Microsoft chciał kupić Nokię. Po co?!

Felieton/Sprzęt 21.06.2013
Microsoft chciał kupić Nokię. Po co?!

Informatorzy Wall Street Journal zdradzili, że jeszcze w tym miesiącu trwały rozmowy pomiędzy Microsoftem a Nokią, które miały zakończyć się… fuzją obu firm. Co więcej, prawie się udało! Tylko jaki był w tym cel?

Informatorzy Wall Street Journal potwierdzili, że Microsoft w końcu zdecydował się kupić Nokię. Ta za bardzo się mu nie opierała. Rozmowy jednak zakończyły się klęska i nie będzie do nich powrotu. Obie firmy dalej będą współpracować, ale Microsoft zdecydował, że Nokia chce sprzedać swoją skórę za zbyt wiele zielonych banknotów. Skąd w ogóle ten pomysł?

Nie jest tajemnicą, że obie firmy mają pewien problem. Nokia zbyt długo ignorowała iPhone’a, kurczowo trzymając się Symbiana i jego anachronicznych rozwiązań, aż się okazało, że jest już za późno na reanimowanie trupa. Miała więc trzy wyjścia. Inwestować w swoją nową platformę MeeGo, zostać partnerem Google’a lub zostać partnerem Microsoftu. Trzecia opcja była z pewnością najmniej kusząca. Ale Nokia miała problem. Jej rezerwy gotówki topniały z każdym dniem. Pierwsze dwie opcje, w razie porażki, oznaczały bankructwo.

Oferta Microsoftu oferowała zabezpieczenie w postaci wsparcia finansowego. Windows Phone mógł nie odnieść sukcesu (i nie odniósł), ale Nokia, dzięki gotówce od giganta z Redmond otrzymywanej w zamian za porzucenie Symbiana, MeeGo i planów na Androida, trwa po dziś dzień. Po jej dawnej potędze nie pozostał ślad, ale powoli, ociężale, ale podnosi się z kryzysu.

Dla Microsoftu to jednak za mało. Nokia jest absolutnym liderem jeżeli chodzi o producentów smartfonów z Windows Phone. Co nie zmienia faktu, że w ubiegłym roku sprzedała 13,4 miliona smartfonów Lumia, a w pierwszym kwartale bieżącego 5,6 miliona. To śmiesznie mało, patrząc na dziesiątki milionów iPhone’ów i Galaxy sprzedawanych w krótszym okresie. Wartość akcji Nokii rzadko przekracza cztery dolary. To jest największy czempion Windows Phone’a – za  mały, by Microsoft mógł śnić o podboju smartfonów.

Jest na to rozwiązanie. HTC jeszcze się jakoś stara wypromować Windows Phone (aczkolwiek z nieporównywalnie mniejszym entuzjazmem, niż Nokia), reszta partnerów Microsoftu produkujących smartfony oferuje Windows Phone, bo… musi. Bo dzięki temu mogą negocjować lepsze warunki licencyjne na inne produkty Microsoftu, jak na przykład systemy Windows do produkowanych przez te firmy laptopów.

Nie jest to sytuacja komfortowa dla żadnej ze stron. A co jeśli… zakończyć licencjonowanie Windows Phone’a? Pójść drogą Apple’a i stworzyć Surface Phone, odpowiednik iPhone’a? Microsoft sam nie jest w stanie tego zrobić. Rynek tabletów jest młody, więc Microsoft może sam projektować swoje tablety Surface, bo wie o nich tyle, co reszta. Telefon komórkowy to co innego. Tu potrzeba lat, dekad doświadczenia. A Nokia jest weteranem tego rynku. Nokia jest też weteranem jeżeli chodzi o Windows Phone.

Zakup Nokii był… logiczny. Nie oszukujmy się, nikt poza Nokią i HTC nie wierzy w Windows Phone’a i Microsoft doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Stworzenie super-dopracowanego odpowiednika iPhone’a mogłoby podziałać na wyobraźnię konsumenta. Na dodatek Microsoft bardzo chce stać się firmą oferującą „urządzenia i usługi”. Usług ma sporo. A urządzenia? Klawiatury, myszki, kamerki internetowe, Xbox i Surface. Nieco skromnie. Swój własny telefon? To dopiero pokusa!

To oczywiście tylko moje spekulacje, które zapewne są nawet nieweryfikowalne. Wydaje mi się jednak, że ta fuzja, gdyby doszła do skutku, mogłaby nieźle zamieszać na rynku…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement