera nie trzymają użytkowników na siłę i pozwalają, aby ich produkt bronił się sam.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement