Spałam jak Android, z telefonem przy poduszce

Felieton/Technologie 02.05.2013
Spałam jak Android, z telefonem przy poduszce

Dwa telefony, ta sama aplikacja, różne wyniki, nagrany w nocy dziwny odgłos – pewnie w nocy walczyłam z zombie albo innym nocnym marem. Przynajmniej wiem, o której – 3.36 rano, choć zarejestrował ją tylko jeden telefon. 

Smartfony nie są do wszystkiego, i chociaż wiele osób próbuje zaklinać rzeczywistość i używać aplikacji do mierzenia tętna na podstawie aplikacji korzystającej z aparatu i lampy, mierzyć swoje wyniki w treningach i potem stwierdzać, że trasa została policzona niedokładnie i tak dalej, to na razie musimy wszyscy przyznać – smartfony połączyły funkcje wielu urządzeń, ale większości nieperfekcyjnie.

Deweloperzy próbują jednak wycisnąć z wszystkomających smartfonów jak najwięcej, najchętniej tak, żeby nie trzeba było do nich podłączać dodatkowych akcesoriów – w końcu konieczność dokupienia czegoś dodatkowego, na przykład opaski na rękę, odstrasza.

Pewnie dlatego w takim Gogle Play roi się od aplikacji, które radzą sobie bez dodatków i do działania wykorzystują czujniki i rozwiązania dostępne w smartfonie. Od dłuższego czasu planowałam sprawdzić te, które monitorują sen, ale zawsze gdzieś mi to umykało. Wczoraj jednak Google poleciło mi w Play aplikację Sleep as Android, pobrałam więc i to od razu na dwa smartfon, bo chciałam sprawdzić, jak bardzo będą różniły się wyniki.

sleep as android 2

Sleep as Android estetycznie jest bardzo przyjemny i bardzo „Holo”. Pogrzebałam w ustawieniach, włączyłam inteligentne budzenie w oparciu o głębokość snu, przetestowałam czujniki i uruchomiłam nagrywanie odgłosów snu. Zdając sobie sprawę, iż do inteligentnego działania aplikacja musi zebrać dane z co najmniej kilku nocy uruchomiłam tryb spania, telefony położyłam obok siebie tak, by się nie stykały w niedalekiej odległości od mojej poduszki i poszłam spać.

To w ogóle ciekawa sprawa. Pamiętam, jak lata temu, przed nastaniem ery mobilnego internetu, nieliczne jednostki zaczynały przejawiać uzależnienie od telefonów komórkowych czy SMS-ów i kładły telefony przy sobie na łóżku. Jednak było to wtedy tak rzadkie, że uznawano takie zachowanie za niemal dewiację. Spać z telefonem? Powariowali!

A teraz śpimy z telefonem, bo ten notuje każde nasze drgnięcie i ma pomóc w miłym budzeniu się.

Poszłam spać z dwoma telefonami, które rano postanowiły mnie obudzić jeden po drugim, w dwuminutowym odstępie, w półgodzinnym okienku, w którym aplikacja miała wybrać najlepszy moment, czyli taki, w którym byłam w fazie płytkiego snu.

sleep as android

Nie wiem, czy telefonom udało się dobrze dobrać moment, bo jak niewyspana i niechętna wstawałam wcześniej, tak stało się i dziś. Zrzucić to jednak mogę na karb naszego pierwszego wspólnego z aplikacją razu. Jeszcze w lekkim półśnie sprawdziłam najbardziej inrtygujący mnie zapis z mojej nocy – hałasy. Aplikacja miała wyłapać, czy nie mówię przez sen i tak dalej.

Słucham. Przewracanie się, przewracanie… Co to?!

Mateusz Nowak mówi, że to brzmi jak uderzanie w metalowe wiadro. Tylko, że ja w okolicy łóżka, w ogóle w sypialni, nie mam nic metalowego. Poczułam się trochę jak w Paranormal Activity, cholewa wie, co działo się u mnie w nocy. Walczyłam z zombie, może skakałam po ścianach. Jedno wiem – na co mi to było?

Od 7 rano zamiast zająć się czymś produktywnym sprawdzam, co takiego mogłam robić w nocy. Dźwięki zarejestrował tylko jeden telefon, pewnie ma bardziej czuły mikrofon. A w ogóle wykresy snu na obu urządzeniach różnią się momentami dosyć mocno. Jak zatem spałam? Tego nie wie nikt.

Nie wiem, czy aplikacja do monitorowania snu to przerost formy nad treścią, czy może faktycznie przydatny bajer. Wiem za to, że tyle lat radziłam sobie bez niej, że ludzkość nigdy nie bawiła się w takie rzeczy zanim nie nastała era hiperaktywności technologicznej, więc w zasadzie nie jest mi ona potrzebna.

Na co mi wiedzieć, że w nocy dzieją się u mnie niewytłumaczalne rzeczy?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement