Piekło zamarzło. W Google Play kupimy już nie tylko aplikacje, ale też ebooki!

News/Technologie 18.07.2013
Piekło zamarzło. W Google Play kupimy już nie tylko aplikacje, ale też ebooki!

Na rozszerzenie oferty Google Play w Polsce czekaliśmy bardzo długo. Ale nareszcie tak się stało! Z poziomu aplikacji sklepu na urządzenia mobilne możemy kupić już nie tylko programy na smartfony i tablety, ale też właśnie ebooki. I chociaż poszerzenie oferty Google dla naszego kraju bardzo cieszy, to pozostawia spory niedosyt.

Dwa dni temu byliśmy świadkami zmian w przeglądarkowej wersji sklepu Google Play. Twórcy postanowili ujednolicić wygląd aplikacji mobilnej z wersją web. Ze zmian nie jestem do końca zadowolony, bo twórcy nowego desingu tak się skupili na spójności wizualnej obu wersji sklepu, że nie do końca przemyśleli nawigację, która jest teraz trudniejsza niż poprzednio. Narzekałem wtedy przy okazji na ograniczenie cyfrowej oferty w naszym kraju wyłącznie do aplikacji. Wczoraj w nocy natomiast Google zrobiło nam niespodziankę. Google Play pozwala polskim użytkownikom już na zakup nie tylko programów i gier, ale też książek.

Google Play zastąpił Android Market

Warto sobie przypomnieć, że na samym początku sklep dla systemu z zielonym robotem nazywał się Android Market. Znajdowały się w nim wyłącznie programy i gry. Google zdecydowało się na rebranding, aby móc w jednym miejscu oferować użytkownikom nie tylko aplikacje, ale też całą gamę innych cyfrowych treści. Do oferty trafiły ebooki, filmy, seriale i muzyka.

Ale od tej zmiany minęło już mnóstwo czasu, a dla Polaków sklep nadal pozostał starym Marketem pod względem dostępnych do kupienia rzeczy. Cyfrowe treści można było bowiem kupić tylko w niektórych regionach, do których nasz kraj nad Wisłą do tej pory się nie zaliczał. Jak wygląda sklep można było podejrzeć wchodząc na niego z innego kraju lub przez jakiś VPN, ale po pierwsze było to i tak łamanie licencji sklepu, nie wspominająć o niemożności dokonania zakupu polską kartą płatniczą.

google-play-books (1)

Przyjazny interfejs

Dlatego udostępnienie kolejnych kategorii Google Play w Polsce to dobra wiadomość. Sam sklep z książkami prezentuje się zresztą całkiem nieźle. Co najważniejsze, jest spójny z tym co znamy z podstawowego sklepu z aplikacjami. Widok listy aplikacji, wyników wyszukiwania, a nawet pojedynczej książki jest zbliżony i różni się kolorem: w przypadku aplikacji jest to zielony, w przypadku książek – niebieski. Sam program służąca do czytania wygląda nieźle, ale nie ma żadnych fajerwerków. Jeśli chodzi o ofertę, to ciężko ją ocenić na pierwszy rzut oka. Sklep proponuje kilka pozycji, a bazę danych można przeszukiwać lub przeglądać za pomocą rozwijanego paska kategorii.

Ceny bywają zarówno atrakcyjne – kilka złotych za ebooka – do absurdalnie wysokich – nawet blisko stu złotych za tytuł. Ale szybko okazało się, że nadal obowiązują nas blokady regionalne i część pozycji nie będzie się u nas pojawiała. Sprawdziłem to na kilku przykładach – tytułu nie było w wewnętrznej wyszukiwarce sklepu, a dostałem się do odpowiedniej podstrony przez wpisanie odpowiedniego zapytania w omniboksie Chrome i przejrzeniu wyników klasycznego wyszukiwania Google. Po otwarciu podstrony z taką książką nie wyświetla się przycisk z ceną – trochę kiepsko, że nawet nie ma informacji o braku dostępności w danym regionie.

No to kiedy reszta?

Na początku wspomniałem, że nadal Google Play pozostawia niedosyt. Książki to chyba najmniej – po muzyce, do której w pełni wystarcza mi streaming przez Spotify – oczekiwana przeze mnie kategoria sklepu. W końcu jeśli chodzi o ebooki, to w Polsce wcale nie jest źle! Mnóstwo rodzimych księgarni, masa promocji oraz dostęp do anglojęzycznej oferty Amazonu był dla mnie wystarczający. A w dodatku robiąc zakupy w Google Play, jak słusznie zauważył Robert z bloga swiatczytnikow.pl, trzeba też zwrócić uwagę na zabezpieczenia DRM.

Części z pozycji zakupionych w sklepie Google po prostu nie będzie się dało wygodnie, albo nawet wcale, przenieść na czytnik ebooków, taki jak Amazon Kindle. Pod tym względem wygrywają nasze rodzime księgarnie, które zamiast DRM stosują w ramach zabezpieczenia ebooka nieinwazyjny znak wodny. Plusem jest natomiast możliwość czytania ebooków z Google Play, bezpośrednio w przeglądarce, możliwość wgrania do usługi Google Play Books tysiąca własnych pozycji w formacie epub lub pdf oraz synchronizacja ostatnio czytanej strony i notatek.

google-play-books (3)

A co z innymi kategoriami sklepu? Bez czasopism też jestem w stanie żyć bo newsów i artykułów gromadzę i tak w feedly i Pocket więcej, niż jestem w stanie przetworzyć. Za to jeśli chodzi o filmy i seriale, to tutaj widzę dla Google dużą szansę. Serwisów VOD u nas jak na lekarstwo, a seriale legalnie można oglądać albo w kablowej lub satelitarnej telewizji – albo wcale. Mam więc nadzieję, że książki to takie badanie gruntu i dopiero początek…

… a na tą ciekawszą część oferty nie będziemy czekać kolejne kilka lat.

PS. Tak jak widać po screenach, Google przy wyborze fontu dla sklepu zapomniało o istnieniu polskich „krzaczków”. Mam nadzieję, że to tylko przejściowa niedogodność.

google-play-android

google-play-books (4)

Dołącz do dyskusji

Advertisement