Nokia nie zamierza po cichu przyglądać się, jak Microsoft marnuje szansę na sukces Windows Phone

Felieton/Sprzęt 29.07.2013
Nokia nie zamierza po cichu przyglądać się, jak Microsoft marnuje szansę na sukces Windows Phone

Nokia przespała rozwój na rynku mobilnym i postawiła wszystko na jedną kartę: system Windows Phone od Microsoftu. Ale chociaż ostatnie wyniki finansowe nie są totalnym rozczarowaniem, to Finowie stracili swoją pozycję lidera na rynku telefonów komórkowych. Nie zapowiada się też, aby mieli ją odzyskać, a jak twierdzi wiceprezes Nokii, może być po części winą samego Microsoftu.

Na portalu ibitimes.co.uk pojawił się artykuł z wypowiedziami wiceszefa Nokii, Bryana Bianiaka. Mówi on w nim na temat przyszłości platformy Windows Phone oraz jej znaczenia dla przyszłości samej Nokii. Fiński producent nie jest w najlepszej sytuacji, ale nie przeszkadza to stojącym za nią osobom patrzyć optymistycznie w przyszłość. Chociaż – jak widać – osoby odpowiedzialne za rozwój Nokii coraz częściej patrzą na działania Microsoftu krytycznie.

Małżeństwo z rozsądku: Nokia i Microsoft

Nokia swego czasu była liderem rynku telefonów komórkowych. Do dziś posiada silną markę, ale napędzający smartfony sprzedawane od lat przez Finów system Symbian odszedł do lamusa. Bez pomysłu na jego rozwój, tracąca na znaczeniu firma postanowiła porzucić przestarzałego Symbiana i ledwo co ukończony własny system na bazie Linuksa – MeeGo i wejść w strategiczne partnerstwo z Microsoftem – inną firmą, która przespała rewolucję mobilną i straciła na znaczeniu na rzecz konkurentów: Apple i Google.

Nokia Lumia 625

Finowie nie posiadali swojego systemu, który byłby przyszłościowy, więc postanowili skupić się na rynku mobilnych okienek – a dokładniej kafelków. Najwyraźniej firma wolała zostać liderem wśród firm produkujących smartfony z Windows Phone, zamiast zostać kolejnym konkurentem Samsunga wśród tworzących urządzenia z dostarczanym przeze Google Androidem. I to się w sumie udało – pozostali producenci urządzeń z mobilnym systemem Microsoftu, tacy jak Samsung, HTC i LG, już się praktycznie tu nie liczą. Tylko co z tego, skoro sam Windows Phone jest w cieniu Androida i iOS.

Rynek smartfonów jak rynek konsol

Nie da się ukryć, że Windows Phone nie jest główną osią biznesu prowadzonego przez Microsoft. Najważniejsze bowiem są dziś te klasyczne, stacjonarne okienka, konsola Xbox i pakiet biurowy Office. Mobilny system jest oczywiście szalenie ważny i przyszłościowy, ale nie jest kluczowy do przetrwania Microsoftu, który wbrew pozorom finansowo radzi sobie całkiem nieźle. Dla Nokii jednak sukces Windows Phone to jednak być albo nie być.

Nokia od kilku lat, mimo licznych wpadek, stara się jednak jak może na rynku zdominowanym przez Apple i Samsunga. Wspomniany na początku wiceprezes Bryan Biniak jest jednak zdania, że sukces jest możliwy do osiągnięcia i jako przykład podaje właśnie… Microsoft – który dekadę temu wszedł na rynek konsol, też zdominowany w tamtym okresie przez dwóch graczy, Sony i Nintendo i osiągnął sukces – głównie za pomocą silnych nowych marek gier, takich jak Halo. I to powinien być sygnał dla Nokii, jak odnieść sukces na rynku mobilnym.

Aplikacje: już nawet nie ilość, a jakość

W swojej wypowiedzi Bryan Biniak odwołując się do Microsoftu i rynku konsol wspomniał o bardzo istotnej rzeczy dotyczącej aplikacji na smartfony. Czasy, gdy aplikacji na Windows Phone nie było wcale już minęły. W Marketplace nadal są braki – i tak dla przykładu oficjalnego Instagramu nie zastąpią takie protezy, jak opisywany przez Maćka Hipstamatic – ale z dnia na dzień przepaść między Windowsem a konkurencją się zmniejsza. Ale istotne jest też coś innego: nie sama ilość i różnorodność programów, co ich jakość.

windows phone android

Co z tego, że użytkownik będzie miał w przyszłości już wszystkie swoje programy z Androida i iOS na Windows Phone, jeśli będą one gorsze albo takie same pod względem jakości i możliwości na nowej, obcej platformie? Aby zachęcić użytkownika do zmiany systemu na ten pochodzący od Microsoftu nie wystarczy, aby programy “były” albo “były podobne” – one muszą być lepsze, wygodniejsze, prostsze i ładniejsze. I to jest jedyna szansa dla Nokii, która związała się z platformą Microsoftu. Sama firma doskonale rozumie swoje nienajlepsze położenie. Pisał o tym zresztą ostatnio Przemek, argumentując dlaczego dla Nokii Windows Phone nie jest już najważniejszy.

Nokia naciska na Microsoft

Analogia między rynkiem konsol, a rynkiem urządzeń mobilnych nie jest jednak prawdziwa pod jednym względem: w przypadku konkurencji z Sony i Nintendo dziesięć lat temu, Microsoft był zarówno dostawcą oprogramowania, jak i sprzętu. Miał wtedy po prostu znacznie więcej motywacji do działania. Dzisiaj nie mamy żadnego “Surface Phone”, a głównym producentem telefonów z mobilnymi okienkami jest Nokia. Jeśli Windows Phone okaże się klapą, Microsoft jakoś to przeżyje, ale to dla Nokii będzie to najprawdopodobniej koniec egzystencji.

Biniak twierdzi, że chociaż partnerstwo Nokii i Microsoftu jest silne, to obie firmy mają zupełnie inną wizję przyszłości platformy. Producent telefonów w ciągu roku wypuścił bowiem już niemal tuzin nowych modeli, podczas gdy Microsoft nadal przyzwyczajony do rynku desktopów, gdzie większe uaktualnienia dokonują się najczęściej raz na rok. Według Biniaka to właśnie Nokia chce wpłynąć na Microsoft, aby w końcu zaczął dostrzegać potrzebę szybszego i dynamicznego rozwoju, czego obecnie brakuje firmie z Redmond.

Bo to oprogramowanie jest dziś najważniejsze.

Co też jest ciekawe, Nokia od dwóch i pół roku, czyli od związania swojej przyszłości z Microsoftem, swoje działania marketingowe celuje głównie w rynek USA – rodzimy rynek twórcy Windows Phone. A przecież to region, gdzie nigdy fińska firma nie radziła sobie zbyt dobrze. Europa, gdzie swego czasu Nokia była niemal synonimem komórki, została nieco w cieniu. Nawet te zachodnie kraje starego kontynentu znacznie dłużej czekają na premiery nowych telefonów, nie trafiają też tutaj wszystkie modele zaprezentowane w Stanach.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement