Perły z lamusa – Duke Nukem 3D

Artykuł/Gry 05.06.2013
Perły z lamusa – Duke Nukem 3D

Kiedy pierwszy raz wcieliłem się w postać Księcia, byłem przytłoczony. Rewelacyjna, trójwymiarowa grafika, ogrom możliwości oddany w ręce graczy, zdolność rozglądania się bohaterem nie tylko na boki, ale również w górę i w dół… Duke Nukem 3D stał się dla mnie rewolucją, przykładem rozwoju gier w stronę „realistycznej” strony wizualnej, nad którą zachwytów nie było końca. Co najciekawsze, uruchamiając Duke Nukem 3D w 2013 roku, wciąż można odnieść wrażenie, że część z producentów jest lata świetle za kamieniem milowym od 3D Realms.

Książę prekursor

duke nukem 3d 3

Duke Nukem 3D na stałe przeszło do historii gier komputerowych. Kiedy trójwymiarowe przygody Księcia ujrzały światło dzienne w 1996 roku, z miejsca stały się hitem. Kosztem 300 tysięcy dolarów i nakładem pracy 12 osób powstała gra, która stała się wzorem do naśladowania dla innych deweloperów i na stałe wpłynęła na rynek komputerowych produkcji. To właśnie za sprawą Duke Nukem 3D i Dooma pierwszoosobowe strzelaniny są dzisiaj najpopularniejszym gatunkiem gier wśród konsumentów. Gdyby nie zapatrzony w siebie macho, możliwe, że nie mielibyśmy Call of Duty, zabrakłoby Counter Strike’a oraz Battlefielda.

Duke Nukem 3D zaimplementowało tyle rewolucyjnych rozwiązań, że starczyłoby na parę innych tytułów. Uwierzcie, w 1996 roku kosmetyczny efekt polegający na możliwości włączenia światła w pomieszczeniu, aby polepszyć naszą widoczność – to było coś. Interaktywność z otaczającym nas światem po prostu powalała. Walące się budynki podczas eksploracji ich wnętrz – zdawało się, że zbliżenie komputerowej gry do efektownego filmu nigdy nie było i nie będzie bardziej wyraźne. Zmiany w architekturze lokacji, wywołane oskryptowanymi wybuchami – przecierałbym oczy ze zdumienia, gdyby akcja nie była tak intensywna i tak wciągająca. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale nie pamiętam wcześniejszej trójwymiarowej gry akcji, w której mogliśmy wybrać przemieszczanie się obok przeciwników szybami wentylacyjnymi, unikając bezpośredniego starcia.

Książę innowator

duke nukem 3d 4

Duke powalał graficznymi smaczkami, które trudno było szukać w innych grach. Podczas wymiany ognia z kosmitami w podrzędnym barze, eksplodowały butelki i szklanki, o ile trafił w nie pocisk. Po strzeleniu w słoik z pieniędzmi dolary wzbijały się w powietrze, po czym powoli opadały w zaplanowane przez twórców miejsce. Po tafieniu w muszkę klozetową nie dość, że pojawiała się fontanna wody, to jeszcze miała dla nas lecznicze właściwości. Gracz dostał do rąk serię gadżetów, które mógł używać podczas rozgrywki. Nie zabrakło nawet noktowizora, nie tylko poprawiającego widoczność w ciemnych korytarzach, ale również pokazującego ciepłe truchła kosmicznych przeciwników. Noktowizor! 1996 rok! MS-DOS!

Książę kontrowersji

duke nukem 3d 2

Do historii gier komputerowych przeszła nie tylko sama gra i jej rewolucyjne rozwiązania, ale również główny bohater. Tytułowy Duke Nukem to macho z prawdziwego zdarzenia, garściami czerpiący z filmów akcji tamtego okresu. Książę był zakochany w sobie, dowcipnie komentował otaczającą go sytuację, instrumentalnie traktował kobiety oraz był prawdziwie żywy. Zerwanie ze stereotypem bezimiennego, niemego bohatera ratującego świat wzbudzało zachwyt. No i jaki inny protagonista gier komputerowych zamiast zwyczajnego „kopniaka” serwował kosmicznym najeźdźcom „mighty foot”? Ile przy tym było kontrowersji! Książe płacił erotycznym tancerkom, mógł zabijać niewinne osoby, natomiast twórcy nie bali się eksponować seksu i golizny na ekranie. Obnażania miejsc intymnych nie stwierdzono, ale hej. W 1996 roku wystarczyło pokazać zlepek pikseli tańczący w kanciastym klubie erotycznym (te efekty świetlne!) aby tytuł został wycofany ze sprzedaży w Brazylii. W wielu krajach, w tym Stanach Zjednoczonych oraz Niemczech, 3D Realms musiało wydać wersję ocenzurowaną, aby ich dzieło mogło pojawić się na sklepowych półkach.

Książę e-sportu

duke nukem 3d 1

Rynek gier komputerowych zawdzięcza Duke Nukem 3D jeszcze jeden element, często pomijany w sentymentalnych publikacjach na temat Księcia. Chodzi o prekursorski tryb wieloosobowy. W czasach, kiedy rozgrywka dla wielu graczy wciąż była nowością wykorzystującą raczkujący Internet, to gra 3D Realms dorobiła się międzynarodowego turnieju z prawdziwego zdarzenia, z pulą nagród do zdobycia. Historyczny moment, bez dwóch zdaniach. Miłośnicy e-sportu – hail to the King baby!


Co najlepsze z tego wszystkiego, Duke Nukem 3D przetrwał próbę czasu. Wiele tytułów, jak na przykład opisywane przez Kubę Knights and Merchants, uruchamiane dzisiaj tylko psują fantastyczne wspomnienia z przeszłości. Z Księciem jest inaczej. Po zainstalowaniu edycji oferowanej przez Good Old Games wsiąkłem w grę po samą szyję, na bezdechu rozprawiając się z tytułem. Co ciekawe, grając w trójwymiarowe przygody Księcia nawet dzisiaj, nie sposób nie zauważyć pewnej smutnej tendencji. W 17 lat po premierze Duke Nukem 3D spora część współczesnych, pierwszoligowych strzelanin nie dorasta do pięt tworowi 3D Realms – zarówno możliwościami, jak również pomysłem oraz wykonaniem. Książę wiecznie żywy.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement