Vine już wyprzedza Instagrama. Będzie kolejnym, społecznościowym hitem?

News/Technologie 10.06.2013
Vine już wyprzedza Instagrama. Będzie kolejnym, społecznościowym hitem?

Kilka dni temu aplikacja Vine wydostała się z uścisku iOS i w końcu zadebiutowała na Androidzie. Nie trzeba było czekać nawet tygodnia, żeby wyprzedziła Instagrama w ilości udostępnianych multimediów na Twitterze.

Jak podaje serwis Topsy, zaledwie po kilku dniach od premiery na Androidzie, Vine może się pochwalić prawie 3 milionami linków prowadzących do strony vine.co i to każdego dnia. Dla porównania, 8 czerwca poprzez Vine udostępniono 2 miliony 924 tysiące multimediów. W tym samym czasie niezwykle popularny Instagram osiągnął „zaledwie” 2 miliony 284 tysiące linków na Twitterze.

vine-instagram-twitter

Po powyższym wykresie dość łatwo określić, kiedy aplikacja Vine zadebiutowała na mobilnym systemie operacyjnym od Google. Jednocześnie, jak na dłoni widać, że na sukces na razie wpłynął tak zwany efekt nowości. Wiele osób pierwszy raz usłyszało o aplikacji, zainstalowało ją, a nawet wypróbowało. Sam zaliczam się do tego grona, chociaż Vine znałem już wcześniej. To, że teraz na Twitterze pojawia się tak dużo 6-sekundowych filmów nie znaczy, że tak samo będzie za pół roku.

A gdyby tak się zastanowić, czym Twitter i Instagram zdobyły popularność. Czynników na pewno jest wiele. Jestem zdania, że krokiem milowym w sukcesie „ćwierkacza” była relacja jednego z użytkowników z lądowania samolotu w rzece Hudson. Błyskawicznie wrzucił on zdjęcie pojazdu dryfującego na powierzchni wody. Był zdecydowanie szybszy niż jakiekolwiek media. Z kolei Instagram pozwala na nieco okrojoną, ale jednak kreatywność twórczą. A czy Vine nie łączy obu tych funkcji, ale jeszcze lepiej?

Twitter pozwala na relacjonowanie zdarzeń, ale tylko zdjęciami i tekstem. Przy pomocy Vine można dorzucić jeszcze film, krótki bo krótki, ale to i tak więcej, niż statyczna fotografia. A kreatywność? Tutaj pole do popisu jest dużo większe niż w przypadku Instagrama.

Z pewnością Vine daje dziennikarzom obywatelskim nowe pole działania. Pamiętajmy jednak o zdrowym rozsądku. Przecież sprawa wybuchów w Bostonie dobitnie pokazała, że łatwo w takim wypadku o nadużycia. Jeśli nie wiecie o co chodzi, to w telegraficznym skrócie można powiedzieć, że o zamach zostali oskarżeni niewinni ludzie. Użytkownicy portali internetowych wskazali winnych, co podchwyciły tradycyjne media. Po czasie okazało się, że to wszystko były bzdury.

Grafika: Mashable

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement