Sprawdziliśmy „Instagram” dla Windows Phone

Recenzja/Technologie 27.07.2013
Sprawdziliśmy „Instagram” dla Windows Phone

Windows Phone 8 jak do tej pory nie doczekał się oficjalnej aplikacji do Instagramu. Są dostępne wyłącznie liche podróbki, które „hackują” ową usługę, podpinając się pod jej API. Od wczoraj mamy jednak coś zupełnie innego.

Instagram wydaje się być Świętym Graalem systemu Windows Phone 8. Nokia o niego zabiega. Microsoft, partner Facebooka, czyli właściciela Instagramu o niego zabiega. Nadal bez widocznych rezultatów. Nokia, wiedząc, że ta aplikacja jest tak modna, że aż kluczowa do sukcesu danej platformy, postanowiła obejść system.

Nie chodzi tu o przygotowanie własnej, nieoficjalnej aplikacji. Gdyby to zrobiła, Instagram mógłby się jeszcze bardziej zniechęcić i postanowić nadal ignorować platformę Windows Phone. Opłaciła więc aplikację… partnera Instagramu. Jedyną usługę, która legalnie, na mocy umowy, może umieszczać oficjalnie zdjęcia w strumieniu tej usługi. Mowa o Hipstamatic.

Hipstamatic swego czasu był popularniejszy od Instagramu. Gdy ten drugi się rozwijał, firmy nawiązały partnerstwo. Hipstamatic nieco pomógł Instagramowi, bo jego użytkownicy mogli automatycznie wrzucać zdjęcia zarówno do „natywnego” strumienia, jak i do instagramowego. Instagram w końcu przegonił Hipstamatic i zostawił go, jeżeli chodzi o popularność, daleko w tyle. Partnerstwo jednak pozostało.

wp_ss_20130727_0002
Do czego służą te ikonki… ?

Od wczoraj dostępne są dwie aplikacje w Sklepie Windows Phone: Hipstamatic Oggl i Hipstamatic Oggl Pro. Ten drugi jest dostępny wyłącznie dla Lumii 1020, której nie posiadam. Zainstalowałem więc ten pierwszy. Aplikacja wymaga smartfonu z 1 GB pamięci operacyjnej. Posiadacze słabszych smartfonów z Windows Phone muszą więc, póki co, obejść się smakiem. Oggl nie jest też dostępny na Windows Phone 7.

Wrażenia z korzystania z aplikacji chciałem opisać już wczoraj, ale niestety, nie byłem w stanie. Serwery Hipstamatic „siadły”, uniemożliwiając rejestrację konta. Dopiero w nocy udało mi się założyć konto i rozpocząć zabawę. Popyt i głód wśród użytkowników Windows Phone były ogromne.

Filtry można przeglądać nawet przed wykonaniem zdjęcia
Filtry można przeglądać nawet przed wykonaniem zdjęcia

Na Lumii 920 aplikacja uruchamia się dość szybko i jest responsywna. Jej interfejs pozostawia, niestety, nieco do życzenia. Nie lubię programów, których funkcje muszę odkrywać. Tymczasem Oggl wita nas ramką z obrazem przechwytywanym przez obiektyw telefonu i zestawem przeróżnych ikonek, których funkcji mogę się tylko domyślać. Dopiero wypróbowanie każdej z opcji pozwala się nauczyć, do czego ona właściwie służy. Pierwsze wrażenie więc, niestety, na minus.

Na dodatek Hipstamatic pozwala na zarządzanie tylko natywnym profilem. Nie mogę przeglądać aktywności na Instagramie, a tylko wewnątrz dedykowanej sieci. Integracja z facebookowym portalem dla amatorów zdjęć jest więc podstawowa: po prostu wysyłając zdjęcie na Hipstamatic, możemy też zaznaczyć, by zostało ono wysłane również na Instagram (a także na Facebooka i Twittera). Tylko i aż tyle.

wp_ss_20130727_0001

Zabawy jest za to, trzeba przyznać, sporo. Oggl ma dziesiątki wirtualnych obiektywów i klisz. Jest to wręcz przytłaczające. Po wykonaniu zdjęcia dobry kwadrans szukałem optymalnego zestawu filtrów, by uzyskać najlepszy możliwy efekt. Ciężko mi zaliczyć duży wybór możliwości do wad, ale warto wspomnieć, że minie sporo czasu zanim się nauczę jakie zestawy do jakich zdjęć stosować. Fajne jest to, że filtry można podejrzeć nie tylko po wykonaniu zdjęcia, ale również przed: aplikacja wyświetla w wizjerze efekt naszego wyboru.

Oggl, niestety, nie powala jako całość. Nawet po dłuższym użytkowaniu nadal gubię się w interfejsie, a chyba nie jestem aż tak nieporadny. Wkurza też tak podstawowa integracja z Instagramem (z całym szacunkiem dla Hipstamatic, ale przecież to o to nam teraz chodzi). Współpraca z Twitterem również jest mizerna, bowiem aplikacja wrzuca… sam link do strumienia, bez żadnego opisu. Dopiero po jego rozwinięciu śledzące nas osoby widzą opis samej fotki.

Oto efekt. Wszystkie Czytelniczki moje.
Oto efekt. Wszystkie Czytelniczki moje.

Trzeba jednak przyznać, że program mimo wad „robi robotę”. Wszystkie z dziesiątków obiektywów i filtrów działają rewelacyjnie i zabawy przy tym, całkiem przyjemnej, jest sporo. Nawet jedno zdjęcie to dużo frajdy, właśnie z uwagi na setki możliwych, różnorodnych form edycji. A o to przecież w tym wszystkim chodzi.

Przełknę podstawową integrację, jeżeli w kolejnej wersji usprawniony zostanie interfejs. Póki co, szkolna czwórka z minusem. W końcu jednak my, użytkownicy Windows Phone 8, mamy oficjalną (mniej więcej…) aplikację do najpopularniejszej na świecie sieci społeczościowej dla amatorskiej fotografii. Miło, ale czekamy na więcej.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement