Recenzja  /  RTV komentarzy : 14

Sprawdziliśmy Skoda 4DX - salę kinową wartą milion euro

Miałem wczoraj okazję pierwszy raz nie tylko zobaczyć, ale tez “poczuć” film. Wszystko za sprawą najnowszego pokazu prasowego filmu Disneya “The Lone Ranger” z Johnnym Deppem. Seans odbył się w specjalnej sali Skoda 4DX wchodzącej w skład Cinema City w warszawskiej Arkadii. Do seansu podchodziłem bardzo sceptycznie i spotkało mnie pozytywne zaskoczenie. To naprawdę fajnie działa.

Jeśli chodzi o kino, to jestem takim trochę konserwatystą. Nie znoszę filmów wykonanych w technologii 3D, gdzie ekran zawsze jest ciemniejszy niż na normalnym pokazie, a zwykle w połowie filmu zaczynają mnie boleć oczy i głowa. Ale ponieważ do tej pory nigdy nie miałem okazji pojawić się na seansie “4D”, czyli takim angażujących więcej zmysłów niż słuch i wzrok, to z chęcią wybrałem się na specjalny pokaz “Jeźdzca znikąd”. Pierwszym miłym zaskoczeniem było to, że przy wejściu nie dostałem okularów 3D. Klasyczna forma wyświetlania obrazu w moim odczuciu była bardzo dobrym wyborem i pozwalała skupić się na tych… innych wrażeniach.

cinema-city-skoda-4dx

Ale zaraz, co to w ogóle jest “4D” w filmie?

Kino nie jest nowym medium i tak naprawdę niewiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Obraz jest naturalnie znacznie lepszy, zwłaszcza po nadejściu ery cyfrowej, ale nie mieliśmy żadnej rewolucji. James Cameron po premierze Awatara miał nadzieję, że standardem staną się seanse 3D, ale nigdy nie zdobyły one takiej popularności, jak zakładano – nie przeniosły się też tak szybko jak oczekiwano na telewizory.

Skąd więc pomysł na “kolejny wymiar kina”, skoro trójwymiarowy obraz się nie przyjął? Przyznaję, sam byłem sceptyczny. To zresztą w kinie żadna nowość, bo słyszałem już o nich kilka lat temu – ale w warszawskim Cinema City w Arkadii specjalna sala przygotowana dla tych pokazów została otwarta dopiero w maju tego roku. Wyświetlane są w niej pełnometrażowe filmy prosto z Holywood. Do tej pory produkcje oznaczone jako 4D/5D kojarzyły mi się z małymi salkami i krótkimi filmikami, który były wyłącznie pokazem możliwości technologii.

cinema-city-4d

Co można poczuć na kinowej sali?

Najważniejszym elementem kinowej sali Skoda 4DX są z pewnością ruchome fotele. Gdy kamera przelatuje nad krajobrazem, siedzenia pochylają się we wszystkie strony i pod każdym kątem, aby spotęgować wrażenie lotu. Natomiast w  trakcie konnego pościgu rytmicznie podskakują i wibrują. Ba, kilkukrotnie podgłówek uderzył mnie nawet lekko w potylicę, gdy postać na ekranie oddawała celny strzał z rewolweru.

Co ciekawe, efekty ruchu i trzęsienia się fotela wcale nie są zbyt delikatne i w sumie cieszę się, że tym razem nie zdecydowałem się na popcorn. Obawiam się, że już po jednej z pierwszych scen filmu połowa pudełka mogłaby wylądować na ziemi. Spodziewałem się co najwyżej lekkich wibracji, więc zostałem przyjemnie zaskoczony intensywnością ruchów. Ok, na poniższej reklamie jej twórcy trochę przesadzili, ale spodziewałem się czegoś znacznie… subtelniejszego.

Inne efekty

Ale czy to wszystko? A skąd! Na przodzie sali znajdują się generatory sztucznego dymu, który wypełnia salę gdy na ekranie pojawi się pożar. W czasie filmowej burzy mocne reflektory po obu stronach imitują uderzenia pioruna, a po wjechaniu bohaterów do miasteczka w powietrzu zaczął się unosić nawet charakterystyczny zapach! Najbardziej natomiast zaskoczyły mnie dwa wyloty z rurkami powietrza po obu stronach głowy, które uaktywniały się co chwilę gdy po ekranie fruwały w te i nazad indiańskie strzały.

Nie wiem też, czy to efekt placebo, ale mam wrażenie że kilkukrotnie czułem powiew wiatru zsynchronizowany z tym, co się właśnie dzieje na ekranie. Tylko jednego z zapowiadanych efektów nie zauważyłem na pokazie The Lone Ranger, mianowicie lekkiego kropienia wody – albo było tak słabe, że aż niezauważalne, albo po prostu ten konkretny film z niego nie korzystał. Ale co by nie mówić, film 4D – bez 3D – zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.

Sama sala kosztowała spółkę Cinema City aż milion euro i jest drugą tego typu salą, po Budapeszcie, w Europie. Właściciele spodziewają się zwrotu z inwestycji i chcą sobie odbić koszty na drogich biletach – które kosztują niestety niemal dwukrotnie więcej od tych na klasyczny seans. Ale i tak moim zdaniem warto się wybrać do sali 4DX, aby doświadczyć tych efektów – dosłownie – na własnej skórze.

Bo mimo wszystkich początkowych obaw i wątpliwości, z seansu wyszedłem bardzo zadowolony.

the-lone-ranger

PS. A sama treść? Dość powiedzieć, że Johnny Depp nadal w formie. “Jeździec znikąd” to kawał dobrego kina przygodowego i jak dla mnie solidne 8 na 10 gwiazdek. Fabuła, akcja i bohaterowie dokładnie tacy, jakich można byłoby się spodziewać po Disneyu. Ciężko, żeby cokolwiek zaskakiwało, ale gra aktorska, scenografia, charakteryzacja na wysokim poziomie. I to w sumie mi wystarczy. Przecież w tym filmie nie chodzi o to, by na siłę starał się z westernu zrobić ambitny melodramat. Tożto przecież kapitan Sparrow na Dzikim Zachodzie!

Zapisz się do naszego Newslettera, obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.


Sprawdź, dlaczego Spider's Web wybrał Oktawave Odbierz 25 zł na start swojego projektu w chmurze Polub nas na Facebooku
  • djakdekiel

    Chyba czas odwiedzić Warszawę… :D

  • Lord Syf

    Byłem w kinie 5D w Trójmieście i fotele poruszały się za wolno, dym nie nadążął za pożarem i takie tam…

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Niestety nie mam porównania do innych sal 5D, ale na seansie w Cinema City nie zauważyłem takich problemów, efekty było dobrze zsynchronizowane z obrazem.

  • Lord Syf

    To dla mnie pewna nowość. Fajnie że zrobili porządne 5D

  • Zenon 4DX

    Byłem na World War Z. Dla mnie rewelacja (chociaż przez pierwszy kwadrans trochę mdliło:). To doskonałe rozwiązanie dla filmów, w których najważniejsze są efekty, a nie fabuła :) Pokłosie lepiej oglądać w zwykłym kinie… Natomiast części znajomych nie podobało się zupełnie. Ale oni też nie lubią filmów 3D, a ja owszem :)

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Ja miałem dość nietypowy seans, bo na sali 4DX, a bez efektu 3D. Oby takich projekcji było więcej – bo efekty 4D są fajne, ale okulary mogą być męczące :-)

  • http://www.facebook.com/michal.galuszka.1024 Michał Gałuszka

    Ja byłem w Skoda 4DX na Człowieku z Żelaza. Film niestety w 3D, ale skupię się na efektach 4DX. Woda tryskała na twarz dwa razy (mgiełka wodna) i to było super w momencie gdy superman wpadał do oceanu. Zgadzam się, że dysze psikające powietrzem przy szyi też świetnie sprawdzają się jako imitacja strzałów. Jak dla mnie rzucanie fotelami było trochę zbyt intensywne. Momentami nie mogłem skupić się na filmie. Niedoskonałością technologii jest to, że nie jest ona bezgłośna. Urządzenia emitujące zapach pracują dość głośno i jeżeli nie są zagłuszone przez akcje filmu to jest uciążliwe. Wentylatory pod sufitem, które generują wiatr (swoją drogą super efekt) też trochę zbyt głośno pracują. Ogólnie byłem zadowolony i uważam, że warto przetestować bo to fajna nowinka.

  • Marcin Kruszyński

    Tak dla sprostowania – Cameron nigdy nie miał nadzieji, że 3D stanie się standardem. W wielu wywiadach, jeszcze sprzed premiery Avatara, a ostatnio coraz częściej, mówi o tym, że 3D to tylko narzędzie, które MOŻNA wykorzystać do kręcenia filmu tylko po to by uzyskać odpowiedni zamierzony efekt. Mało tego, Jim potępia konwersje 3D i otwarcie mówi, ze w tej chwili wszystkie filmy pojawiają się w wersji 3D tylko dlatego, by wytwórnia mogła więcej zarobić. W zasadzie konwersje psują estetykę i dynamikę filmu, a kijowe projektory (jak np. te w Multikinach) jeszcze dodatkowo zabijają jakąkolwiek przyjemność z oglądania filmu. Wykluczając filmy animowane, od premiery Avatara pojawiło się tylko kilka filmów (do policzenia na palcach jednej ręki), które były przynajmniej w ułamku kręcone kamerami 3D. Cała reszta to robione na siłę konwersję. Chyba najgorsza konwersją, do jakiej się zabrałem to „Men in Black 3″ – dno i 5 metrów mułu.

  • Grigor

    Fajne sala kinowa, ale w domu kino 4D czy 5D jest mi niepotrzebne.

  • Imię

    A co ma piernik do wiatraka?

  • Michał

    Byłem 2 tygodnie temu i rzeczywiście sala robi wrażenie, a samo 5D to rzeczywiście coś nowego i ciekawego. Skoda że tylko Cinema City Arkadia ma na razie tylko taką salę.

  • tex

    A kogo obchodzi co Ci jest niepotrzebne?

  • barbaria

    Dla mnie jest to super sprawa. W sali Skoda 4DX w Arkadii byłem już 2 razy. Film mija w mgnieniu oka, dlatego że nie mamy czasu się tam nudzić. Bajeranckie są te ruchome fotele i wmontowane w nie te wszystkie urządzenia, które dają uczucie tego, że jesteśmy na planie filmu. To naprawdę nowa jakość w polskim kinie.

  • marusha132

    Mało kto wie, że jest to jedyna taka sala kinowa w ogóle w Polsce, w Europie jest ich 6. 4DX jest to technologia kinowa, która dzięki zastosowaniu niezwykłych efektów, oddziałuje na wszystkie pięć zmysłów. Pozwala przez to na absolutne kinowe przeżycie podczas oglądania filmów. Sala kinowa Škoda 4DX wyposażona jest w zaawansowany technologicznie system ruchomych foteli, zsynchronizowanych z toczącą się na ekranie akcją największych hitów filmowych. Nie ma to nic wspólnego z filmami tworzonymi na potrzeby tak zwanych kin 4D czy 5D ponieważ w tych technologiach puszczane są krótkie filmiki np. z jazdy kolejką,…Dowiedz się więcej na http://cinema-city.pl/4dx-info
    oraz http://www.youtube.com/watch?v=m-hsiOP6hrM

Reklama