Najważniejsze w tygodniu: Czy fotograficzne smartfony to przyszłość hi-endowych urządzeń mobilnych?

Artykuł/Sprzęt 14.07.2013
Najważniejsze w tygodniu: Czy fotograficzne smartfony to przyszłość hi-endowych urządzeń mobilnych?

Podczas premiery nowej Nokii Lumia 1020 skupiono naszą uwagę na aspektach fotograficznych urządzenia. Dzisiaj staramy odpowiedzieć sobie na pytanie, o to czy taka specjalizacja w smartfonach jest dobrą strategią?

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Ja bym zapytał inaczej. Czy w świecie smartfonów jest miejsce na specjalizacje? Czy to właśnie te specjalizacje nie są kluczem do sukcesu. Mamy nową Nokię, która ma zawojować rynek foto, mamy Sony Xperię Z która jest wodoodporna. Wreszcie mamy całą serię Samsungów. Choć Active, Zoom i Mini reprezentują Galaxy S4 tylko z nazwy to jednak mają pełnić rolę flagowców w swoich niszach. Wreszcie mamy Galaxy Note i phablety. Rynek nam się rozwija, w bardzo różnych kierunkach. To generalnie dobrze, bo każdy użytkownik powinien znaleźć coś dla siebie. Jednocześnie jednak stajemy przed wyborem, czy chcemy mieć telefon z super aparatem, czy super wytrzymały, a może taki o dużej przekątnej ekranu.

samsung-galaxy-s4-active

A sama Nokia nie ma łatwego życia i osobiście nie wierzę w to by Lumia 1020 była urządzeniem przełomowym. które napędzi sprzedaż, a jedynie uzupełnieniem portfolio. Cenne, bardzo pozytywne, ale tylko dopełnienie line-up’u. Sam nie czekam na nowy smarfon Noki z WP, dla mnie liczy się bardziej debiut Noki Asha 501, zwłaszcza w obliczu ofensywy Firefox OS.

Uważam, że Nokia ma znacznie większe szanse na rynku budżetowych smartfonów i telefonów, niż wśród hi-endowych urządzeń, gdzie możemy obserwować mocną dominację kilku konkurentów. Zwłaszcza, że to teraz rozegra się na tym rynku kolejna bitwa. Nokia ma tu potencjał i możliwości. Lumia 1020 to tylko taki bonus i pokaz możliwości, ale pieniądze dla Noki są ulokowane gdzie indziej.

gajewskiMaciej Gajewski: Wszystko, jak zawsze, zależy od marketingu. Osoby „zorientowane” i tak podejmą samodzielną decyzję. Ci przywiązani (i zadowoleni z tego) do ekosystemów Apple’a i Google’a raczej się nie przesiądą na nic z Windows Phone. A jeżeli już, to i tak podejmą decyzję świadomie. Reszta będzie czytać reklamy, polegać na opinii znajomych, a także na tym, co pani w salonie operatora komórkowego podsunie pod nos.

Nikt nie kupi smartfonu po to, by mieć dobry aparat. Nie oszukujmy się, ktoś, kto będzie chciał fajny kompakt nie wybierze Nokii. Co nie zmienia faktu, że ów aparat jest dość istotny. Wystarczy chwila zastanowienia: czy wykonuję dużo zdjęć? Czy często wrzucam je na Facebooka i Instagram? Czy nie irytuje mnie noszenie dwóch urządzeń (kompaktu i smartfonu) przy sobie? Jeżeli tak, to ten aparat staje się bardzo ważnym czynnikiem towarzyszącym wyborowi smartfonu. Lumia 1020 to nowoczesne, zgrabne urządzenie, a jego aparat teoretycznie pozostawia iPhone’a i Galaxy daleko w tyle (co jeszcze będziemy musieli zweryfikować testami).

Problemem nadal jest Windows Phone 8. Nie posiada on wciąż oficjalnego klienta Instagramu. Nadal wygląda „obco” w porównaniu do innych rozwiązań dostępnych na rynku, aczkolwiek dzięki potężnym kampaniom reklamowym wydaje mi się, że konsumenci są nieco bardziej oswojeni z kafelkami. Największym problemem jest jednak cena.

Rozumiem czemu Lumia 1020 jest droższa o 100 dolarów od iPhone’a 5 i HTC One. Bo ma wartość dodaną w postaci aparatu cyfrowego. Ale nie jestem pewien, czy zrozumieją to klienci. Nie jestem pewien, czy Nokia będzie w stanie to im „sprzedać”. A wtedy Lumia 1020 pozostanie wyłącznie urządzeniem wizerunkowym, mającym napędzić sprzedaż tańszych urządzeń.

jaroszewskiDamian Jaroszewski: Nie ulega wątpliwości, że Nokia Lumia 1020 robi rewelacyjne zdjęcia. Jednak sam telefon nie jest niczym specjalnym. W ogóle cały system Windows Phone 8 jakoś do mnie nie przemawia. Tak jak do Androida lub iOS-a potrafiłem się przystosować w mgnieniu oka, tak okienka Microsoftu strasznie mnie irytują i – moim zdaniem – mają ogromne braki w porównaniu do swoich konkurentów.

GALAXY_S4_zoom__8

Jeśli chodzi o specjalizację smartfonów, to jakoś w nią nie wierzę. Rynek dąży do tego, żeby oferować nam kombajny, na których zrobimy wszystko. Telefony po prostu mają być coraz lepsze w poszczególnych kwestiach i własnego przejawem tego jest PureView czy też UltraPixel od HTC. Nie wystarczy, że smartfon będzie robił dobre, a nawet rewelacyjne zdjęcia. Do tego musi mieć jeszcze świetny system, przyjazny użytkownikowi, dobrą wydajność, dobry ekran o takiej przekątnej, jaka danemu użytkownikowi pasuje i oczywiście tysiące aplikacji do zainstalowania. W mojej opinii Nokia Lumia 1020 wygrywa aparatem, ale przegrywa w innych kategoriach z androidowymi flagowcami. Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby zapłacić za nią tyle samo, co za HTC One lub Galaxy S 4… Dla mnie aparat w telefonie to dodatek, a nie główna funkcja.

Jesteśmy wybrednymi klientami i moim zdaniem przyszłość leży we wspominanych już kombajnach, a nie urządzeniach wyspecjalizowany.

grabiec nowePiotr Grabiec: Damian – mam podobne zdanie do Ciebie, ale z jedną rzeczą wybitnie nie mogę się zgodzić. Aparat już dawno przestał być dodatkiem w smartfonie, to jest jeden z jego najważniejszych elementów. Jakość zdjęć jest dla wielu osób kluczową kwestią, jeśli chodzi o wybór telefonu – dla osób, które już dawno zrezygnowały z kompaktów, ale nie potrzebują lustra. To nie jest tak, że ludzie rezygnują z aparatów dopiero dziś, to się stało już kilka lat temu.

Muszę przyznać, że Lumia 1020 to naprawdę świetny telefon. Pierwszy Windows Phone, który mi się faktycznie podoba – właśnie ze względu na świetny aparat. Sam go nie kupię, ponieważ to nie jest “mój” system, ale znam mnóstwo osób, którym bym mógł to urządzenie polecić. Czasy, gdy na platformę Microsoftu nie było aplikacji, już minęły. Teraz są, ale jest ich po prostu mniej niż u konkurencji.

Nokia Lumia 1020_4

Co do Instagramu, to po prostu szkoda, że Nokii nie udało się dogadać z Zuckerbergiem. Są już przecież nieoficjalne aplikacje, które potrafią wrzucać zdjęcia na timeline – albo obchodzą ograniczenia API, albo dogadały się z twórcami. Starczyłoby, aby Nokia kupiła jedną z nich i wypuściła pod własną marką „Instagram by N.”, tak jak Microsoft przygotowuje aplikacje dla Facebooka. Użytkownicy by się ucieszyli, a Finowie mieliby mocny punkt sprzedażowy – zwłaszcza jakby tylko ich smartfony mogły z Instagramu korzystać.

Jednak mimo wszystko – świetne zdjęcia, camera grip! – nie wierzę, by 1020 okazała się sukcesem sprzedażowym. Wszystko zabija cena. Jeśli telefon „upadłej” Nokii z młodym i “wybrakowanym” systemem kosztuje więcej od iPhone’a i HTC One – które są uważane za telefony klasy premium, jeśli nie premium plus – to pozwolą sobie na zakup tylko nieliczni. Argumentacja „dwa w jednym” nie przemówi do ludzi, którzy będą musieli na jeden raz wyłożyć kosmiczną kwotę.

Co do specjalizacji telefonów, to moim zdaniem też to nie ma sensu. Smartfon ma być urządzeniem uniwersalnym. Mało kto będzie miał możliwość kupna pięciu różnych modeli i wychodzić z domu z jednym w zależności od sytuacji. No i w końcu spójrzcie na Apple: czy potrzeba dziesiątek wersji? Nie, starczy jeden telefon skrojony na miarę tych 90% użytkowników. A te 10% będzie musiało się przemęczyć.

To tak, jakby w sklepie z butami byłyby tylko męskie rozmiary 40-45, a ludzie o mniejszych i większych stopach czuliby się w nich niekomfortowo i nie mieli wyboru. Dlatego nie mówię, że to dobre rozwiązanie, bo sam wpadłem w tą mniejszość, której iPhone w pełni nie pasuje. Ale w pełni rozumiem, że nie ma co się rozdrabniać.

Swoją drogą, to skoro numeracja linii Lumia dobiła już do czterech cyfr, czekam na Lumię 3310 🙂

Marcin Połowianiuk: Zgadzam się z Piotrem, że aparat to obecnie jedna z najważniejszych funkcji smartfona. Obok ekranu i „bebechów” coraz więcej osób zwraca uwagę właśnie na jakość zdjęć. Jeżeli mowa o zdjęciach, Lumia 1020 na papierze rozkłada całą smartfonową konkurencję i właściwie wszystkie kompakty (pomijając te najdroższe, typu Fuji X100s). Sądząc po wcześniejszych dokonaniach Nokii można być pewnym, że specyfikacja z papieru przełoży się na rzeczywistość.

Ten kierunek to przyszłość rozwoju amatorskiego runku foto. Jeżeli Nokia po drodze czegoś nie zepsuje, można będzie ogłosić początek końca klasycznych kompaktów. Smartfony zjedzą kolejny segment rynku, tak jak wcześniej zrobiły to z odtwarzaczami MP3. Oczywiście jedna Lumia wiosny nie czyni, ale Nokia wyznacza bardzo ciekawy kierunek rozwoju. Jeżeli inni producenci zaczną podążać tą samą drogą, będzie to duża korzyść dla nas, czyli klientów i odbiorców. Jeżeli nawet głupie „pstryki” na Facebooka mogą być dzięki temu lepsze, to właściwie czemu nie?

Dużo kontrowersji wokół Lumii 1020 budzi jej rozdzielczość 41 megapikseli. Niektórzy się zachwycają, inni ogłaszają to szczytem marketingowego mydlenia oczu. W dzisiejszych czasach trzeba chyba na nowo zweryfikować pogląd na liczbę megapikseli w aparacie. Prawa fizyki się nie zmieniają, ale zmieniają się technologie i przede wszystkim oprogramowanie matryc. Jeżeli inżynierowie są w stanie programowo okiełznać taką ilość danych składającą się na jedno zdjęcie, zapewniając przy tym dobrą ostrość, małe szumy i dużą rozpiętość tonalną, to w tej sytuacji 41 MP staje się zaletą. Możliwość cyfrowego zoomu i przekadrowywania zdjęcia po jego wykonaniu mówią same za siebie. Myślę, że w przypadku sprzętów mobilnych jest to lepsza droga, niż powiększający wymiary telefonu zoom optyczny zastosowany w Galaxy S4 Zoom.

GALAXY_S4_zoom__3

Damian Jaroszewski: Słusznie. Może trochę zapędziłem się z tym, że aparat w smartfonie to tylko dodatek. Owszem, to dość kluczowa funkcja dla wielu osób (dla mnie nie). I pewnie tak, jak pisze Marcin, telefony wyprą z rynku kompakty.

Dawid Kosiński: Kocham Windows Phone, kocham Nokię, kocham Lumię. Doceniam, że fińscy inżynierowie stworzyli tak świetny aparat (nie tylko fotograficzny, ale i telefoniczny) i chciałbym, by zdobył on popularność. Jednak czy tak się stanie? Nie wiem, jest tu za dużo niewiadomych.

Wielu osobom nie podoba się system Windows Phone, niestety tych osób jest multum. Sądzę, że gdyby Nokia wydała taki telefon jak omawiany wyżej, ale z systemem Android, bez problemu stałby się on hitem sprzedażowym. Z Windows Phone nie ma takiej opcji. Jest on nie tylko ratunkiem i szansą Nokii (w końcu Microsoft sypał pieniędzmi jak głupi), ale też jej kulą u nogi. A raczej wielką kulą toczącą się przed Nokią, która niczym Syzyf próbuje wejść na szczyt. Firma ta musi włożyć mnóstwo siły, by spopularyzować Windows Phone.

Camera Grip Nokia Lumia 1020_5

Jeśli chodzi o technikalia, to trochę mnie zawiodły. Aparat oczywiście jest fenomenalny i nie ma, po co o tym dyskutować. Jednak spodziewałem się zastosowania lepszego procesora, np. Snapdragona 800. Jednak mimo to Lumia 1020 jest jedynym smartfonem, na który wymieniłbym swoją Lumię 920. Choćby zaraz. Ze względu na Windows Phone i świetny aparat to genialne narzędzie, które idealnie nadaje się do pracy dziennikarza i blogera, czyli mojej.

Mateusz NowakMateusz Nowak: Przyznam, że bardzo zdziwiłem się gdy oglądałem konferencję Nokii, na której prezentowano nową Lumię 1020. Finowie skupili się w 100% na funkcjach foto i przemilczeli praktycznie wszystkie inne aspekty nowoczesnego smartfona. To jednak nie był przypadek. Nokia nie od dzisiaj specjalizuje się w rozwiązaniach fotograficznych i w swojej historii miała już wiele smartfonów, które wytyczały nowe standardy na tym polu.

Uważam, że w tym szaleństwie jest metoda. Nokia musi trzymać się obranej drogi i produkty takie jak Lumia 1020 powinny się pojawiać systematycznie, aby wśród w umysłach klientów na stałe wyryła się informacja o tym, że Finowie robią dobre produkty. Specjalizacja w branży fotograficznej nie zainteresuje zapewne wszystkich odbiorców, ale bez wątpienia pomoże umocnić markę i napędzi sprzedaż innych smartfonów z rodziny Lumia.

Tydzień temu przełożyłem moją główną kartę SIM do smartfona Nokia Lumia 720. To taki mój osobisty eksperyment, w którym chcę sprawdzić jak po kilku latach pracy na Androidzie poradzę sobie na telefonie z Windows Phone. Na chwilę obecną idzie mi łatwiej niż przypuszczałem i choć często natrafiam na przeróżne problemy, to Maciek i Dawid zwykle są w stanie naprowadzić mnie na właściwy tor i wskazać odpowiednie rozwiązanie.

Zauważyłem, że Windows Phone zrobił spore postępy pod względem liczby aplikacji i ich jakości. Niestety są jeszcze braki, które powinny być jak najszybciej załatane. Liczę na to, że jak nie Microsoft to właśnie Nokia wpłynie na rozwój nowych aplikacji. Finowie skupili się w tym temacie na kategorii foto. Myślę, że pora już wyjść poza te narzucone przez siebie ramy i zainwestować w rozwój innego oprogramowania, które zwiększy produktywność pracy na smartfonach. W efekcie Lumia 1020 byłaby nie tylko najlepszym smartfonem fotograficznym, ale rzeczywiście jednym z najlepszych hi-endów na rynku, który sprawdzi się w pracy, zabawie i robieniu zdjęć.

Więcej o Nokii Lumia 1020:

1. Konferencja Nokii w Nowym Jorku – live blog Spider’s Web
2. Nokia Lumia 1020 oficjalnie zaprezentowana!
3. Nokia Lumia 1020 – fotograficzny potencjał nowego smartfona
4. Nokia Lumia 1020 – nasze pierwsze wrażenia. Prosto z Nowego Jorku
5. Camera Grip dla Nokii Lumia 1020 – bardzo, bardzo dobry pomysł
6. Tak wyglądają zdjęcia wykonane fotograficznym smartfonem Nokia Lumia 1020

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement