Re: Współdzielenie cyfrowych treści – a jednak można.

Artykuł/Blog Forum 09.04.2013
Re: Współdzielenie cyfrowych treści – a jednak można.

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web

Z niemałym zdziwieniem przeczytałem dziś wpis Piotra Grabca na Spider’s Web zatytułowany „Dzielenie się kontami do usług oferujących dostęp do cyfrowych treści jest gorsze od piractwa„. Piotr stara się dowieść moralnych nizin związanych z tą praktyką, zapomina jednak o pewnych technologicznych trickach, które z pełną świadomością właścicieli tychże usług pozwalają lub nie na takie praktyki.

Zacznijmy od tych usług, które w dowolny sposób bronią się przed takim procederem:

Wspomniane Spotify zatrzyma streaming na drugim uruchomionym urządzeniu w ramach jednego profilu. Znany i kochany Steam w żaden sposób nie pozwoli nawet jednoczesne zalogowanie się za pomocą tego samego profilu, nie mówiąc już o zmianie strefy czasowej (i co za tym idzie puli GeoIP). Wystarczy wejść na forum Steam i poczytać sobie jakie problemy mają ekspaci czy często podróżujący gracze – blokada konta z powodu zalogowania się po drugiej stronie kontynentu nie jest niczym niespotykanym.

Nie mniej popularny serwis Blizzarda – BattleNet – natychmiast po wykryciu innego IP żąda zmiany hasła, czasowo blokując dostęp do konta – monity wysyłane są na pierwotnie wskazany adres mailowy. W dosyć skuteczny sposób ogranicza to skuteczność wspomnianego w tytule zajwiska – trudno bowiem wymagać zmiany zmiany hasła kilka razy na dobę, gdy inny użytkownik zapragnie oddać sie cyfrowemu ‚piractwu’.

Jak wygląda sprawa z popularnymi konsolami Xbox360/PS3 zapytacie?

Wbrew opinii Piotra, twórcy konsol pozwolili na jedną z ciekawszych opcji, jaką jest współdzielenie zakupionych cyfrowo gier na wszystkie założone konta w ramach jednej konsoli. Pozwala to więc na dostęp do wskazanej gry osobom związanym domyślnym pokrewieństwem z głównym właścicielem konsoli. Pomijając prawno-naukowy bełkot: jeżeli ja kupię grę na PSN to ma do niej dostęp każda osoba, której utworzyłem lub utworzę profil na mojej konsoli. Mogą być to profile online, offline, lub jak przeczytacie poniżej, tzw. subaccounts.

Otóż w przypadku Xboxa całkiem naturalna funkcja ‚Recover GamerTag’ pozwala nam na dostęp do swojego konta ze wszystkimi jego perkami (dostęp do Xbox Live). Ba, Microsoft pokazuje to jako jeden z pozytywnych przykładów całej działalności z przedrostkiem ‚social’ – pokazując jak łatwo i przyjemnie jest zagrać na konsoli kumpla u niego w domu.

Jakie są więc minusy tego rozwiązania zapytacie?

Całkiem rozsądne: konto może być zalogowane tylko z konsoli w tym samym czasie, gry zakupione w ramach konta i aktywowane na pierwotnej konsoli, zostają na niej – nie jest możliwe granie w cyfrowo zakupione tytuły na 2 lub więcej konsolach. Również, logując się z kolei na sąsiedniej konsoli, zostaniemy o tym poinformowani. Z niemiłych rzeczy – oczywiście blokada GeoIP.

Z kolei PS3 oferuje nieco bardziej korzystne rozwiązanie: po pierwsze wprowadza konto główne oraz tzw. subaccounts – przeznaczone dla nieletnich pociech lub osób którym zarządzanie cyfrową zawartością z pewnych powodów nie pasuje. Subaccounts są idealne w przypadku chęci kontroli tego co dociera do naszych dzieci wraz z plusem odebrania im możliwości wymaksowania obciążeń na naszej karcie kredytowej z powodu zakupów ciuszków dla avatara 😉

Po drugie i chyba najważniejsze, w odróżnieniu od Microsoftowego XBoxa, gry zakupione za pomocą PSN można pobrać na 2 (wcześniej 5) konsol, na których to konto istnieje. Z wyjątkiem największych hardkorowców ciężko mi wyobrazić sobie posiadanie 5 konsol w różnych miejscach globu po to, aby zagrać w ulubioną grę akurat tam gdzie nam to pasuje. Naturalnie więc mechanizm ten został wykorzystany przez posiadaczy konsol PS3 – 2 osoby w ramach jednego konta, istniejącego na obu konsolach mogą aktywnie (i zgodnie z regulaminem korzystania z usługi – nie napotkałem wymogu jednego właściciela obu maszyn) korzystać z tak zakupionych treści.

A co z zaufaniem zapytacie?

Playstation Wallet pozwala na doładowywanie dowolnej sumy przeznaczonej na zakup tylko w momencie realnej potrzeby.

Ostatni z przykładów to sklep Google Play, gdzie zakupione treści mogę zainstalować na wszystkich urządzeniach spiętych z moim kontem Google. Co prawda istnieje wpis mówiący o limicie takowych do 5, jednak w praktyce często zmieniając urządzenia z Androidem na pokładzie nie napotkałem jeszcze jakiegokolwiek problemu.

Do czego zmierzam pytacie? A do wprowadzonego w JellyBean systemu obsługi profili, a więc jednocześnie wielu kont Google istniejących w ramach jednego fizycznego urządzenia.

Jak widać z powyższych przykładów nie taki diabeł straszny jak go malują – albo technologicznie możliwość współdzielenia cyfrowych treści jest ograniczona, lub odwrotnie – dozwolona z pełną świadomością tego faktu, przez twórców systemu.

Zajmijmy się teraz już króciutko argumentem ekonomicznym,

który zawsze musi paść w kontekście nas Polaków: mnie na to nie stać/nie mogę sobie na to pozwolić.

Posiadaczom PC znane jest zjawisko przypisywania zakupionych materiałów (cyfrowo lub w wersji box) do określonego konta. Po jego aktywacji jakiekolwiek zmiany – udostępnianie, odsprzedaż czy inne formy przekazania jej dalej są po prostu niemożliwe. Nie wchodząc w moralną ocenę tego rozwiązania pozostaje mi argument ekonomiczny, wbrew pozorom wcale nie związany jedynie z jęczącą polską duszą.

Otóż jako posiadacz nieletniego fana gier strategicznych mogę śmiało powiedzieć: nie stać mnie na to, aby w ramach ogniska domowego zakładać młodzieży oddzielne konto Steam/BattleNet (zresztą jest to niemożliwe z powodu jego wieku) i powielać zakupy tej samej gry na tych samych fizycznych urządzeniach. Przeciwko takiemu rozwiązaniu buntuje się zarówno moja ekonomiczna część natury jak i ta zdroworozsądkowa: każde konto Steam to oddzielny zakup i oddzielnie trzymany profil. Szczęściem, w ramach porządków Valve nie duplikuje już zawartości zakupionych gier, wystarczy jeden katalog dla wielu użytkowników, gry obecne a nie zakupione są widoczne jako ‚preinstalled’

Z innej beczki:

chcąc przyznać się do ohydnego procederu wyznam wam sekret: w Starcrafta 2 gram na udostępnionym przez znajomego koncie BattleNet. Dlaczego? Wysłuchajcie moich argumentów: nie uznaję multi. Podobnie jak ów znajomy w Starcrafta 2 gram tylko dla tych 22+27 misji singlowych, złośliwie przez fanatyków nazywanych ‚placeholderem dla multi’. Nie jestem zainteresowany APM, taktyką, ladderami, turniejami itp. Chcę przeżyć z grą krótki romans a nie dociagać do Złotych Godów. Poza idiotycznym streamingiem ‚always online’ nie obciążę infrastruktury Blizzarda w żaden możliwy sposób. Mój wewnętrzny Harpagon burzy się na rozwiązanie, w którym JA KLIENT poprzez zawyżoną cenę gry będę sponsorował pozostałym graczom długie miesiące klikania w multi.

Aby pieniądz płynął, w ramach podziękowania za udostępnienie konta, znajomy dostał ode mnie zakupioną na Steamie kolejną grę z serii, którą uwielbia a ja nawet kijem nie dotknę.

Wiem że dla wielu z Was będzie to filozofia Kalego, sofizmaty pospolitego złodzieja i kilka innych ciekawych epitetów, z którymi się już spotkałem. Trudno, jakoś przeżyję. Przeżyję wciąż walcząc o rynek Konsumenta (przez duże K) a nie osobo-dodatku do płatnego abonamentu.

Zdrowy rozsądek jest zawsze mile widziany, jednak aby korzystać pełną przyjemnością z zakupionych usług, wymagany jest po obu stronach barykady.

Linki
support.xbox.com/en-US/billing-and-subscriptions/account-security/profile-storage-changes
uk.playstation.com/psn/support/ps3/detail/item308379/

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Advertisement