Miliarderzy biją się o wyrzutnię rakiet

News 27.07.2013
Miliarderzy biją się o wyrzutnię rakiet

Wygląda na to, że podbój kosmosu przez firmy prywatne, a nie agencje rządowe, zaczynają się coraz bardziej opłacać. Przedsiębiorstwa nie tylko coraz więcej inwestują, ale zaczęła się już prawdziwa, rynkowa konkurencja.

Blue Origin, dzięki wsparciu miliardera Jeffa Bezosa (tak, ten sam, który rządzi Amazonem) jest jednym z najlepiej prosperujących kosmicznych przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych. Firma ta chce przejąć Launch Complex 39A w Centrum Kosmicznym Kennedy’ego na Florydzie, czyli platformę startową, z której wystartował pierwszy w historii wahadłowiec kosmiczny. Również z tej platformy rozpoczynał się ostatni lot wahadłowca, tuż przed zakończeniem lotów tych pojazdów. Blue Origin ma jednak konkurenta. Jest nim miliarder Elon Musk i jego firma SpaceX.

SpaceX nie jest tak stabilny, jak Blue Origin. Rozwija się jednak dynamiczniej, nieraz lądując na nagłówkach w gazetach. Firma ta powstała w 2002 roku i już z powodzeniem przeprowadziła trzy bezzałogowe misje kosmiczne. W planach ma wiele kolejnych, a według sprawozdania fiskalnego… zarabia. I to sporo.

Blue Origin ma jeden konkretny cel, przynajmniej na razie. Od trzynastu lat pracuje nad systemem startowym dla pojazdów kosmicznych i platformą orbitalną, ułatwiającą transfer ładunku i astronautów między Ziemią a stacjami kosmicznymi. Blue Origin jest wspierany przez pieniądze podatników. Podobnie zresztą jak SpaceX. NASA traktuje inwestycje w te firmy jednak jako zapewniające, w przyszłości, zysk.

Columbia_sts-1_01(2)

Czemu akurat Launch Complex 39A? Bo NASA go nie potrzebuje. Program wahadłowców kosmicznych został zakończony. Platforma startowa stoi więc nieużywana, generując koszty. NASA chce się jej pozbyć jak najszybciej i liczy na to, że platforma 39A będzie w rękach prywatnych już w październiku.

To idealna okazja zarówno dla Origin, jak i SpaceX. Obie firmy mają duże zaplecze finansowe w postaci majątków Bezosa i Muska. A budowa własnej platformy, od zera, to niemałe wyzwanie. Launch Complex 39A jest instalacją sprawdzoną, gotową, spełniającą wszystkie przepisy, z zapewnioną odpowiednią infrastrukturą. Jest idealna do zamieniania jej w plarformę, na której będzie można zacząć zarabiać.

SpaceX póki co korzysta z platformy startowej w bazie wojskowej na przylądku Canaveral. Nie ma nad nią pełnej kontroli, a korzystanie z czyjejś uprzejmości jest zawsze kosztowne. Blue Origin pracuje nad własną instalacją, którą ufundował Bezos. Nie dorasta ona jednak do pięt Launch Complex 39A. Blue Origin chce też wynajmować platformę innym firmom, zapewniając sobie dodatkowy zysk. Są już pierwsi chętni, mimo iż nie wiadomo, kto przejmie platformę.

To wszystko bardzo dobre wieści. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że wyborcy krzywo patrzą na miliardy dolarów wydawanych na podbój kosmosu z ich pieniędzy. NASA musi coraz bardziej ciąć koszty. Inwestuje więc w „prywaciarzy”, a ci coraz bardziej kwitną, coraz mniej będąc zależnymi od tych inwestycji. Przyszłość podboju innych światów będzie w rękach osób, które będą widziały w tym zysk. I bardzo dobrze, bo nie istnieje lepsza motywacja…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement