Facebook ma kryzys, ale i tak jesteśmy na niego skazani

News/Technologie 07.06.2013
Facebook ma kryzys, ale i tak jesteśmy na niego skazani

Miał podbić cały Internet, a nawet wysiudać Google’a. Prawie się udało. Facebook ostatnimi czasy odnosi jednak coraz więcej porażek. Czy podzieli los MySpace’a? Analitycy twierdzą, że to niemożliwe.

Twarzoksiążka podbijała przez kolejne lata Internet z godnym pozazdroszczenia impetem. Ponad miliard aktywnych kont według pomiarów Facebooka (co zapewne oznacza, że jest ich sporo mniej, ale nawet jeśli, to i tak gigantyczny sukces). Praktycznie każdy nowoczesny system operacyjny posiada funkcję integracji z tym portalem społęcznościowym, który obecnie pełni rolę również galerii zdjęć, czatu, kalendarza czy książki kontaktowej, a nawet telefonii.

Entuzjazm jednak wydaje się przygasać. Facebook podbija obecnie rynki, na których wcześniej nie był obecny lub tak zwane „trudne” rynki, czyli te dotyczące krajów rozwijających się. Młodzi ludzie w Stanach Zjednoczonych i Ameryce zaczynają się jednak, według badań fokusowych, nudzić „fejsem”. Siła uderzenia zmalała do bliskiej zeru. Czy to początek końca?

Zdaniem analityków to niemożliwe. Facebook stał się tak potężny, że, przynajmniej na razie, nie ma żadnego powodu, by zaczął upadać. – Są tak wielcy, że po prostu musisz ich używać. Możesz nie lubić swojej firmy energetycznej, ale i tak jestem pewien, że wciąż wykorzystujesz prąd – twierdzi Dan Niles, dyrektor ds. inwestycji funduszu AlphaOne Capital Partners.

Nie są to słowa bez pokrycia. Obserwując ceny akcji Facebooka można faktycznie odnieść wrażenie, że w firmie źle się dzieje. We wtorek cena za akcję wynosiła 23,52 dolara, czyli była o 40 procent niższa niż w dniu złożenia pierwszej publicznej oferty. Inwestorzy słuchają badań rynkowych, biorą sobie do serca coraz mniejszy entuzjazm młodych ludzi wobec usługi.

Facebook to jednak prawdziwy potwór. Nie tylko oferuje multum wspomnianych usług, częściowo wymienionych na początku tego tekstu, ale to również jest już „kawał życia” osób, które od wielu miesięcy czy lat mają tam profile. Galerie zdjęć, nawiązane kontakty, zarchiwizowana korespondencja utrudniają porzucenie portalu. Co więcej, niektóre usługi firm trzecich wykorzystują Facebooka jako metodę logowania się do nich. Jak teraz to wszystko porzucić?

Według badań firmy Nielsen Media Research, w pierwszym kwartale bieżącego roku Facebooka codziennie odwiedza 59,9 procent badanych internautów. W poprzednim kwartale przyznało się do tego 58,3 procent osób. Znudzeni? Możliwe. Ale niezmiennie korzystają i nie chcą stamtąd uciekać.

Facebook nie podzieli losu MySpace’a, bo zdominował życia swoich setek milionów użytkowników. A ewentualne zagrożenia? Pamiętacie Instagram, który przekonał miliony do wrzucania zdjęć właśnie tam, zamiast na „Fejsa”? Mark Zuckerberg sięgnął do swojego portfela i Instagram jest już jego rękach.

Facebook może pozwolić sobie na wiele porażek, takich jak Facebook Home. Ale musi spotkać go prawdziwa katastrofa, by upadł. Póki co, czy tego chcemy, czy nie, pozostanie jedną z najważniejszych części Internetu.

Źródło: Reuters

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement